Dziękuję Wam dziewczyny, jesteście naprawdę wspaniałe. Przez dobre 20 minut chciałam Wam odpisać ale kończyło się na tym, że patrzyłam się w Wasze posty a myśli mi wirowały w głowie.
Zanim jednak przeczytałam odpowiedzi to zaczęłam pisać list. Maila. Nie zamierzałam go od razu wysłać, bo w między czasie poczytałam Wasze rady a wiem, że jeśli w głowie mam emocje to rady z zewnątrz najczęściej są najlepsze. Napisałam co miałam napisać, głównie po to, żeby wyrzucić to z siebie. Weszłam na pocztę, zastanawiając się czy wysłać czy nie i... znalazłam maila od Mojego. Chyba miał ten sam pomysł co ja, tylko (pewnie z powodu braku forum - Was kochane :*) skończył szybciej. Napisał mi co czuje, jak się czuje, czego oczekuje.... Przeprosił. W tym momencie niewiele to zmienia, tzn nie zmienia tego jak się czuję

ale widzę, że wyciągnął rękę pierwszy. Moja mama mówi, że faceci też czasami mają okres - dokładnie tak jak Wy mówicie dziewczyny. Podsunęła mi jeszcze jeden możliwy problem - że tak zaskoczyło go ta zmiana w pokoju, całe przemeblowanie (naprawdę różnica jest kolosalna), że poczuł się "niemęsko", że poradzę sobie sama ze wszystkim, bez niego. Nie wiem czy w tym leży problem, bo na ile go znam to on nie ma takiego podejścia ale nie wykluczam. W końcu mama mądra kobieta.
Podsumowując - wysłałam tego maila ale poprosiłam go, żeby nie odpisywał. Powiedziałam, że boje się kolejnych pretensji i potrzebuję czasu. Napisał tylko smsa, że dostał maila. Nic więcej, więc zapewne czyta.
A ja teraz już płaczę po całości, bo tyle w życiu już przerobiłam a nadal nie umiem sobie dać rady z najprostszymi rzeczami. Mam wrażenie, że z roku na rok mam coraz mniej sił na walkę o stworzenie domu i rodziny... a tak bardzo chcę :-(