• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Jestem po weekendzie. Niestety tym razem ja posmucę. W sobotę miałam babskie wyjście do dyskoteki z koleżankami. I miałam cały czas dobry humor, dobrze się bawiłam, aż poleciał mój ulubiony utwór z przed ciąży, którego dawno nie słyszałam. I nie wiem czemu, ale jakoś tak wszystko mi się przypomniało, próbowałam się opanować ale nie potrafiłam. Pobiegłam do łazienki, zamknęłam się w kibelku i się popłakałam :( na szczęście po jakichś 15 min rozsądek wrócił, pozbierałam się i poszłam dalej bawić. Ale od wczoraj mam smutny humor. Jestem tydzień przed @. I jakoś tak w tym cyklu razem z M postanowiliśmy że nie będziemy się zabezpieczać, ale też nie będziemy się "specjalnie starać" dlatego że zaczęłam brać leki. Chciałam trochę odpuścić. Ale teraz kiedy zbliża się czas @, łapię znów doła, bo czuję że to nie będzie ten cykl. I następny też nie i następny też. I czuję że będę musiała bardzo długo czekać tylko nie wiem skąd brać na to siły...jak mniej chcieć? Bo ja wykańczam sama siebie :(
Karo01 bardzo cieszę się że przyszła @. Teraz niech tylko Twój lekarz to potwierdzi, dobrze jest wreszcie wiedzieć że cykl wraca i organizm się normuje.
Myszka2829 posiej proszę optymizmem bo dzisiaj sama tego potrzebuję.
Goka80 i Mamcia Paulinki witajcie kochane, zapalam
[*] dla Waszych Aniołków. Wierzę że każdej z nas będzie dane przeżyć zdrowo i szczęśliwie te 9 miesięcy i nasze marzenia zostaną spełnione.
 
reklama
Witajcie,

MAMCIAPAULINKI,
nie martw się.
Ja w 7 tyg. straciłam ciążę i w następnym cyklu już zaszłam w kolejną.
Teraz jestem znów w 7 tyg. ciąży i w czwartek będę miała USG.

Ale powiem Ci jedno- mam to samo, za każdym razem kiedy jestem w toalecie wypatruję krwi. To już pozostanie na dobre chyba ....

Tylko że mnie podbrzusze boli codziennie
 
Danutaski <przytulam>, pomyśl sobie, że będzie tak jak u mnie, zaczęłam leczenie, nie spodziewałam się nawet dwóch kresek i taka niespodzianka. Pamiętaj, że problem mógł leżeć w tej cholernej tarczycy i że już się zaczęłaś leczyć. Bierz też kwas foliowy, tzn najpierw hormony, a po pół godzinie dopiero kwas, siostrze na studiach mówili, że na czczo też się lepiej wchłania. Myślę, że na prawdę jak się nie stawia takiego ciśnienia, to lepiej wychodzi. Nie zabezpieczajcie się, szkoda kasy na gumki, ale jak w tym cyklu nie wyjdzie to na pewno w następnym, bo hormony też potrzebują trochę czasu by zadziałać. Sprawdź poziom, jak już będzie miesiąc brania, bo może trzeba będzie podwyższyć dawkę. Ja w pół roku musiałam podwoić dawkę. Postaraj się myśleć pozytywnie :* no i częściej wychodź z koleżankami potańczyć, za 9-10 miesięcy to się skończy!!
 
Galwaygirl to jest trochę tak że większą część cyklu daję radę, tylko pod koniec świruję. I mam świadomość, że czym bardziej się chce, tym może gorzej wychodzić. Tylko ja nic na to nie poradzę. Nie wiem jak nie fiksować w tych dniach. Po prostu chciałabym aby był już dzień @ i żebym mogła zacząć nowy cykl. W życiu się sporo wyszalałam. Bawię się co weekend. Wzięłam ślub, wprowadziłam się do naszego domku. Czuję że osiągnęłam już wszystko, i nie mam innych marzeń, niczego mi nie brakuje. Mam szczęśliwe ustatkowane życie a czuję się taka nieszczęśliwa :(:(:(
Nie potrafię sobie znaleźć innego celu, bo wszystkie inne których pragnęłam udało mi się osiągnąć. I myślę że właśnie przez to mam takie ciśnienie :( chciałabym "mniej chcieć" ale nie wiem jak:/
 
W głębi serca wiem, że nie ma złotego środka, że ze swoim "chceniem" muszę się sama uporać, tylko jest czasami cholernie ciężko. Szkoda że nie ma takiego wyłącznika co by w trudnych momentach można nadusić i poczekać aż przejdzie :/
 
W głębi serca wiem, że nie ma złotego środka, że ze swoim "chceniem" muszę się sama uporać, tylko jest czasami cholernie ciężko. Szkoda że nie ma takiego wyłącznika co by w trudnych momentach można nadusić i poczekać aż przejdzie :/

Ech no własnie nie ma wyłacznika. I czasem mam wrazenie że wariuję do reszty. Ja kupując mieszkanie myslałam że zamieszakam tam z dwujeczką brzdąców, moje plany nie spełniły sie póki co.I teraz mam schizy bo do @ pozostało 3 dni planowo...obieacałam sobie od przyszłego cyklu wyluzować.Zobaczymy jak to sie skończy:happy2:
 
Cześć dziewczyny :) Jestem nowiutka na forum... W maju poroniłam - 8 tygodniowa ciąża bliźniacza. Nie wiadomo dlaczego. Wszystkie niezbędne badania w normie. Badanie histopatologiczne nic nie wykazało. Lekarz mówi, że widocznie tak musiało być. Rozpoczeliśmy z mężulkiem staranka. To pierwszy - stracony cykl. Dzisiaj robiłam bete i wyszła 0, 287 (34 dc). Odstawiłam luteine. Od początku tamtej ciąży moim lekarzem jest lekarz z Łubiowej, tzn. chodzę tam. W tym cyklu byłam na usg akurat w trakcie owulacji - to był 3.01 od 6 - go doktor zalecił brać luteine, którą kazał odstawić jak przyjdzie okres, a jak nie przyjdzie, to dzisiaj kazał zrobić betę. Mam cykle między 31 a 34 dni. W pierwszą ciąże zaszłam za 1 razem.
Może wy dziewczyny mi doradzicie. Gin kazał mi przyjść 11 dnia cyklu- pewnie znowu po to żeby wprowadzić po owulce luteine. Jak uważacie - czy iść i stosować wspomagacza w celu pomocy w zagnieżdżeniu się zarodka czy odpuścić i dopiero po pozytywnym teście iść do gina? Jeśl w ogóle dojdzie do pozytywnego testu. Nigdy nie robiłam badania na poziom progesteronu. Robiłam, na chlamydie, toksoplazmoze, przeciwciała ana, cytomegalie, pierwiastki, morfologie etc. Z hormonów tylko tsh, t3 i t4.
Kurcze, boje się z luteina zatrzyma mi owulke jak lekarz pomyli się i każe wziąć w " za szybkim' dniu cyklu. Może faktycznie poczekać i czekać na pozytywny test, a dopiero potem ewentualnie lekarz wprowadzi mi luteine. Przecież w 1 ciąży nie miałam problemu z zajściem tylko, zarodki przestały się rozwijać. Chciałabym mieć dziecko...

W pierwszej ciąży od razu po pozytywnym teście (miałam lekkie bóle brzucha) lekarz wprowdził duphaston, który nie pomógł - widocznie tak musiało być. Po duphastonie fatalnie się czułam. Tyłam, spałam po 24 h, chodziłam wściekła i miałam depresje. Luteina jest o niebo lepsza... Pierwszy raz ją stosowałam.
 
Galwaygirl miało być właśnie tak, że ten cykl sobie odpuszczę, ze względu na leki. I wmawiałam sobie to cały czas, specjalnie się "nie staraliśmy", ale teraz jak jestem przed @ to bzika dostaję. Dzisiaj mój humor dużo lepszy, porządnie się wyspałam :)
Wiem, że jest wysoce prawdopodobne że problem leżał po stronie tarczycy. Wiem też, że organizm może potrzebować trochę czasu zanim dojdzie do stabilizacji w hormonach, tym bardziej że wynika, że ładnych parę lat choruję, jak nie od nastolatki. Miałam spóźnioną owu (wystąpiła w okolicy 24-25dc, gdzie zawsze była 16-17) myślę że właśnie przez hormonki. Dzięki za wskazówki jak brać leki, tak właśnie je biorę :) Po wystąpieniu @ planuję iść na badania TSH i anty TPO, tak dla siebie (bo endo kazał przyjsć po 3 miesiącach).
Kaso82 jak znajdziesz "przepis" na nie-zwariowanie to daj znać :) Mi trudno przewidzieć kiedy powinnam dostać @ bo miałam w tym miesiącu opóźnioną owulację, myślę że przez leki. Patrząc na długość fazy lutealnej, obstawiam na niedzielę 22 stycznia. Chciałam testować w poniedziałek 23 stycznia, ale w piątek mam wyjście z koleżankami na piwko (które chciałabym wypić) więc podejrzewam że będę testować w piątek aby mieć pewność że nic z tego.
Kropka87 witaj kochana, zapalam
[*] dla Twoich Aniołków. Trudno napisać Ci co powinnaś zrobić, każda z nas próbuje jakoś sobie poradzić, myślę że najważniejsze, to postępować zgodnie z głosem własnego serduszka. Co do luteiny na wzmocnienie, często czytam bądź słyszę że lekarze przepisują w drugie połowie cyklu zatem nic dziwnego to nie jest. W poprzednim cyklu poszłaś akurat w okolicy owu, więc nie było problemu. W każdym jednak cyklu do owu może dojść kiedy indziej. Gdybyś się dalej zdecydowała na luteinkę, pamiętaj że może stać wykupiona w domku, a Ty możesz sobie pomóc wyznaczając dzień owu, wtedy nie będziesz miała wątpliwości kiedy zacząć brać. Jak tego zrobić? Ja stosuję połączenie testów owulacyjnych + mierzenie temperatury. Gdybyś chciała wiedzieć więcej na ten temat, pisz tutaj albo na PW.
A wracając do podjęcia decyzji czy brać luteinę czy nie, tak jak napisałam - każda z nas może radzić Ci inaczej, ja bym postępowała zgodnie z głosem własnego serca. Obojętnie jaką decyzję podejmiesz, zawsze w następnym cyklu możesz są zmienić. Trzymaj się cieplutko.
 
reklama
Witajcie kochaniutkie :-)
Pierwszy dzien bez laptopa a tu takie news-y.
Danutaski slonce Ty mi sie tu nie wyglupiaj i nie swiruj;-) jeszcze nam sie udzieli i zmienimy temat watku ;-) Tak jak Galway pisala hormonki potrzebuja czasu, a Ty masz go masz dla meza kolezanek, spacery i co tam jeszcze Ci wpadnie do glowy, bo moze sie okazac ze trzeba 9 miechow lezec... to najlepiej Ci opowie o schizach w lozku Galway ;-) No i pociesze Cie nasza forma starania "usilnego" to nic innego jak przytulaski bez zabezpieczenia, a co?! najwyzej "wpadke" zaliczymy ;-D
To cholerne "ja chce" to troche jak "ja musze", a to stresik. Stresik nam nie potrzebny, juz limit wyczerpalysmy !!! I dzieci w stresiku "robione" potem nerwowe ;-) Glowa do gory, endo dal 3 miechy do kontroli hormonow, coz to jest z pozniejszym "uzeraniem" sie przez kolejne minimum 18 lat ;-) zanim Ci chatke opusci dziecie :-D

Wszystkim nam zycze z calego serducha tych minimum 18 lat "uzerania sie", a co wszystkie pisza o zafasolkowaniu to pojde krok do przodu ;-)

Kropka tempka i test owulacyjny, to chyba podstawowy zestaw kazdej staraczki ;-) pomimo wszystko nadal staram sie ufac lekarza i robilabym to co zalecil. Po badaniach t3,t4 endo ma wglad czy masz jakies nieprawidlowosci. To chyba podstawowe badania i chyba dopiero pozniej jesli t3-4 nie wyjda leca dalsze. Ale moge sie mylic, u mnie sie skonczylo na tych wlasnie i kapsulkach z jodem. A teraz wystarczajace ilosci jodu dla mnie sa w preparatach witaminowych dla ciezarnych. I to samo co do Danutaski, nie stresuj sie bo to Ci nie pomoze.

Z dziecmi to jest tak, ze wychodzi najlepiej jak sie nie chce akurat teraz ;-)

Moze zaplanujcie jakies wakacje, remoncik, malowanko? ja tam lece z malowaniem i dowalilam sobie wypucowanie mieszkanka na glanc zanim zajde w ciaze, coby potem moc nie za wiele robic ;-) wiec teraz "nie mam czasu" ;-)

pozdrawiam buziaaaaaaaki i postaram sie odezwac w ciagu dnia (jak mi sie uda wywalczyc dostep do kompa)


p.s.
Galway i zaspiewaj od nas "sto lat", dla mezusia na te 30-ste urodzinki :-)
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry