reklama

Starania od wiosny/lata 2013 :)

Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.
vinga89 fajnie że jedziecie razem, mój się wczoraj żartował i się pytał czy przypadkiem nie chcemy jechać we dwie do Polski hehe bo mamy ostatnio tak zarwane noce że szok. A dziecko przez 4 miesiące góra 2 razy w nocy się budziło a teraz hoho. Co do podróży my lecieliśmy jak niunia skończyła 3 miesiące i 5 miesięcy spowrotem i dobrze się zaklimatyzowała, oczywiście musiałam zabrać jej karuzelę żeby czuła się jak u siebie. Hmm no tak po szczepieniach niestety może być, gorączka, oby tylko szybko spadła.
Amelia super ta naklejka
diablica właśnie się nie wymądrzasz , dzielisz się z nami tym co wiesz, ja jak najbardziej jestem za naturalnymi sposobami leczenia , nie zawsze się da, tylko że trzeba umieć oklepywać , wpisałam w you tube i wyspoczyły filmiki, w razie konieczności będę próbowała z tym. A że tak zapytam, to z dzieckiem przez ostatnie 2 miesiące byłaś w szpitalu?

Co do ogródka to mam balkon :) a le rodzice przepisali nam prawie hektarową działkę gdzie się budujemy więc w przyszłości planujemy sad i ogród ale to w dalszej przyszłości.
Moja niunia definitywnie postawiła na to żeby spać z nami , jak się obudziła wczoraj po 22 tak ponad półtorej godz z nią walczyłąm wkładałam i wyciągałam z łózeczka ! aż się poddałam i 2 min jak wylądowała w łózku (mój pod ścianą ,ja na samym kraju łóżka ) tak spała dobre 3,5 godz potem zjadła i dała radę do 6 w łózeczku . Kurde uwielbiam się do niej przytulać ale nie chce żeby się zauczyła z nami spać , bo inaczej mój będzie musiał ewakuować się , a takie spanie to nie spanie :( hmmm nie wiem jak to się skończy.
 
reklama
vinga- tak to te same....haha i też chciałam tak dać na imie ale ostatecznie w razie chłopaka mój zgodził sie na Gabriela....Nataniel raczej nie przejdzie....ale śliczne.
z tą Natalką płeć mężczyzna to się uśmiałam....kurcze oni nie czytają co piszą?
tak 2 dni może być ta gorączka ale jak by cie coś niepokoiło że za wysoka czy coś to leć do lekarza....a wiesz że dobrze jest na miejsce gdzie było kłucie posmarować roztworem sody? to zmniejsza obrzęk np.

ianka- nom trzeba umieć oklepywać żeby dziecku nerek nie odbić np. kończą sie żeberka i dalej nie klepiesz...głową w dół od dupki w kierunku głowy...tak niestety ostatnie 2 miechy byliśmy w szpitalu...tzn. ogólnie 55dni...długa historia...ale uczy pokory wobec choroby....przeszliśmy bronhoskopie...bronhofiberoskopie,tomografie...i wiele innych badan...nawet badanie na chlorki....ogólnie diagnostyka za ize przekroczyła grube tysiące złotych...na szczęcie nfztowskich. samo badanie oznaczenia odporności komórkowej to ponad 1000 zł tak mówiła lekarka w rabce....a iza miała no chyba wszystko co możliwe zrobione w kierunku chorób płuc...alergii i laryngologii.

stąd moja wiedza....tylko szkoda że w takich okolicznościach ja zdobyłam..ja lubie wiedzieć o wszystkim co dotyczy mojego dziecka wiec wiem wszystko w najdrobniejszych szczegółach co do każdego jednego badania co przeszła moja córa


a moja ma jakieś halo teraz ze spaniem...w dzień drze sie że nie chce po czym na siedząco zasypia....a wieczorem ostatnie dwie noce zasypiała ze mna na łóżku albo ja musiałam wejść do niej i leżeć póki nie zaśnie....przestraszyła sie chyba i ma jakieś urojenia....ona widziała jak tata traci przytomność i strasznie płakała i pewnie to przez to...ale jak ja oduczyć....samo jej przejdzie? mam nadzieje
 
Ostatnia edycja:
Diablica informacje takich mam jak Ty są dla mnie cenniejsze niż lekakarza...bo od niego/właściwie jej nie dowiedziałam się że wypisała mi lek na sterydach(a powinna poinformować),sama musiałam we wszystkie leki"wejść".Ja też niestety mam liczne pobyty w szpitalu, tylko z jednym bliźniakiem leżałam ok.10razy...:-(Też jestem za naturalnymi metodami,wiadomo że każy lek może mieć jakieś powikłania...ale ostatnio nawet antybiotyk im nie pomógł więc braliśmy co dali,najważniejsze że poskutkowało...:tak: U Szymka już mniej kaszlu, za to Kuba zaczyna...:baffled:
A czemu leżałas ze swoim dzieckiem tak długo w szpitalu jesli można wiedzieć?
 
Vinga mnie też bolało po porodzie, ale po jakimś czasie przeszło. Wizyta u lekarza nie zaszkodzi. Fajnie ze jedziecie razem i że w ogóle jest taka możliwość :)
Wasila a gdzie Ty pracujesz że tak długo musisz tam siedzieć? Ja tak tez miałam w pierwszej pracy po porodzie, mój rekord to chyba 16 h, wróciłam po 1 w nocy :)
Amelia ja też mam balkon, w zeszłym roku coś tam sadziłam, ale ja nie mam reki do kwiatów...
Aniołek domek z nawet małym ogrodem jest super, z dużych ogrodów i tak się nie korzysta a dbać trzeba.
Diablica czyli z mężem już ok? My na szczęscie nigdy w szpitalu nie byliśmy z Nelą, dlatego współczuję przejść z Izą. Z tym spaniem to może teraz złapała taką fazę, u Neli ciągle się zmienia- albo woła co chwilę żeby zrobić cacy, albo ma sto pytań do. Teraz na szczęście jest bajka i lulu :)
ianka jak nie chcesz małej w łóźku to choćbyś padała na twarz odkładaj ją do jej łóżeczka. Pamiętam jaka to katorga, ale Nela zawsze spała u siebie i jesteśmy z tego zadowoleni. Nie wyobrażam sobie męża z łózka wygodnić.
Milusia ​najgorsze to chore dziecko, a dwójka to już całkiem. Nela też brała pulmicort, bo lekarka astmę u niej widziała :/ Teraz inhaluję solą fizlologiczną jak jest potrzeba.
 
to baaaardzo długa historia......postaram sie sskrócić maxymalnie

zaczeło sie od gardła czerwonego...antybiotyk-nie zadziałał.następny antybiotyk...podziałał...po paru dniach glut z nosa gęsty okrutnie wymioty biegunka...ale taka dziwna raz dziennie wymioty też raz dziennie-adenowirus i 5 dni w szpitalu pod kroplówkami....z izolatki szpitalnej już z katarem do domu i po 5 dnich oskrzela...potem krtań i szpital 10 dni laryngologi....po 5 dniach podczas których dostawała zinacef domięsniowo znów oskrzela a po dwóch kolejnych i dexawenie znów krtań....tak trafiliśmy do kliniki w Lublinie na choroby płuc....przypadek dla lekarki banalny bo zmian na płucach było mało...ale to był początek...pare nocy pod tlenem bo słaba saturacja i podduszania....pękające żyły...sterydy dożylne które prawie pozbawiły mnie nadzieji na zabranie dziecka do domu już kiedykolwiek....bronchoskopia tzw.sztywna[trauma do końca życia] tomografia....badania na mykoplazme chlamydie krztusiec...wszystkie panele alergiczne itp....na mukowiscydoze....powysyłane do łodzi do berlina....urodziny w szpitalu, sylweester w szpitalu....musiałam ja nosić na rękach bo nie mieli jej sie gdzie wbijać i wkuwali jej wenflon w stope....nie jadła nie piła....a po sterydach jak spuchła tak mam efekt do dziś pączuszek malutki.....naprawde troche zaczeło sie rozjaśniać po tej sztywnej bronhoskopi jak jej odessali wydzieline z oskrzeli bo było jej tam mnóstwo a nikt jej nie słyszał....nikt...żaden lekarz...bo ona była przyklejona do ścianeg oskrzeli i nikt nie miał prawa jej usłyszeć to było tak jakby jej ktoś na oskrzela kisiel wylał....ale baaardzo gęsty a antybiotyki zamiast pomóc zasuszały tą wydzieline...i tak w końcu nie rreagowała na żaden lek czy dożylny czy doustny....w końcu podali jej po odessaniu lek trzeciej genereacji[zaraz wam cos o nim opowiem] i zaczeła reagować...słuchajcie ona kaszlała jak karabin maszynowy....spać nie mogła wiecznie zmęczona przez kaszel....chciała spać a kasel ja dusił nie było minuty naprawde minuty żeby nie kaszlneła choć raz nawet przez sen.....tam na tym oddziale spedziliśmy hmmm od 26 grudnia do 19 stycznia....pare dni przerwy i pojechaliśmy do rabki do instytutu grużlicy i mukowiscydozy gdzie sa najlepsi lekarze w polsce..naprawde najlepsi mówie to z pełnym przekonaniem.....tam młoda miała bronhofiberoskopie.....trwała 20 min...dziecko sie wybudziło i sie smiało...robił ja dr.pogorzelski....w porównaniu z tą lubelska bronchoskopią gdzie dziecko nie chciało żebym ją dodtykała przez ponad 12 godzin...darła sie jak opętana i rzucała po podłodze....och już rycze,.....nie lubie tego wspominać.....

w kazdym razie tam nas skierowali bo nie wiedzieli czemu jej ten kaszel nie zanika i dlaczego cały czas jest krtaniowy....a tam dr.Maria Stawowy 5 w polsce najlepszy pulmonolog.....tylko z kart wypisowych postawiła diagnoze...błaachą...przewlekły stan zapalny ona do mnie mówi "przypadek" i tyle....choroby nałożyły sie na siebie....młoda nie daje odciagać sobie glutów co też jest błędem bo trzeba....i powiedziała mi że ona zostawi mnie w tej rabce do momentu aż sie naucze gimnastyki oddechu u małych dzieci...to chyba pisałam co to jest i jak sie robi....jak sie inhaluje i jak sie oklepuje ale tak profesjoonalnie...i ona mi powiedziała "zapamięta to sobie pani na całe życie....klepać klepać klepać"

matko co te kobiety robiły z tymi dziecmi...panie rehabilitantki brały dzieci żeby je oklepywać a to wyglądało jakby je dusiły torturowały
 
ale kurcze to pomagało....nie wiem czy wiecie co to mukowiscydoza....to choroba genetyczna która między innymi powoduje ciagle zaleganie śluzu w płucach i tam te babki oklepywały te dzieci....i te chore na inne choroby.....one wzieły moją ize i zaczeły ja naciskać przekręcac dociskać i potrafiły powiedziec w którym miejscu w ktorym płucu coś zalega....choćby minimalna wydzielina..ja byłam pod wrażeniem....tak potrafiły oklepać że dziecko wypluwało bądz wymiotowało bo one prowokowały po oklepywaniu wymioty wszystko do końca z tych płuc.....i tam siedziałyśmy tydzień....najbardziej intensywny tydzień....duuużo sie nauczyłam a lekarze jesli miałam watpliwości jak z dzieckiem w podstawówce odpowiadali cierpliwie na wszystkie pytania....ta moja doktorka nawet mi rysowała obrazki jak to wszystko wygląda u izy od środka....no i poradziła całkowitą izolacje na min.6-8 tyg od dzieci zwłaszcza pierwszorocznych przedszkolaków.....i tak siedzimy w domu mija nam 6 tydzien na szczescie w zdrowiu nawet bez kataru.....no ale w domu.

co do tego antybiotyku....jest to drogi antybiotyk...kosztuje 70 zł ale u nas rewelacja pomógł i da sie go pić ma pyszny malinowy smak nazywa sie cedax i ma o wiele mniej działań niepożądanych....tylko że go trzeba zamawiac w aptece...ale ja powiedziałam że nic innego nie chce jak własnie te leki 3 generacji wolę zapłacić wiecej ale dać dziecku coś bezpiecznego..

u nas po zinacefie domięsniowym 2 ludzi miało zapaści.....i ja izie też już nigdy go nie podam....a zinacef doustny jest nie do przełknięcia jak dla mnie
 
pulmicort jest dobry przy krtani...bo zwiera hydrokortyzon a to rozszerza krtań i ułatwia oddychanie....a moja niestety jest dzieckiem krtaniowym....szalenie niebezpieczna i wredna choroba.

och ale sie rozpisałam....ja to żaluje że na medycyne nie poszłam....jak ma sie dziecko i jeszcze nie daj Bóg chorowite to powinno sie pediatrie kończyć bo lekarze są bardzo małomówni i trzeba walczyć o swoje dziecko i nie dać sie spławić...czasami mam wrażenie że lekarze uważaja nas rodziców za debili co sie naniczym nie znaja bo to oni sie uczyli...ale to my jesteśmy z dziecmi cały czas a nie 5 min w gabinecie.
 
diablica3010 ale przeszliście , czytając to miałam ciary, oby już nigdy takich przeżyć. A z tą medycyną to faktycznie szkoda że się samemu nie wie chodź czego, moja siostra już2 tygodnie na zmianę z dwójką dzieci jeździ do lekarza, co jest jednemu lepiej to drugie zaczyna, właśnie mi pisała że syn ma 38.9
Milusia21 zdrowia życzę dla obojga
Carla masz rację żeby nie ulegać małej i ją odkładać do łóżeczka, dziś dalej walczę.

a jeszcze tak powiem że nie ma nic ważniejszego niż zdrowie dziecka, a czasem ludzie się takimi pierdołami przejmują powinno się doceniać każdą chwilę z dzieckiem mężem/żoną bo w końcu to oni nadają sens wszystkiemu.
 
Ostatnia edycja:
Hej!

Ja może widzicie w moim wykresie , niestety,wredna @ przyszła.
Ale nic to , nowy cykl , nowa nadzieja.

Byliśmy na odrobku u teściów bo oboje leżą,teść przeziębiony a teściowa ma stłuczoną nogę bo się poślizgnęła na podwórku.Ja robiłam jedzonko a Mój karmił zwierzaki. Cieszę się niezmiernie,że krów nie mają bo jeszcze by to doić trzeba było.

Stan - co tam z Tobą ? Kiedy masz wizytę?Wszystko ok?.

Diablica - współczuję przeżyć.Moja najlepsza kumpela ma podobnie , dzieci ciągle chore,jak jedno wyzdrowieje to drugie zaczyna.
Ale ja tez byłam w dzieciństwie chorowita i moi rodzice tez ze mną swoje przeszli. Lekarzy to chyba odwiedziłam wszystkich w województwie. Potem na szczęście jakoś wyrosłam.

Carla , jak tam U ciebie starania . Na test jeszcze za wcześnie ale już w przyszłym tygodniu może coś wyjdzie:-).
 
reklama
Diablica masakra jakaś :/ Ale jak sama widzisz- jesteś dzięki temu mądrzejsza i masz wiedzę, której zazwyczaj się nie ma. Ja np. dlatego też jestem anty szczepionkowa- uważam że mogą wyrządzić więcej szkody niż dobrego, podobnie jak niektóre leki. Oby Iza więcej nie chorowała.
ianka masz rację, ale ludzie na co dzień nie dostrzegają tych pierdół które powinny cieszyć.
Fuma Foch no widziałam już wcześniej u Ciebie że @ przyszła :( Ja dalej nie mam, a wczoraj byłam pewna że dostanę, ciągle czekam. Na teście było napisane że można wykonać 6 dni po zapłodnieniu, więc zrobiłam. Jak nie dostanę @ do niedzieli do zrobię test.
 
Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry