Jestem!!!!
Jeju, żebyście wiedziały że nie ma to jak w domu, ten tydzień w szpitalu mnie wymęczył strasznie.
Amelia aż tak źle z Tobą? Kurcze, żebyś się nie odwodniła czy coś

Mam nadzieję, że polepszy się Twoje samopoczucie...
Vegas pytałaś o karmi- mąż nie pozwalał mi pić w ciąży ani teraz, a mnie aż trzepało za karmi kawowym... Całkowicie bezalkoholowego piwa nie ma, mąż mi kupił taki napitek, ale gazowane to nie było i nie smakowało mi, dlatego czekam do zakończenia karmienia (a nie zapowiada się) i wtedy będę piła tydzień hehe

Ja o lat codziennie się smaruję balsamem, a niestety obie ciąże strasznie mnie zniszczyły, mam od groma rozstępów mimo intensywnej pielęgnacji...Po Tobie ciąży jeszcze nie widać

A Martyna jaka roześmiana
kurczak ciesz się z tej ospy, teraz widzę że dużo dzieci łapie, moja Nela jeszcze nie miała niestety. Fajnie że dzidzia rośnie
Aniołek cieszę się, że szyjka nie szaleje, ale Ty musisz dalej na siebie uważać, ok? Dzidzia i brzuszek super, a leżaczek na pewno się przyda
Muffi czekasz na umowę i dopiero zaczynacie?
Tomuś w niedzielę zaczął tak kaszleć że zebrałam się na IP żeby lekarz go osłuchał. Przyszła lekarka i nawet badać go nie musiała żeby stwierdzić, że zostajemy na oddziale. Trafiliśmy do małej sali gdzie leżał 13 miesięczny Szymon z mamą. Usiadałam na krześle i zaczęłam ryczeć, no bo jak to, Tomek aż tak chory, mamy być w szpitalu, ja mam spać na podłodze? a karmić na krześle? Załamka totalna. Ten chłopiec zaczął wymiotować, śmierdziało wymiocinami, wietrzyć tam nie chciała, on ryczał 3 godziny non stop- myslałam że mnie trafi. I pierwszy raz w życiu widziałam jak matka karmi dziecko w taki obrzydliwy sposób- gryzła kromkę z pasztetem albo rosołek, dziabała w buzi i takie przemielone dawała synowi!! OHYDA!! Jak to zobaczyłam to myslałam że padnę, dzieciak ponad rok, a ona mu przegryzała mięciutkie jedzenie, jak dla mnie coś obrzydliwego. Na szczęście teściowa załatwiła izolatkę, więc w poniedziałek się przenieśliśmy i Tomek nie był aż tak narażony na zarazki, a ten Szymon dostał biegunki i wymiotów i dlatego zostali w szpitalu dłużej.
M. przychodził i zostawał z młodym, a ja mogłam wyskoczyć na wigilię czy na następny dzień do mamy, a w piątek na przeszłuchanie na policji, bo mój stary złożył doniesienie do prokuratury o to, że ja i M. zabralismy reflektory i tablice rejestracyjne z MOJEGO samochodu

Pani policjantka wiedziała, że on i jego baba to czubki, ale musiała nas przesłuchać. Już nie wiem o co jemu chodzi, ja chcę jemu oddać auto, on mówi że nie chce, a później składa donos że to jego auto i że coś z niego zabraliśmy. Takich to w kaftan powinni wsadzać i do wariatkowa na dożywotnie leczenie.
To chyba wszystko
