• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania IVF, IUI lato 2026

Witam po urlopie :) ja krótko o sobie w takim razie. Jedna córka 5 latka już na pokładzie z ciazy naturalnej chociaż ilość wizyt i przejść przez te ponad 2 lata ciężko uznać za zwykle starania. U nas czynnik męski, obniżone parametry, kwestia wieku i u mnie długie cykle (nawet 50dni) i starania tylko z lewego jajnika- jestem po pozamacicznej, który się uruchamia raz na 3 cykle.. teraz będziemy sie szykowac się do transferu bo mamy przebadany zdrowy zarodek. Dam znać jak bede mieć konkretne daty
 
reklama
Wstawiam wykres statystyki jak ma się liczba donoszonych ciąż do wysokości bety w 9 DPT
14561.png

Dodatkowo ostatnio znalazłam taką stronę, na której wpisuje się przykładowo betę z 6 DPT i 8 DPT i strona podaje jaki jest przyrost i szanse na prawidłową ciąże. Dodatkowo wskazuje nam na wykresie czy jesteśmy poniżej czy powyżej trendu.
 
Wstawiam wykres statystyki jak ma się liczba donoszonych ciąż do wysokości bety w 9 DPT
Zobacz załącznik 1742521
Dodatkowo ostatnio znalazłam taką stronę, na której wpisuje się przykładowo betę z 6 DPT i 8 DPT i strona podaje jaki jest przyrost i szanse na prawidłową ciąże. Dodatkowo wskazuje nam na wykresie czy jesteśmy poniżej czy powyżej trendu.
Czyli w 10 dpt najlepiej mieć powyżej 100 żeby mieć największe szanse.... Trochę mnie to przeraża gdzieś tam z tyłu głowy.
 
Tak, ale z drugiej strony najważniejsze są przyrosty
Tak, trzymam się tego w głowie. Czasem sobie puszczam nawet widzę fantazji i liczę "a jeśli się uda" to kiedy jakie badania ,wybór szpitala żeby nie robili mi pod górę tak, wybór lekarza- najlepiej dwóch. Kiedyś nawet z mężem jak poznaliśmy termin porodu to w żartach szukaliśmy imienia dla córki hehe. Ja wiem że to nie ma się co cieszyć ale po prostu po stagnacji wszystko ruszyło i jakoś tak głowa zaczęła działać. Wyparło to trochę złe myśli.
 
Tak, trzymam się tego w głowie. Czasem sobie puszczam nawet widzę fantazji i liczę "a jeśli się uda" to kiedy jakie badania ,wybór szpitala żeby nie robili mi pod górę tak, wybór lekarza- najlepiej dwóch. Kiedyś nawet z mężem jak poznaliśmy termin porodu to w żartach szukaliśmy imienia dla córki hehe. Ja wiem że to nie ma się co cieszyć ale po prostu po stagnacji wszystko ruszyło i jakoś tak głowa zaczęła działać. Wyparło to trochę złe myśli.
Ja właśnie staram się na razie nie nastawiać a i tak myśli same uciekają w ta stronę. Teraz musze zaplanować ślub jak już mam w końcu pierścionek na palcu. Ale daje sobie 3mc co wyjdzie z transferem żeby ustalać datę. A jak się nie uda to chyba będę ustawiać ślub i najwyżej będę ciężarna Panna młoda. Nie chcę znowu wszystkiego odkładać na po ciąży.
 
Ja właśnie staram się na razie nie nastawiać a i tak myśli same uciekają w ta stronę. Teraz musze zaplanować ślub jak już mam w końcu pierścionek na palcu. Ale daje sobie 3mc co wyjdzie z transferem żeby ustalać datę. A jak się nie uda to chyba będę ustawiać ślub i najwyżej będę ciężarna Panna młoda. Nie chcę znowu wszystkiego odkładać na po ciąży.
Dokładnie. Ja mam tak samo, że mam masę czarnych myśli, że czemu ma mi się udać, że pierwszy raz w moim przypadku to raczej nie sądzę, że na pewno zmarnuje ten dobry zarodek. Ale z drugiej strony przychodzi właśnie a jak się uda to... I myśli już galopują do cesarki w lutym. 🤡
 
Rozumiem Was doskonale, szczególnie że wszystkie staramy się już dłużej, nie zaczęło się to przecież od IVF. Momentu gdzie nie działa się, z oczekuje na wyniki, na koniec leczenia to takie momenty kiedy głowa ucieka, bo nie jest zajęta działaniem.
Ja natomiast mam zagadkę z wolnym po transferze. Prowadząca sugeruje L4 na ten szien.
Jestem księgową i muszę zamknąć swoje spółki do następnego piątku, gdyż 2 sobotę wyjeżdżamy na mini urlop. Dodatkowo właśnie jedna osoba z naszego zespołu odeszła i jej zadania zostały rozłożone między mnie i koleżankę. Nie chcę robić pod górę w pracy, nikt nie wie o procedurze, bo boje się jaka by była reakcja w korporacji, która ostatnio tnie koszty...
Mogę wyjść na godzinę pod pretekstem badań i wrócić, ale obawiam się co ze stresem. Z jednej strony jak wezmę L4 to będę się stresować co z moją pracą, a z drugiej jak wrócę do pracy to mogę się stresować nią (chociaż wiem, że na początku tygodnia zapiernicz jest mniejszy)
 
Rozumiem Was doskonale, szczególnie że wszystkie staramy się już dłużej, nie zaczęło się to przecież od IVF. Momentu gdzie nie działa się, z oczekuje na wyniki, na koniec leczenia to takie momenty kiedy głowa ucieka, bo nie jest zajęta działaniem.
Ja natomiast mam zagadkę z wolnym po transferze. Prowadząca sugeruje L4 na ten szien.
Jestem księgową i muszę zamknąć swoje spółki do następnego piątku, gdyż 2 sobotę wyjeżdżamy na mini urlop. Dodatkowo właśnie jedna osoba z naszego zespołu odeszła i jej zadania zostały rozłożone między mnie i koleżankę. Nie chcę robić pod górę w pracy, nikt nie wie o procedurze, bo boje się jaka by była reakcja w korporacji, która ostatnio tnie koszty...
Mogę wyjść na godzinę pod pretekstem badań i wrócić, ale obawiam się co ze stresem. Z jednej strony jak wezmę L4 to będę się stresować co z moją pracą, a z drugiej jak wrócę do pracy to mogę się stresować nią (chociaż wiem, że na początku tygodnia zapiernicz jest mniejszy)
A masz możliwość pracy zdalnie? Ja bym kombinowała w ten sposób. A jeśli nie hmmm nie wiem co bym doradziła. Ale ja osobiście nie brałabym zwolnienia z kliniki jeśli nie chciałabym się chwalić procesem. Może jakieś zapalenie korzonków? Rwa kulszowa? Nogi na niby nie złamiesz ale jak cię pokręci w kręgosłupie to da ci to wolne a nikt tego jakoś w pracy gołym okiem nie wykryje.
Ja sama się w pracy nie chwalę i w poniedziałek będę chora. Wiem, że to okropne ale pracuje w dość "toksycznym" zespole a do 5 dnia miesiąca jest zawsze tyle pracy ze nikt urlopow nigdy nawet nie planuje. Więc ile mogłam zrobiłam w tamtym tygodniu a w poniedziałek nagle mnie nie będzie. Źle się z tym trochę czuje ale nie mogę inaczej.
 
reklama
A masz możliwość pracy zdalnie? Ja bym kombinowała w ten sposób. A jeśli nie hmmm nie wiem co bym doradziła. Ale ja osobiście nie brałabym zwolnienia z kliniki jeśli nie chciałabym się chwalić procesem. Może jakieś zapalenie korzonków? Rwa kulszowa? Nogi na niby nie złamiesz ale jak cię pokręci w kręgosłupie to da ci to wolne a nikt tego jakoś w pracy gołym okiem nie wykryje.
Ja sama się w pracy nie chwalę i w poniedziałek będę chora. Wiem, że to okropne ale pracuje w dość "toksycznym" zespole a do 5 dnia miesiąca jest zawsze tyle pracy ze nikt urlopow nigdy nawet nie planuje. Więc ile mogłam zrobiłam w tamtym tygodniu a w poniedziałek nagle mnie nie będzie. Źle się z tym trochę czuje ale nie mogę inaczej.
Właśnie jak pracuje stacjonarnie to jestem w promieniu 15 minut od kliniki, a jak zdalnie, to jadę 45 minut w jedną stronę... Wiec musiałabym się urwać na ponad 2 godziny...
Po ostatnim kombinowaniu z L4 podczas stymulacji i punkcji wiem że mogę uzyskać zwolnienie od rodzinnej, ale też wiem, że przełożeni nie maja dostępu do danych zwolnienia innych niż data nieobecności.
Ciężko wytłumaczyć jednodniowe zwolnienie... A będzie podejrzanie jak nie podam powodu, bo ostatnio wprost mówiłam że mam zabieg medyczny (bez wchodzenia w szczegóły)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry