Proszę:
Ja mogę się tylko pochwalić, że mojego znam od dzieciństwa, bo mieszkaliśmy na tym samym osiedlu i chodziliśmy do tej samej szkoły, od 1 gimnazjum poprzez liceum nawet do tej samej klasy ale nigdy się nie lubiliśmy, strasznie sobię dokuczaliśmy i dogadywaliśmy do momentu kiedy pod koniec 1 liceum pojechaliśmy na wycieczkę klasową i wszystko się zaczęło....


wspólne spacery z pieskami, rozmowy na GG do rana i dokładnie 16.06.2006r zdecydowaliśmy, że damy sobię szansę

miało być na początku tylko między nami bo 3 miesiące wcześniej rozstałam się z chłopakiem, z którym też chodziliśmy do klasy i nie chcieliśmy, żeby głupio gadali ale szybko się rozeszło i tak zostało

w 2008r. jakos w lipcu bardzo się pokłóciliśmy (głównie o jego kolegów i niezapowiedziane wypady z nimi- chodziło mi tylko o to, żeby mnie informował jak gdzieś ma zamiar wyjść a to było na zasadzie "nie będę mówił, żeby ona gdzieś czasem nie wyszła"), prawie się rozstaliśmy a we wrześniu mieliśmy lecieć na wakacje do Tunezji ale przyszedł do mnie do pracy (w tym czasie pracowałam w pubie jako barmanka) i wziął mnie na zaplecze, w ręku miał kwiaty a w reklamówce szampana i myślałam, że przyszedł po prostu przeprosić a on nagle przede mną klęka i cały roztrzęsiony próbuje wyjąć coś z kieszeni, no i przeprosił za wszystko, powiedział, że chce żebym została jego żoną i matką jego dzieci... Rok później zaczęliśmy planować ślub no i 19.06.2010r. powiedzieliśmy sobie TAK.