reklama

Starania po raz pierwszy :)

reklama
Witam serdecznie :-)
hmm może opowiem o sobie. A więc, od lutego staramy się z chłopakiem i dzidzię. Niestety co miesiąc na teście pojawiała się I kreska.. ale teraz w tym miesiącu coś się zmieniło, mianowicie @ powinnam dostać 23.10. a dalej nie ma, brzuch mnie boli jak przed @, piersi to samo, a najbardziej to sutki.. masakra, jak przypadkiem je czymś podrażnię to tak jakby mnie prąd przeszywał .. do tego ogromna huśtawka nastrojów! Dziś zrobiłam chłopakowi aferę o to że chciał mnie przytulić w momencie kiedy czesałam włosy, potem zaczęłam płakać a na koniec się śmiać.. i tak cały dzień a w sumie cały weekend, na zmianę płacz, złość, śmiech. niby tak jak zawsze przed @.. ale jej nie ma.. jutro lecę po test.. i mam nadzieję ze tym razem będą II :)
 
a ja dziś dowiedziałam się że moja siostra cioteczna jest w ciąży :(:(:( buu ...

<przytul> Pyscku wiem jakie to uczucie, niby cieszysz się szczęściem drugiej osoby ale gdzieś Cię kłuje w środku i od razu pojawia się w głowie pytanie "a ja kiedy?"... miałam to samo jak dowiedziałam się, że koleżanka, która zaczęła starania później niż ja, zaszła w pierwszym cyklu. :/

uda nam się wszystkim, jestem tego pewna, to tylko kwestia czasu i cierpliwości :)
 
pyscek

rozumiem Twoje odczucia bardzo dobrze, ja niestety jestem już w kategorii 30+, więc poza normalną 'zazdrością', że ktoś jest już w ciąży, a ja nie, mam jeszcze 'presje czasu' :(
większość moich koleżanek właśnie jest lub już myśli o drugiej lub już nawet trzeciej ciaży... a ja ciągle nic..
Przyznam, że nie jest to proste, szczególnie kiedy jest czasem przeplatane pytania od znajomych ' a kiedy Ty?'

Jedyne co znalazłam, aby nie mieć złych uczuć z tym związanych... to myślę sobie w taki sposób
Ich ciąża nie odbiera mi tak naprawdę nic, więc powinnam się cieszyć razem z nimi.
To nie jest jak z walką o wymarzone studia, że np tylko 80 osób może się dostać, a reszta odchodzi z kwitkiem.
To czy moja koleżanka zaszła w ciążę czy nie w żaden sposób nie zwiększa, ani nie zmniejsza moich szans, to poprostu osoba obok... :)
A potem sobie myślę... a może ja zajdę 2-3 miesiące po niej, to dzięki temu będę miała ubranka od niej dla mojego szkraba? :) i towarzystwo do zabawy wspólnej...
Zdecydowanie lepsze już szukanie pozytywnych myśli, złe nic nie dają, zupełnie nic (słowo) :)
 
Ostatnia edycja:
Hej dziewczyny !!

Ja jak zwykle Was podczytuję regularnie i jak zwykle sama jestem mało gadatliwa :-)

Jeśli chodzi o mnie i moją sytuację to wczoraj rozpoczęłam nowy cykl.
Czy będę mogła już się starać w listopadzie? Zobaczymy. W środę przed pracą skoczę
zrobić sobie wynik TSH. Trochę się obawiam swojej reakcji, nie chcę żeby było tak jak miesiąc temu
kiedy wynik się nic a nic nie polepszył przekreślając kolejny cykl i skończyło się 3 godzinną rozpaczą.
Ehh... zobaczymy, może w końcu coś drgnęło z tą moją tarczycą, a jak nie to kolejny miesiąć
wcinania Euthyroxu 50 i kojejne nadzieje na lepsze czasy...

Vin !!! Piękny post! Zgadzam się z Tobą całkowicie i jakie to by było piękne jakbyśmy wszystkie zawsze tak potrafiły myśleć. Też jestem tak jak Ty już 30+ ( od 2 tygodni). Też już mi ten cholerny zegar tyka nad uchem. Do tego wszystko niby sprzyja: 5 mies po ślubie, sytuacja zawodowa moja i męża ok, sytuacja mieszkaniowa ok (ciasne ale własne), chęci nas obojga są i gotowość. Tylko ta pieprzona tarczyca nie pozwala się nawet starać.
 
reklama
ja dziś wracam do Polski i jestem przerażona pogodą, bo lądowanie w późnych godzinach wieczornych... :)
u mnie teraz +10 ... będzie zimny powrót do rzeczywistości :)
ale tęsknię już za domkiem :)))) więc nie ma tego złego.... :))) no i jutro w końcu odbiorę testy ow. :) i może (choć wątpię) w końcu kupię termometr... :)))
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry