JA jak przyjechałam do polski dwa lata temu na wakacje to pojechaliśmy nad wode się kapac i tam ojciec probowal synka uczyc plywac a małemu to tak nie bardzo szlo...a ojciec mu DUP GLOWE POD WODE za każdym razem jak nie umial utrzymać się na wodzie...no myslalam ze maly się utopi.....!!!!!! było tam tyle ludzi maly już się darl a nie plakal...a ludzie tylko patrzyli...nikt nie zareagowal....jak mój maz tam podszedł i zaczal wrzeszczeć na gościa żeby wyszli z wody bo po policije zadzwoni...to gościu dzieciaka zostawil na tej głębokiej wodzie a sam rzucil się do bicia na mojego ja zaraz po małego do wody bo się topic zaczal ktoś tam tez się do wody zaraz rzucil za malym.....
co się potem okazało ze to byli sąsiedzi i teraz za każdym razem jak przyjezdzamy to musimy samochod od razu do garażu chowac bo już dwa razy gościu nam lusterka polamal....a policja nic na to....tylko protokul spisali i spierda....laj na drzewo....zero zaangażowania.......