kara to niedługo zaczynasz! Bardzo bym chciała zeby wam sie w końcu udało !
U mnie niby ok, ale jakoś tak smutno. Wyniki wyszły nam w normie, nie ma żadnych konfliktów genetycznych czy chromosomowych, co jest dobrą wiadomością. Tego sie bałam najbardziej. Ale ( zawsze jakieś ale) nadal nie znamy przyczyny poronień nawykowych. Powiedzieli nam, że każda kolejna ciaza jest ryzykiem poronienia, ale tez szansą na donoszenie. Za którymś razem sie uda... Klinika wiecej badań nam nie oferuje, bo juz nie mają dla nas opcji a jedyne co moze zapewnić w kolejnej ciazy to early scan

Nie wymagamy żadnych progesteronów ani innych leków, bo chorób nie stwierdzono.
Kolejnym krokiem są...starania naturalne. IVF nie jest dla nas opcją, bo nie wykluczy poronienia.
Jestesmy w punkcie zero!
Na samą myśl o staraniach chce mi sie wyć! Boje sie II kresek i WIEM, że każda ciaza bedzie dla mnie ogromnym stresem zamiast radością. Nie wiem ile jeszcze muszę stracić dzieci, żeby za którymś razem sie udało. Ale tez wiem, że muszę próbować do skutku, żeby sie udało.
Jeszcze nie zaczynamy starań, bo dopiero pomału dochodzę do siebie. Nie jestem jeszcze na tyle silna, żeby ponieść kolejną porażkę w razie czego. Zastanawiam sie czy jak uda sie zajść nie wyjechać do Polski na okres ciazy, gdzie bede pod stała opieką lekarską...nie wiem co robić, zeby sobie pomoc.
Takze u mnie doooopa