ma_gdalena
Bartusiowa mama...
Fifka ja też tak mam... tzn do piątku baaaardzo się oszczędzałam ale teraz przez ten weekend jak musiałam jechać do tej szkoły i cały dzień biegałam między salami to też inaczej siebie traktuje. Ale już od jutra mam zamiar znów przystopować bo dzisiaj tak mnie bolał rano brzuch znów, że myślałam, że z łóżka się nie pozbieram.
Bo wtedy nic nie wiedzę... a jak talerze mi zalegają przed nosem sprzed paru dni... w kuchni tragedia, ze jeśli chce coś zjeść to najpierw muszę talerz umyć bo wszytko brudne...
albo proszę kup to i to,.. a połowy zapomina... Dzisiaj już mąż posprzątał jak go przycisnęłam... ale wiesz jak ciężko się tak żyje... On się stara... ale ja mam taki charakter "Zosi samosi" i kurcze leżenie w łóżku i płakanie nie wiem czy jest lepsze niż zrobienie czegoś powoli na siedząco z lepszym humorem... 

A tak na serio to wiem ze muszę zwolnić... Jeszcze choć 3-4 tygodnie musze wytrzymać! Tak do 35-36 tygodnia.
Jamały sie urodzi to ja sie chyba zarąbie po pachy a nie pozwolę żeby dom był w takim stanie...