Hej kochane,
przepraszam,że nie doczytam...
ostatniej nocy przeszłam mega kryzys - Matylda budziła się raz za razem, była mega marudna, złapał mnie nerw na S. że miałam się z okazji wolnego wyspać a tu dupa - siedział z nią do 2giej a ja potem. Ale jakoś się to wyprostowało, bo spałam 2h+1h+2h. S. przejął ją rano a ja spałam do 10tej.... ustaliliśmy też że raz w tyg muszę pospać dłużej - plan taki że ja siedzę do jej pobudki ok północy a potem idę spać i śpię do oporu. S idzie wcześniej spać, po wykąpaniu małej - i wtedy ciągnie od północy do rana - tzn wstaje jak ona się budzi itp... Kryzys miałam mega, bo z bezsilności i zmęczenia zaczęłam na nią krzyczeć a potem siedziałam i wyłam że na nią krzyknęłam, że nie nadaję się na matkę, bo nie umiem jej pomóc,że ona przecież tylko płaczem może mi dać znać że coś jej dolega a ja się wnerwiam zamiast supić na tym co mogę dla niej zrobić....
Jednak jak wstałam rano o 10, S. zrobił mi kawy i jakiś lepszy dzień nastał a Matylda zaczęła dziś normalnie funkcjonować. Każde karmienie dziś to min 50ml. W dzień troszkę partiami spała a po południu wręcz super - spała 16-18, zmiana pieluchy i herbatka, 18:30-20:00 i znów pielucha i mleko - UWAGA! 100 ML !!! nasz nowy rekord!!! teraz też już śpi po mleku, w kołysce, a my nareszcie mamy szansę na jakieś normalne funkcjonowanie!
przy okazji mam pytanko: nie chce któraś kupić ode mnie laktatora? Kupiliśmy po narodzinach małej, chyba 13go maja, więc prawie jak nowy. Ja nie mam mleka więc nie ma co ściągać - lezy nieużywany... Medela mini electric. Jak któraś by chciała to dajcie znać. Co do ceny to jakoś się pewnie dogadamy.