reklama

Starania po raz pierwszy :)

Lovka a jakie muffiny robisz? Bo u mnie biją rekordy muffiny marchewkowe, pychotka :-D

Heh mój to naprawdę jest nienormalny. Poszłam zobaczyć jak w pełni deszczownica działa, sprawdzam, patrzę jak woda leci, mój stoi obok i patrzy. Mówię do niego, że dziś się porządnie umyje, włosy w ogóle wszystko, na co mój stwierdził, że on wtedy sobie siądzie na taboreciku i będzie oglądał czy gdzieś woda nie leci :eek:
Popatrzyłam jak na ułoma i stwierdziłam, wodę sobie o tak puścić a nie musi sobie robić pokazu ze mną pod prysznicem, a ten uciekł mając ten swój okropny szelmowski uśmiech na puszczku....heh i co ja mam z tym człowiekiem!?
 
reklama
Ja bym poprosiła na te z czekoladą :)

MUFFINKI Z CZEKOLADĄ
Składniki na 20 sztuk (śr 4-5 cm)
2 szklanki mąki
2/3 szklanki cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 szklanka mleka
100 g masła (do roztopienia)
1 jajko
czekolada

Przygotowuję wszystkie składniki. Masło rozpuszczam w rondelku i odstawiam by lekko przestygło.

W jednej misce łączę składniki suche (mąka, proszek, cukier) w drugiej mokre (jajko, rozpuszczone masło, mleko). Następnie przesypuję suche do mokrych i mieszam. Nie musi być dokładnie.

Czekoladę kroję na drobniejsze kawałki, mi wychodzi, że każą kostkę na 4. I dodaję do ciasta, mieszam lekko.

Wlewam ciasto do papilotek, którymi wyłożyłam formę muffinkową. Wlewam do wysokości 2/3 – moje muffinki będą w sam raz. Wstawiam do piecyka na 20 minut na 200 C.


Muffinki gotowe, można wyciągać z piekarnika!
Mniam. To mężuś będzie miał niespodziane, bo to Jego ulubione :D
 
Ostatnia edycja:
Dziura...masz racje, slonce czesto wychodzi, bedzie dobrze:-)

ja tez mam tylko przychodnie i to na dodatek fatalna...a tak to mam prywatnych lekarzy...wlasnie moj lekarz wrocil z urlopu i chyba w sobote bede szla na kontrole...(bo caly czas mialam przeczucie, ze w tamtym cyklu nie mialam owu) zobaczymy co mi powie...troche sie dodatkowo stresuje ta wizyta, bo jajniki mnie bola a to u mnie moze oznaczac powrot do choroby:( co oznacza albo operacje kolejna, albo zrezygnowanie z planow o dzidzie na jakis czas jeszcze. wkurza mnie to wszystko, bo ja lubie miec pod kontrola moje zycie a przy tej chorobie sie nie da...i jak dzis jechalam do pracy rano to az mi sie plakac chcialo, ze jakas ja tak trefna jestem, ze mnie akurat dopadla ta choroba...
ale wszystko okaze sie chyba w ta sobote:tak::tak:

podbijam, bo mi smutno a moj jak zwykle nie chce mnie sluchac...olal mnie totalnie jak mu mowie o moich problemach to jak zwykle ma to wszystko w du.pie...wiec i ja sie nie odzywam. chyba ta pogoda podowuje to ze duzo z nas ostatnimi czasy lapie dola...
 
No i wieczór po prostu jedwabisty, właśnie się pókłóciliśmy on pojechał a ja siedze i becze :/

Zapomniałam dodać świecenia oczami przed ciocią i koleżanką


!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

no to sobie pokrzyczałam
 
Ostatnia edycja:
Fifka...ale wiesz co mnie chyba w tym najbardziej boli...to, ze moj w ogole mi nie pomaga przy moich kryzysach...ale w tym to chyba powinnam laczyc sie w bolu z Dziura...

Neciuszka...a co tam u ciebie sie wydarzylo?
 
Ojej dziewczyny chyba zamieniłyśmy się dniami. Bo ja z kolei miałam takie doły na weekendzie a od wczoraj jestem już optymistycznie nastawiona do świata (o na bank doły powrócą hehe- taki urok). Faceta trzeba brać przez pół, dość że nie ma takiej intuocji jak my, to jeszcze jest mało domyślny ;p wy jeszcze możecie, więc proponuję dobre winko, bąbelki i te pyszne muffinki :) a ja wypije za was kieliszek wody mineralnej ;p
 
Milia... nie załamuj się na zapas... będzie dobrze... a może to tylko twoja głowa płata figle? Spokojnie kochana ;*

Neciuszka co się stało?

Nie dość że mnie dziś ogólnie łatwo wyprowadzić z równowagi to mieliśmy jechać bo babci do szpitala i do znajomej odebrać i zapłacić za prześcieradło i pościel bo prowadzi sklep i mi kilka dni temu odłożyła. Ale mój kochany poszedł grzebać przy płocie i ślad po nim zaginął. Przyszedł 10 min temu i z łaską że możemy jechać. O tej porze już na pooperacyjną nie wpuszczają a miała z nami jeszcze ciocia jechać, teraz już powinniśmy być u znajomej gdzie się jedzie jakieś 20 min przynajmniej. Mówię mu to a ten na mnie że przecież mogłam przyjść i go zawołać. Kiedyś się czepił że przypominam co chwile. No i pojechał sam do babci, chociaż już nie wpuszczają i to ja będę ta zła teraz. w dodatku musiałam jeszcze cioci tłumaczyć że nie przyjechaliśmy :/ zaraz pewnie przeczytam że to bzdet ale strasznie mnie to wkurzyło bo w ostatnim czasie to nie pierwszy raz tak jest. A że chyba mam PMSa to mnie wszystko wkurza, cycki swędzą piję jak szalona to i siku łażę co chwilę.
 
reklama
ja wam opowiem teraz co moj zrobil, baran jeden! moze mi to humor poprawi....
od przed-wczoraj czuje klucia w jajniku, ale nic mu nie mowilam, bo nie chcialam...tylko,ze dzis jak jechalam samochodem do pracy to sobie mysle, a czemu mam mu niby nie powiedziec i zostawiac zmartwienia tylko dla siebie. a on sobie zyje beztrosko i jedyne co ma zrobic to mnie zaplodnic. pf! wiec dzis jak wrocil do domu to mu mowie, ze chyba mnie te jajniki bola od tej endometriozy i troche sie boje, ze to moze nawrot choroby. ze w sobote ide do gina sprawdzic co to...a on nic...cisza...wiec mowie dalej - "nie obchodzi cie to co do ciebie mowie?" a on - "jak pojdziesz do lekarza i powie ci, ze to nawrot choroby to wtedy bedziemy sie martwic" i cisza...brak pocieszenia u mnie oznaza - łzy...dlatego placze, a on sie patrzy na mnie i jje sobie spokojnie obiad...i sie wku i poszlam do innego pokoju i on tak od godziny lezy na sofie w duzym pokoju i nie przyjdzie nie porozmawia ze mna...
o losie...:-( czasami to mam go strasznie dosyc
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry