Martoocha a ja myślę, że to z czym Wy obie musicie się zmierzyć, ten ból można porównać...
Nie wiem czy może być coś gorszego niż strata upragnionego dziecka.
Obie Was bardzo szanuję i podziwiam. I modlę się, żebyście jak najszybciej doszły do siebie po tych tragediach i mogły pomyśleć o fasolkach. Bo poronienie (na szczęście) nie oznacza, że nigdy się nie uda. Sama znam osoby, które mają dzieci, ale droga do szczęścia nie była łatwa - zmierzyły się z tym co Wy.
Kurcze kiedyś myślałam, że poronienie to coś bardzo rzadkiego. Ale dzisiaj w ciągu dnia sporo o tym czytałam i okazuje się że aż 1/5 ciąż kończy się tak :-( To takie przykre :-(
Iwasek - tempka wysoka, bo jestem na luteinie. Zobaczymy jaka będzie za 4 dni - jak już skończę brać. Piątek-sobota spodziewam się @ i jakby nie wiem co nie testuję szybciej. A w środę jestem zapisana na USG - ginekolog kazał sprawdzić grubość endometrium tuż przed @...