Napisałam każdej z Was jakąś odpowiedź i mi post zjadło... Może to i lepiej, bo doszłam do kolejnej dyskusji o beznadziejności pomysłu z nowym wątkiem i zrobiło mi się przykro. Dziękuję tym, które broniły pomysłu, które próbowały tłumaczyć. Dziękuję Ael za prawdę, ale grzecznie powiedzianą, bez dodatkowego komentarza o benzadziejności (tak, zabolało mnie). Nikogo nie zmuszam do odchodzenia, nikogo nie zmuszam do zostania. Ja podjęłam swoją decyzję i naprawdę chciałam ogarnąć oba wątki bo dobrze mi tu. Teraz sama już nie wiem.
Naciuszka, ja w zaciążonym cyklu po prostu szłam siku przed i potem szłam spać. Jest też tak, że następnego dnia taki śluz niby płodny to sperma jest i wtedy wiadomo, czy wypływa wszystko.
Dziurko, ja wiem, jak to jest, mój ojciec uważa, ze jest źle bo za często chodzę do lekarza. Życzę po prostu siły, bo wiem, że to boli i olewać trudno.
Mineralna, odstawienie tabletek, jak ustalenie były inne to świństwo, bo dziecka muszą chcieć oboje na raz w jednym czasie.
Magda, nie sprzątaj chłopu mieszkania, masz byc Księżniczką, nie Kopciuszkiem.
Tyle... Nadal mi przykro, ale to, co wyzej chciałam napisać. Teraz nie wiem, co z sobą zrobić. Czuję się jak buntownik, co podburzył tłum i dokonał podziału, choć nie o to chodziło. I generalnie jakoś mi tu źle. Mam wyrzuty sumienia i naprawdę żal mi, że pociągnęłam za sobą kilka dziewczyn, robiąc z nich w sumie outsiderki.... Przepraszam Was...