reklama

Staraczki ze stażem ponad rok

Ja znam bardzo dużo par, które nie mogą mieć dzieci, stają na głowie. Moja koleżanka w 2015 roku wzięła ślub i już walczy 4 lata. Drugiej koleżance po 3,5 roku się udało zajść. I niby młodzi, zdrowi ludzie. Moja koleżanka Magda urodziła w 2014 roku. Miałyśmy bliską relację. Ah. Co będzie sama, w 2017 w czerwcu roku urodziła drugą córkę. I w 2018 roku w listopadzie syna. Aktualnie nie mam z nią żadnego kontaktu, bo nerwy mi nie pozwalają. Ostatnio widziałam się z moim byłym prezesem. Mówi: no Dagmarka, obywateli nam potrzeba, na co czekacie z mężem. A ja mówię: leczymy się, niestety to wszystko trwa, nie jest to takie proste, jak się myśli. Następny przykład. Syn księgowej z firmy, w której pracuję. Jej syn ma własną firmę, jego żona główna księgowa w innym przedsiębiorstwie. Nie mają dzieci. Zapytałam się jej wprost jakiś rok temu, dlaczego nie mają dzieci. A ona biedna się popłakała. Mówię, jak Pani nie chce, to niech nie mówi, przepraszam. A ona mówi: oni przeszli piekło, wydali mnóstwo pieniędzy, wytłukli się po wielu lekarzach i klinikach. Odpuścili, cieszą się życiem, co roku wyjeżdżają na zagraniczne wakacje, mają dwa rasowe, wielkie psy. Proszę, dzisiaj w sklepie, taka kobita stoi w kolejce (w markecie), pazury czerwone poobdzierane, legginsy w zebrę masakryczne, dzieciak siedzi w koszyku z zakupami. Brzuch ciążowy ledwo zakrywa bluzka. Kupiła przy kasie cienkie papieroski. W koszyku sześciopak. A mi się nóż w kieszeni otwierał.

No tragedia, możemy się tylko uzbroić w cierpliwosc w nadziei ze to się skończy happy endem i kiedyś brdziemy to tylko wspominać i śmiać się z naszych histerii.
 
reklama
Infekcję w październiku i listopadzie przeleczyliśmy z mężem. Wyniki są dobre. Nasienie bez bakterii i grzybów, dobre, zdolne do zapłodnienia. Ostatnio odebrałam wyniki wymazu z pochwy: w porządku, nie ma infekcji.
W lutym będę mieć wizytę u ginekolog. Mam przyjść z wynikami badań. Robiliśmy ASA - w porządku, nie mam przeciwciał przeciwplemnikowych.
W pracy u mnie jedna się stara. Znając życie, zajdzie, a ja będę tam siedzieć i jeszcze jej rzeczy robić.
 
U mnie wszystkie koleżanki w pracy są odemnie starsze i mają po 3 - 4dxieci... I ciągle słyszę, wiesz jedno to mało. A ja z uporem maniaka powtarzam, że się drugie na świat nie pcha... No ale te co raz swoje... Lubię je, wiem że chcą dobrze, ale też mi przykro, ciągle im mówić. Że dupa że mnie nie kobieta. Bo jedno się udało odrazu a drugie ma mnie w dupuńce
 
U mnie wszystkie koleżanki w pracy są odemnie starsze i mają po 3 - 4dxieci... I ciągle słyszę, wiesz jedno to mało. A ja z uporem maniaka powtarzam, że się drugie na świat nie pcha... No ale te co raz swoje... Lubię je, wiem że chcą dobrze, ale też mi przykro, ciągle im mówić. Że dupa że mnie nie kobieta. Bo jedno się udało odrazu a drugie ma mnie w dupuńce
Ja marzę chociaż o jednym. Na więcej nie liczę już.
 
Teraz mi się przypomniała wypowiedź męża, jak zaczęliśmy starania.
"No, zaraz będziesz z brzuchem chodziła, a jak urodzisz, to zaraz Ci następne zrobię".
A tu dupa.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry