Cześć dziewczyny :-) ja dziś byłam robić bete, ale wynik dopiero jutro popołudniu, a chyba go odbiorę dopiero w piątek jak będę powtarzać bete i badać hormony - estadiol i proogesteron.
tymonka staraliśmy się o dzidzie chyba od lipca albo sierpnia 2010.. Od maja zeszłego roku dopiero zaczęłam odwiedzać lekarzy, najpierw od badania męża zaczęliśmy i miał za niski poziom testosteronu a w badaniu nasienia też coś nie tak wyszło, jeden lekarz mòwił, że wszystko spoko i to nie powinno przeszkadzać w prokreacji a drugi z kolei chciał żebyśmy postarali się poprawić u męża nasienie. Ale nic. Potem poszłam ja zrobić odpowiednie badania i odrazu wyszło jasno i na temat że wszystkie hormony w rozsypce, no i zaczęam się leczyć. Od sierpnia zeszłego roku tak porządnie się zabrałam za to. No najpierw zaczęliśmy od tarczycy i zbicia prolaktyny. W kolejnym miesiacu włączyła mi luteinę, w następnym clo. I tak co miesiąc zwiększała dawkę. Aż trzy miesiące temu dostałam pierwszy zastrzyk na wywołanie owulki. W kolejnym miesiącu kolejny. A w tym cyklu, w którym zaszłam w ciążę dostałam owulkę samoistnie :O bo nie zdążyłam na zastrzyk.trzy dni brzuch mnie bolał. Pojawiło się nawet z rana pewnego dnia pojedyncze pasmo śluzu płodnego, ale tylko raz. To był mój trzeci cykl owulacyjny ;-)
wyniki ostatnie miałam takie-tsh 1,050, ft4 19,38. Prolaktyna była badana w grudniu to miałam wynik 293.
błonka dziękuję Ci z całego serca. A co do ginki to tak sobie myślę, że ona mnie tak straszy dlatego że chce mnie zastrzymać przy sobie żebym czuła się od niej uzależniona i nie odeszła do innego lekarza..