amalfi -
)) caly czas nei wiem, czy sie dobrze rozumiemy
mi chodzi o to, ze jesli 36,4 tojest jej normalna temp w fazie lutealnej (czyli w pierwszej fazie ma np. max 36,2), to moze byc w ciazy. Trzeba by tylko wiedziec jaka ma temp przed owulacja.
Ja np. przed owu mam max 36,25 a po owu 36,6 (to byl maks zdarzyl sie raz). Wyzsza mialam tylko jak bralam progesteron ale tez nigdy nie bylo to wiecej niz 36,8. Wiec jesli kiedys w koncu zaciaze, to moja temp wcale nie mui przkreczyc 37. Wazne, zeby mi nie spadla do 36,2 tylko utrzymywala sie w normalnej temperaturze fazy lut.
mi chodzi o to, ze jesli 36,4 tojest jej normalna temp w fazie lutealnej (czyli w pierwszej fazie ma np. max 36,2), to moze byc w ciazy. Trzeba by tylko wiedziec jaka ma temp przed owulacja.Ja np. przed owu mam max 36,25 a po owu 36,6 (to byl maks zdarzyl sie raz). Wyzsza mialam tylko jak bralam progesteron ale tez nigdy nie bylo to wiecej niz 36,8. Wiec jesli kiedys w koncu zaciaze, to moja temp wcale nie mui przkreczyc 37. Wazne, zeby mi nie spadla do 36,2 tylko utrzymywala sie w normalnej temperaturze fazy lut.
, a niech sa miedzy nami takie co moga miec chociaz nadzieje...
Pewnie wrócę w niedzielę w nocy więc odezwę się raczej w poniedziałek popołudniu, przynajmniej będę już miała jakieś nowe informacje po wizycie u ginki-ciekawe czy CLO zadziałało ;-)