Też miałam mieć stażystkę od początku roku i jest kicha. w ogóle to była fajna stażystka do połowy grudnia i proponowałam kadrowej, żeby ją zostawić bo jak pójdę na zwolnienie w lutym to by sobie dziewczyna do końca listopada popracowała, ale kadrowa to taka siuśka głupia, ze jej nic nie załatwiła, laska poszła na bruk, a ja nie wiem kto mnie zastąpi. Ale w sumie g mnie to obchodzi, jak wrócę w listopadzie, a w papierach będzie burdel, to nie będę kończyła po kimś spraw, tylko powiem, żeby tamta osoba do końca je doprowadziła.
Wydaje po kilkanaście zaświadczeń dziennie, na każdym muszę przybić pieczątkę z orzełkiem, która jest aż jedna na cały urząd i znajduje się na 2 piętrze u szanownej Pani od podatków, a ja stacjonuje na parterze to jak przelecę tyle razy po schodach to beczeć mi się chce bo mi chcą nogi wieczorem odpaść.