reklama

Staraczki Styczen 2015

reklama
Oj Ewelinka zebys wiedziała jakie ja czasem mam dni. Entuzjazmu i siły wtedy nie znajdziesz u mnie nawet cienia. Płaczę na widok dzieci, a obok bloku mam plac zabaw... Wiec wracam z pracy wchodzę do mieszkania i płacz. Myślę, że większość z nas ma takie chwile... Najważniejsze żeby odsuwać od siebie złe myśli. Pisz nam kiedy Ci źle. Po to są takie fora żeby szukać wsparcia i dzielić się doświadczeniami i uczuciami jakie towarzyszą nam w czasie starań o maleństwo :) głowa do góry, nie jesteś sama. Pamiętaj.
 
Mnie nawet nie męczy tak czekanie co niepewność i okropny strach czy w ogóle mogę zajść. Dlatego muszę zacząć coś robić bo ta niepewność mnie wykończy.
 
Ewelinko! Co Ty gadasz?! Jak możesz myśleć, że tu nie pasujesz?! Pasujesz jak najbardziej! I nie wyobrażam sobie tego wątku bez Ciebie!
Nie musisz tryskać optymizmem. Raczej rzadko się zdarza, aby w takiej sytuacji być szczęśliwym. Ja też mam złe dni i nic mi się nie chce i ryczę.
Każdy przechodzi takie sytuacje inaczej. Ja po prostu bardzo dużo przeszłam w życiu i doświadczyłam o wiele gorszych i bardziej stresogennych dla mnie sytuacji. Wypracowałam w sobie mechanizmy do radzenia sobie z tym, co złe. Ale nawet to czasem zawodzi.
I jeśli Ty nie masz entuzjazmu i cierpliwości, to może spróbuj uszczknąć go od nas. Po to tu jesteśmy. Aby te silniejsze, bardziej "doswiadczone" były wsparciem. By nakręcić się pozytywnie na wzajem.

Wczoraj byłam z koleżanka na tych zakupach :)
Lux, pytałaś na kiedy ma termin. Na początek sierpnia. :)
Oglądałyśmy mebelki. I wiecie co? Dla mnie to wszystkie były tragiczne. Żadnego kompletu bym nie kupiła. Albo jaskrawe, albo szare, albo jak ładne to z beznadziejnym rozkładem szafek i szuflad. Wniosek? Trzeba szukać w necie... Albo jechać do dużego miasta.
Potem zahaczyłyśmy o gigantyczny lumpeks. Udało mi się kupić pieknego, pluszowego kombinezon-pajaca dla jeszcze niensrodzonej Oliwki. Co prawda na 68cm, ale w zimę będzie idealny :)
W tymże szmateksie udało mi się kupić bluzeczkę z wiskozy (mój ukochany materiał) za całe 5zł :)
No i humor mi dzięki temu wszystkiemu wrócił i czuję się o wiele lepiej :)

Aaaa! No i Mąż Szanowny w czasie mojej nie obecności naprawił prodiż, wysprzątał kuchnię, zdjął pranie i obrał ziemniaczki na obiad... Chyba muszę częściej spotykać się z koleżankami.
 
Ostatnia edycja:
Ewmi powodzenia zycze kolezance podczas porodu, a Tobie milego smigania z wozkiem z Oliwcia :-)
Wredotka-czarne mysli musimy odgonic, musimy byc mega optimistkami :-)
 
Lux, no zobaczymy jak to będzie, oni mieszkają 30km ode mnie. Poza tym oni akurat byli ostatnią parą, którą posądzałabym o zapędy rodzicielskie. I oczywiście zaciążyli przy pierwszym podejściu. Ale wiedzą o naszym problemie i bardzo nam kibicują :) Może po koleżance w "spadku" dostanę brzuszek :D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry