Lovka, ja Ci przede wszystkim życzę cierpliwości. Ty pracujesz na uczelni? Ja wiem, co to doktorat, mąż robi i skończyć nie może, ale on ma promotora takiego... no powiedzmy, że mu utrudnia strasznie, bo odszedł z uczelni...
Mineralna, wykształcenie a praca, to sądu nie obchodzi, ale Lamia ma rację. Przy czym, jak ona nie pracuje i jakoś udowodni, że nie może, to może zasądzić też na nią alimenty. A na orzekanie o winie absolutnie lepiej nie, bo Ty sama jesteś chodzącym dowodem i będzie co najmniej współwina.