Czesc laseczki

nawet nie próbuje Was nadrobić bo od kilku dni nie ma na to szans..
U nas całkiem nieźle, Igorek w domu jest całkiem inny niż w szpitalu. Myślę, że tam nie chciał mi w ogóle jeść, bo ja byłam strasznie zdenerwowana bo wiecznie mi coś wychodziło, jak nie krwiak, to badania młodego coś nie tak i tak w kółko.. w domu nawet wcina cyca, w nocy dokarmiamy go ok 2 razy butlą bo mi chyba nie dojada i musiałabym karmić co godzinę

A tak to nie jest źle (odpukać tfu tfuuuu)
Ze mną tak see, wczoraj pojechałam na SOR bo strasznie boli mnie rana a dopiero jutro idę na wyciągnięcie szwów, wysłali mnie do chirurga, czekałam ponad godzinę w kolejce i co? nikt mnie nie przyjał.. co innego jakbym była pewnie nawalona to od razu, bo śmierdziało tam jak w gorzelni :/ mam wrażenie, że pod plastrem zrobił mi się guzek i straaasznie ciągnie, z łózka pomaga mi wstać mąż bo sama nie dam rady :/ ledwo chodzę.. a dzisiaj czeka nas wyprawa zeby załatwić macierzyński i zgłosić małego do przychodni..
Nie życzę jeszcze nierozpakowanym cc.. coś okropnego, albo mój organizm taki słaby, że nie może sobie z tym poradzić :/