reklama

Starania od jesieni 2013

  • Starter tematu Starter tematu kobietka22
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
Domka ja rodzilam na Lubartowskiej bo tam pracowal tesc (tz w wojewodzkim na Biernackiego a to jeden szpital). Teraz pracuje na Krasnickich (bo przeniesli chirurgie) ale nie mam pojecia jak tam jest. Na porodowke sie nie wybieram bo planuje cc.
 
Tak, jak Was poczytałam, to może i ja do historii porodowych dołączę.

W ciąży z Darią wylądowałam w 37 tygodniu ciąży, bo mój gin zauważył, że łożysko mam starsze, niż ciąża. Chodziłam prywatnie, w szpitalu miał mnie w d... Po kilku dniach na ktg małej zawęziła się oscylacja serca niemal do zera, a oni, to poczekamy i zobaczymy co później będzie. Ja wrzask, jakie później - nikt mnie nie słuchał. Zadzwoniłam do męża - przyjechał ja w ryk. I tak sobie beczę w tym szlafroku na korytarzu. Przechodziła młoda lekarka bez specjalizacji jeszcze i pyta co się stało. Powiedziałam, sprawdziła przepływy, jeszcze jedno ktg - lepsze - powiedziała, że jakby się nie poprawiło, to by na cc kierowała zaraz, ale tak to zostawia do decyzji kolegów rano.
A koledzy z obchodu: Koleżanka niepotrzebnie spanikowała. Jak Pani chce rodzić naturalnie - to proszę do Indii jechać, a jak cc to na Filipiny, bo tam na życzenie robią". Normalnie krew mnie zalała. Zaczęłam robić przysiady i biegać po schodach nałogowo z tymi dziewczynami co już po terminie i 6 dni później poród sn - mała mała 2690 z zasinionym łebkiem. Łożysko wyciągli mi ręcznie, bo już nie pracowało i się zwyczajnie wewnątrz mnie rozpadło. Przy porodzie była ta sama lekarka co wtedy na korytarzu. Wiecie co mi powiedziała? Że gdyby do porodu doszło 24h później, to mała, by już nie żyła, a Ci idioci czeli do terminu czekać!

Teraz to nie wiem gdzie będę rodzić - u nas w mieście jeden szpital, ale nic, najpierw 2 kreski, a potem pomyślimy.
 
Helooo !

Pisałyscie o lekarzach , porodach itp.

Ja Sebe rodziłam w Norewgi , poród mialam ciezki bo jestem dosc nie wielka , synek mial 3200 - niby standard i fajna waga dla mnie to było duzo :O . Skurcze zaczeły sie o 2w nocy Seba pryszed na świat o 2 w nocy nastepnego dnia ! Pękniecie 2stopnia bo w Norwegii nie nacinaja , cesara to juz zajebista koniecznosc :(... Ogólnie nie moge narzekac z eżle sie mna zajeli bo wszystko skończyłó sie dobrze, dzecko zdrowe ja po pewnym czasie tez juz doszłąm do siebie . Nie mam porównania jak jest w Polsce ...

Mam nadzieje ze każda z nas bedzie miala szcześliwe rozwiązanie bo w ciąży bedziemy wszystkie już wnet :D:D:D :tak::tak:

Domka - nie załamuj sie i nie dołuj za wczasu !!! masz jeszcze duzo czasu do @ - prawie tyle co ja :) ja tez nic na ciaże nie czuje ale z Seba też nic nie czułam :) Bedzie dobrze ! musimy wszystkie miec nastawienie ze jak nie w tym cyklu to kolejny ! Bo sie wykończymy ! Trzymam mocno kciuki :*:*:*

Lisica - a jak Twoje krwawienie , ustąpiło ?

Kobietka - ja z Sebastianem mialam termin na 2 sierpnia :D:D
urodził sie 1sier. i jest małym uparciuchem - po mnie niestety :O ;)
 
reklama
Nadziejko nie ustąpiło, dziś krwawiłam jak przy normalnym okresie, rano nawet małe skrzepki były... Teraz niby nie ma ani śladu krwi, ale...
Także ja już bez nadziei na sierpień ;-) Jutro idę do gina, zobaczymy co powie... Ale coś czuję, że nasze starania się przesuną w czasie... :sad:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry