reklama

Staraczki na 2016 rok :)

Mujer na porodowce Byłam 40 minut i już skurcze parte wcześniej siedziałam w kibelku.
O 22 dostałam skurczy
M zawiozl mnie do szpitala. Tam mi lekarz powiedział że to skurcze przepowiadajace i pomecze się jeszcze ze dwa dni. Miałam nawet wybór zostać w szpitalu lub jechać do domu. Coś mnie tknelo i zostałam i chwała mi za to. Od 24 siedziałam na kibelku bo tam mi było wygodnie i myślałam że mam zatwierdzenie :-) o 6 wyszłam z kibelka bo mnie szukali a tu już 10 cm rozwarcia :-)

Zdrowka życzę
 
reklama
Ja corke rodzilam od 18 do 21:25 ale urodzila by sie szybciej ale zle weszla w kanal rodny a synek skurcze zaczelam miec o 5 rano zanim wszystko sie rozkrecilo urodzilam o 18 a skurcze parte u mnie to okolo 5 minut.
Pomogla bym w sprzataniu a jak :) ja juz mialam sporo spraw do załatwiania juz na szczęście zalatwilam corka ze szkoly odebrana i lezymy sobie ;p
 
malami, a ile córka miała?

Urodziła się w 34 tc z wagą 2290 i 49 cm, 3 pkt.
Moje dziewczyny też w szkole \przedszkolu a mama na zakupach była. Jak zwykle kupiłam wszystko, tylko nie to po co pojechałam. Teraz biorę się za obiadek po o 15 po dziewczynki. Jakoś szybko mi dziś dzień zleciał. Moje na szczęście jeszcze zdrowe i mam nadzieję, że ten stan utrzyma się jak najdłużej. Zdrówka dla wszystkich
 
Dzisiaj Rozmawiałam ze znajomą przeszkolanka i na 26 osób w grupie przyszło dzisiaj 4 pozostali chorzy. Tylko jak dzieci mają Nie Chorować jak raz jest 30 a za chwilę 15
 
reklama
justjestem, witamy :) Coś więcej o sobie?

To ja rodziłam 5 godzin i parłam 10 minut. Także nie obraziłabym się jakbym następnym razem z 2-3 godziny rodziła :P
U mnie najgorsze było to, że wody odeszły mi o 6:00, ale nie byłam pewna czy to to. Torba nie spakowana, bo jak to ja, mam czas ;) Termin miałam na 17-stego, a był 6. I tak siedzę i siedzę i myślę. Dzwonię do mamy, Paweł śpi, bo jakoś szkoda mi go było na razie budzić. Mama tak spokojnie, że to pewnie wody odeszły, szykuj się do szpitala. Po jakimiś czasie już nie miałam złudzeń, bo leciało ze mnie strasznie. Obudziłam Pawła, szybko pakowaliśmy co najważniejsze, wzięłam prysznic i do szpitala. W szpitalu byłam około 8:00. Sprawdzili rozwarcie, to praktycznie zerowe. Około 10:00 wzięli mnie na porodówkę i skurcze były nie do zniesienia i co minute. Powiedziałam położnej, że nie dam rady, a ona, że mama dała, to ja też dam. Błagałam o znieczulenie, ale było za wcześnie. Powiedziała, że to dopiero skurcze jakby przepowiadajace, a ja już ledwo żyłam. I ogólnie gadała, że jeszcze tyle czasu i ble ble. W końcu zajrzała, że już mam te 6cm i wzywa anestezjologa i za chwilę, że już schodzi. A ja do niej, że mi jakoś dziwnie i ona patrzy, że już 10cm i prę. Zadzwoniła na górę, że już nie chce anestezjologa a lekarza do porodu. I tak z dwa parcia i o 14:25 wyszedł Adaś :) I do mnie, że chyba mnie zapisze do księgi guinnessa, że na tych przepowiadajacych urodziłam. A dla mnie to ściema, bo po prostu nie chcieli dać zzo.

Trzymajcie dziewczyny kciuki za jutrzejszą cystografie! Żeby Adaś dobrze ją zniósł i żeby wyniki były dobre. Takiego mam stresa.
Teraz biedaczek się męczy z tym swoim pierwszym katarem. Ciągle się przebudza z płaczem, ciężko oddycha i musimy pilnować żeby na brzuchu spał, bo tak mu lepiej. Ehh, wszystko w jednym czasie. Ale chcę być już po tym badaniu. Mocz i posiew wyszedł dobry.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry