Wredotko, zawsze staram się streścić, ale jakoś tak nie potrafię. Mąż ma teorię, że moje poematy pisane i mówione (bo jak rozmawiam, to też się strasznie rozwlekam hihihi) wynikają z bogatej duszy i że we mnie tyle jest różnych rzeczy, że aż się wylewa

Może i ma w tym trochę racji.
Ja jestem szczęśliwa, że było kameralnie. My trochę dzikusy jesteśmy. Wolimy swoje towarzystwo. Czasem lubimy i ze znajomymi poprzebywać, ale im mniej ludzi w takim stresującym dniu, tym lepiej. I tak nas nerwy zjadły. No i fajne wspomnienie, bo ślub był na prawdę nasz, a nie wszystkich gości, którzy przyjechali się zabawić i nażreć

Podróż poślubną też mieliśmy po naszemu - na spontanie. Wsiedliśmy w auto i pojechaliśmy przed siebie. A pokój w hotelu czekał chyba specjalnie na nas, bo to ostatni wolny pokój w mieście był

Połaziliśmy po górkach, jedliśmy lody i gofry, pizzę w samochodzie i było super romantycznie

Wcale nie trzeba daleko jechać aby pięknie przeżyć podróż poślubną. I kasy też wiele nie trzeba. Najważniejsze, to umieć cieszyć się każdą chwilą i celebrować możliwość bycia ze sobą

Nie wszystkim dane jest to przeżyć przecież...