• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Nie ma pospiechu z suwaczkiem, tez bym sie bala tak na poczatku. moge sie zapytac ile czasu czekalas? Zycze zeby wszystko toczylo sie pomyslnie!:tak:

Gatto Maluszka w 11 t.c. straciłam 1 kwietnia zeszłego roku. Mimo, iz była p.óźna owulacja i liczyłam jeszcze na serduszko, ciąża się nie rozwinęła. Lekarz powiedziłą, ze ma czekać pół roku, na innym wymusiłam 3 cykle. Niestety mam PCO więć trawały one nawet 60 dni. W sierpniu powiedziłam basta i od września chodziłam do innej ginki, która jest zdania, że dwa cykle wystarczą, by macica wróciła do siebie. W każdym razie brałam Clostibegyt, bo nie miałam owulki, (co poprzedni lekarz chciał sprawdzać przez kolejne 3 cykle). Staraliśmy się od wrzesnia/października, jakoś wtedy byłą pierwsza dawka Clo, ale lek zadział dopiero w drugim cyklu. A udało sie w czwartym:-)
Bardzo liczę, że tym razem wszystko będzie dobrze:tak:
 
reklama
Kruszka u mnie także w pierwszej ciąży owulacja była opóźniona, zarodek się nie rozwijał i serduszko nie biło. Zabieg miałam w 9 tygodniu, bo sama ciąża mi się nie chciała usunąć pomimo że czekaliśmy czy coś się ruszy aby obyło się bez zabiegu. Mi lekarz kazał czekać trzy cykle, ja po dwóch postanowiłam wznowić staranka. Dobrze że zmieniłaś gina na takiego który działał a nie tylko obserwował, bo czas leci i młodsze nie będziemy. Od momentu zobaczenia dwóch kreseczek na teście, do momentu serduszka jest baaaardzo długa droga. Pewnie nie raz będziesz miała straszne obawy i hustawki nastrójów, niestety nie pozostaje nic innego jak uzbroić się w cierpliwość. Tak dla ściągawki, napiszę Ci tylko, że 18 dni po owulacji na USG widziałam tylko pęcherzyk. 26 dni po owulacji był pęcherzyk z ciałkiem żółtym bez zarodka. 35 dni po owulacji zobaczyłam 1cm Kropka z bijącym serduszkiem. Niech Ci czas szybko leci i oszczędzaj się.
 
zrz6j44jiff755cf.png


Lopop a ja cały czas wierzę (pomodlę sie dzisiaj za Ciebie;), zobaczysz ze na Ciebie również przyjdzie czas;););) pozytywne nastawienie to połowa sukcesu:-D tylko trzeba zacząć wierzyć...;););) pozdrawiam Cie cieplutko

ewelka czasem myślę że sukces jest blisko potem znowu ze nic z tego
a wiesz właściwie to ostatnio uczę się znieczulicy już ogólnej to chyba się nie uda
 
Cześć Dziewczyny,

Czytam Was codziennie, ale nie mam siły pisać, złapał mnie mega dół...nie wiem czy wszystko ze mną w porządku. Ostatnio o niczym innym nie myślę jak o mojej stracie i o drugim dziecku, a świadomość że przez pracę muszę zaczekać ze staraniami mnie zabija. Ostatnio siostra mojego M dowiedziała się ze zaadoptuje 4 miesięczną dziewczynke. Ucieszyłam się bardzo, ale im dłużej słyszę o przygotowaniach jakie prowadzi z mężem na przyjście tej małej tym bardziej wracają wspomnienia mojego dziecka, które kończyłoby właśnie 4 m-ce...ciężko mi wysłuchiwać o zakupionych ciuszkach, przyborach, przemeblowaniach, nosidełkach itp. mój M stwierdził ze nie moge byc zazdrosna, ale to nie zazdrość, znowu powrócił do mnie wzmożony ból po mojej starcie, boli mnie to ze ja nie zdążyłam nawet zacząć przygotowań na przyjęcie mojego maleństwa i to beznadziejne czekanie...Nic mnie ostatnio nie cieszy, nie wiem czy nawet dam rade odwiedzić szwagierkę żeby zobaczyć małą...czuję ze nikt mnie nie rozumie, a na pewno nie mąż chociaż od niego oczekiwałabym zrozumienia, ale wiadomo to jego siostra bedzie teraz mieć dziecko więc czemu się nie cieszyć...wiem że nie powinnam źle myśleć, ale chyba nie poradziłam sobie jeszcze z moją startą i pewnie nigdy nie poradzę, tak bardzo chciałabym tulić moje maleństwo...przepraszam za wylewanie moich żali ale nie mam się komu wygadać. Mam nadzieję ze kiedys dolączę do grona zafasolkowanych...buziaki, światełka dla Aniołków
[*]
[*]
[*]
 
czesc dziewczynki :-)

Na poczatek Galway no kochana wielkie gratulacje :-) usciskaj Piotrusia od cioci :-D i obylo sie bez wywolywania ;-) wrzuc nam jakas foteczke Piotrusia :-)

Danutaski kochanie Ty to tak nie szalej jak mnie nie ma, lezec to znaczy lezec, a nie latac po domu i na spaceki sie rwac ;-) ciesze sie ogromnie, ze z naszym Kropkiem wszystko wporzadeczku :-)

Kruszka wspaniale wiesci, teraz dbaj o siebie nie przemeczaj sie i nie stresuj!!!

Lopop slonce Ty moje, taka pewna jestes, ze nie na Ciebie padnie, ze az sie samo prosi (kciukasy)

Witam tez nasze nowe dziewczyny bardzo cieplutko i bardzo wspolczuje, ze do nas dolaczylyscie z tym samym doswiadczeniem.
[*] dla Waszych Anioleczkow... z czasem nauczycie sie zyc z tym co Was spotkalo, bedzie lzej ale nie da sie usunac wspomnien i nie polecam probowac... wracaja ze zdwojona sila.

Przepraszam, ze mnie nie bylo tyyyyyle czasu, ale jak juz wiemy life is brutal... no i jak sie ma takie "szczescie" jak ja to tak bywa. Moze z rana Wam opowiem co tym razem sie wydarzylo u nas... musze pozbierac mysli do kupy. W wielkim skrocie administrator wyprowadzil nas podczas naszej nieobecnosci, mojego kota odwieziono do "schroniska dla zwierzat", a ze to niemcy wiec i biurokracja tam nie mniejsza jak w pozostalych urzedach tutaj... ogolnie wczoraj odebralam kota, ale nie bylo latwo. Od piatku latalam zalatwiac tylko i wylacznie koteczka mojego. Ucze sie powoli funkcjonowac w tym calym wirze papierkow i papierzyskow... na cale szczescie mamy teraz administratora (polaka), bardzo uczynny i stara sie pomoc jak tylko moze. Lacznie z podpowiedzia jak co zalatwic. Generalnie w lokalach socjalnych tutaj nie mozna miec zwierzat, oficjalne moj kot mieszka u kolegi mojego syna. Wiecie, ze przez tego siersciucha spac po nocach nie moglam. Ostatniej nocy nie spalam rowniez, bo moje malenkie stworzonko wciaz w szoku (10 lat i nigdy nie byla z obcymi bez rodzinki) i plakalo pol nocy chodzac z kata w kat.
Dzis lepiej, ale stres ze mnie splywa i bol glowy, ze .... koszmar. Musze powaznie pomyslec, czy nie zaczac pisac ksiazki z tego co sie dzieje w moim zyciu odkad tu jestem ;-)

Ciesze sie, ze myslenie pozytywne dziala i milo to czytac, ze polecacie pozostalym :-)

Pomimo wszystko ja mysle pozytywnie, dzidziusiowych akrobacji nie przerwalismy i dzialamy zgodnie z planem ;-) a co wyjdzie to czas pokarze :-D

Buziaki i sciskam Was wszystkie bardzo serdecznie
 
Ostatnia edycja:
Aso jeszcze bardzo niedawno straciłaś swój skarb wiec nie miej wyrzutów że takie mysli przychodza Ci do głowy. Czas może ran nie leczy ale sprawia że uczymy sie życ z bólem. Domyslam sie że jest CI bardzo ciężko. Trzymaj sie.
[*] dla Twojego Maluszka.
 
reklama
Asa jak to nie mozesz byc zazdrosna... owszem mozesz i nie rob sobie wyrzutow z tego powodu. Bedzie lepiej, musi byc w koncu kiedys ;-) czas oczekiwania szwagierki jest dla Ciebie bardzo ciezki, ale do Twojego meza tesknota tez zawita w momencie zobaczenia malenstwa u siostry. Wspomnienia mozna tlumic i latami, ale w koncu powroca i wcale nie z mniejszym bolem. Nie miej mu za zle, kazdy inaczej stara sobie poradzic ze strata jak tylko umie, on rowniez mimo ze niesiwadomie Cie rani mowiac podobne rzeczy. Sprawa przycichnie wraz z codziennym zyciem i przestanie byc tak bolaca. Wiem, znow czas, ale pewnych rzeczy nie przeskoczymy. Trzeba przeczekac. Wyzalaj sie ile i kiedy tylko musisz, my tu Cie rozumiemy doskonale i zadna z nas nie bedzie oceniala sposobu w jaki starasz sobie poradzic. Ostatnio mowilam do mojego M, ze zycie to cholerna dzungla, tylko bez zasad...
Na kazda w koncu przyjdzie czas i dolaczy do zafasolkowanych, glowa do gory bedzie lepiej :-)
Przytulam mocno i chcialabym moc wyslac do Ciebie troche mojej sily i optymizmu
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry