Ja już kompletnie nie mam pomysłu co mogło pójść nie tak, bo wszystko wyglądało książkowo. Nawet pielęgniarka mówiła, ze z takimi pecherzykami i taką ilością plemników są ogroooomne szanse. Od jutra zaczynamy od nowa, ale jak o tym pomyśle to mi sie płakać chce
yas ja robiłam prywatnie IUI, bo u mnie w klinice maja za darmo osoby po 35rż. Kosztowało nas to prawie £1500, teraz bedzie trochę mniej, bo odpadają nam wszystkie badania, które są ważne 3 miesiące (dlatego spieszymy sie z kolejnym IUI, zeby sie wyrobić w czasie). Plan jest taki- jesli 3 razy sie nie uda to wskazaniem jest in vitro (refundowane).
Stymulacje przeszłam bardzo ładnie. Od pierwszego dnia zastrzyków pecherzyki rosły tak szybko, że zabieg musieli przeprowadzić juz w 11 dc, bo 2 były gotowe do pęknięcia. Dla mnie najgorsze jest to jeżdzenie na scany co 2 dni, bo koliduje mi to z pracą a na dodatek to na drugim koncu miasta. Teraz mam jeszcze 1,5 tygodnia wolnego i liczę ze wyrobię sie w czasie i nie bede musiała sie zamieniać w pracy, bo dopiero co zaczęłam pracować i nikt nie wie o moich planach.
Jestem tak rozczarowana, że nie mam siły znowu przez to przechodzić i robię to tylko dlatego, ze mam teraz wolne i ze czas badań nam leci.
Ciezko mi uwierzyć, że doczekam kiedyś dziecka :-( jesli nawet kiedyś uda mi sie zobaczyć pozytywny test to jeszcze taka trudna droga doniesienia ciąży mnie czeka....