hej dziewczyny kiedys czesto odwiedzalam ten watek, no ale daawno mnie tu nie bylo..
Weszlam teraz, zeby Wam napisac, zebyscie tak do konca nie pokladaly wiary w brytyjskie kliniki leczenie nieplodnosci..Ja w moja tak wierzylam i tylko stracilam tak cenny dla mnie czas..mowili mi, ze jestem mloda, ze mam czas, ze 2 lata oczekiwania na in vitro w moim wieku nie zaszkodzi, ze nie ma sensu robic tego prywatnie. A w praniu wyszlo co innego..pierwszy dlugi protokol i slabo odpowiedzialam na stymulacje mimo duzych dawek lekow, w rezultacie podano mi 2 zarodki jeden ponoc dobry, a jak sie pozniej okazalo gdy poprosilismy o cala dokumentacje leczenia to dostalam zarodki 8c i 7c wiec nie wiem ktory wg nich byl dobry..druga stymulacja na ktora czekalam pol roku krotki protokol mialo byc lepiej..bylo fatalnie prawie przerwali stymulacje tak slabo bylo..dostalam 2 zarodki 2c i3c w trzeciej dobie czyli zarodki ktore przestaly sie rozwijac dobe wczesniej no i ta fragmentacja..malo tego nie umieli zrobic transferu, wylam tam z bolu, bo lekarz ktory robil transfer pod nadzorem usg nie umial przejsc przez moja szyjke! pozniej na konsultacji poradzili mi isc na zabieg rozszerzania szyjki macicy, bo niby za waska..poszlam..w grudniu zeszlego roku mialam kolejne podejscie i mimo tego, ze ladnie to wygladalo na usg to wyszlo z tego wielkie nic nawet nie bylo transferu..nie wiem czy wszystkie kliniki w uk tak maja mam nadzieje, ze nie ale w mojej punkcje mozna zrobic tylko 3 dni w tygodniu i trzeba sie jakos wpasowac..w zwiazku z tym mnie za dlugo przetrzymali i czesc pecherzykow zdazyla peknac przed punkcja..do tego nie robili mi nigdy zadnych badan z krwi wszystkie decyzje tylko na podstawie usg..
Po zakonczeniu leczenia u nich dostalam od nich list, ze w tych trzech podejsciach zawsze mialam komorki zle jakosciowo i ze moga mi jeszcze sfinansowac podejscie z komorka dawczyni..dodam tylko, ze gdy bylam u nich na pierwszej wizycie mialam 25 lat konczac leczenie 30..
No, ale w miedzyczasie miedzy drugim a trzecim podejsciem pojechalismy do kliniki w bialymstoku,zrobili mi badania miedzy innymi amh i wynik tragiczny bo tylko 0,3 tak, wiec nie ma co sie sugerowac wiekiem i mowic pacjentce ze ma czas..boze jak ja sobie nie moglam wybaczyc, ze wczesniej nie pojechalam sie leczyc do polski tylko zmarnowalam czas na tych konowalow gdy on juz mi sie konczyl..
No, ale w lipcu zeszlego roku podeszlam do ivf w polsce stymulacja poszla szybciej(dostalam inny lek, bo w szkockiej klinice to daja tylko menopur)no i bylam na specjalnym protokole dla slabo odpowiadajacych na stymulacje..niestety z 9 komorek tylko 4 byly dojrzale i znowu skonczylismy z dwoma zarodkami, ale 4b w drugiej dobie, a wiec prawidlowymi. Nie udalo sie niestety i tym razem dlatego podeszlismy do ostatniego refundowanego podejscia w szkocji..
Zalamami i zrezygnowani podeszlismy w marcu do piatej stymulacji i tu w ogole byl szok bo po 7 dniach bylam juz gotowa do punkcji..dla porownania ta w grudni trwala 15..udalo nam sie uzyskac 5 zarodkow klasy b 2 zabralismy, 3 zamrozono. Znowu sie nie udalo! przypadek sprawil, ze w nastepnym cyklu bylismy znowu w polsce na swieta wielkanocne,poszlam na monitoring w swoim miescie,byla owulka tak wiec w wielka sobote zabralam 2 mrozaczki i jakims cudem jeden z nich juz mnie pozadnie kopie

Jestem w 21 tyg ciazy, do tej pory nie moge w to uwierzyc i ciagle sie boje, ze cos sie stanie mojej kruszynie, no ale czas leci a my rosniemy

Dodam jeszcze, ze zaczynajac leczenie w bialymstoku bylam w szoku, bo przed kazda wizyta napierw pobierali mi krew i dopiero za 2 godz mialam usg lekarz mial wtedy juz wyniki moich badan i nie podejmowal dalszej decyzji tylko na podstawie usg..punkcje robia wtedy kiedy wypada najkorzystniej dla pacjentki i nie wazne czy to niedziela czy inne swieto.
Tak, wiec zachecam Was dziewczyny do zrobienia prywatnie badan w polsce przy okazji, bo tu w uk to oni raczej malo tych badan robia. Mam nadzieje, ze nie wszystkie kliniki sa takie beznadziejne jak moja w Aberdeen naprawde szkoda czasu i zdrowia..