testującym - powodzeniaaa! 3mam kciukasy!
kobietka jak kawka się udała? ;-)
iwonka haha! dobra jesteś! żeby tylko jak twój przyjdzie z pracy to nie wypił przez przypadek takiego schłodzonego z lodówki

ookatkaoo przepraszam że to napiszę ale ja też bym się wstrzymała ze starankami aż się wszystko nie wyjaśni.. :-( proponuję oddać dziciątko do dziadków i wybrać się na weekend za miasto.. na spokojnie porozmawiacie - pogodzicie się.. każdy powie swoje żale.. bez świadków w miłym miejscu.. może to coś pomoże?
a co do mężów podczas wizyt.. to mój był ze mną od pierwszej wizyty.. zawsze nas umawiałam po południu.. nawet nie pytałam lekarza tylko po prostu ze mną wszedł.. widział każde usg.. a jak miałam zastrzyki "tam" po porodzie bo miałam infekcję to też mnie trzymał za rękę i ani mnie to nie obrzydzało ani jego.. były dwa wyjątki tylko kiedy nie był.. pierwszym było badanie przez lekarza tuż przed porodem (dlatego że nie było miejsca bo był obchów i wszystkie położne i lekarze się zlecieli) a drugim wyjątkiem była amniopunkcja gdzie lekarze poprosili żeby wyszedł - bo to jednak zabieg a zakażenia byśmy nie chcieli.. a lekarza mam fantastycznego! odbierał ode mnie telefony nawet po 22.. męża mojego też już dobrze poznał bo przez tyle wizyt to człowiek się nawet ze sobą zżyję

zawsze żartuje i zawsze odpowiada wyczerpująco na pytania.. nigdy nie odczułam że spieszy mu się i mnie zbywa.. na jedną pacjentkę przeznacza chyba z 45 minut.. gdzie normalnie lekarze jak zapisują na wizyty to co 15 min

i jeszcze dodam tylko że mąż przy porodzie to najlepsze co się może przydarzyć.. tzn nie mąż który gapi ci się cały poród w krocze ale taki który wyciera ci pot z czoła, podaje wodę i krzyczy razem z tobą patrząc ci się w oczy z troską i wdzięcznością
edit
iwonkaaaa graaatulujęęęęę!!!!