• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
mika po to jest to forum i po to my jesteśmy, żeby można było pisać o wszystkim! Także pisz Kochana, będzie Ci łatwiej. A Ty jesteś jedną z nas więc musimy się wspierać w każdych chwilach. A tym dodatkowym pobraniem krwi się nie stresuj - w szpitalach tak jest.

lebara jeśli chodzi o betę,to @ przychodzi jak wynik bety spada poniżej 5. Jeśli wynik nei spada to znaczy, że macica nie jest do konca oczyszczona. Tak było w moim przypadku. tydzień po wyjściu ze szpitala miałam zacząć sprawdzać betę - wynik bardzo wolno spadał i jak się okazało, macica nie była do końca oczyszczona. Jesli beta będzie u Ciebie ładnie spadała, to usg zrób po miesiączce.
A jeśli chodzi o ciążę po poronieniu to dla mnie ciąża po poronieniu jest... ciężko to wyrazić ale w moim przypadku ogromne szczęście z każdego dnia miesza się z ogromnym lękiem w dalszym ciągu. Teraz - jak czuję ruchy jest już trochę łatwiej ale początki były bardzo ciężkie. Mój lekarz też trochę inaczej już na mnie patrzy, był bardziej ostrożniejszy na początku, duphaston itp ale we mnie ciągle jest lęk. Chyba nigdy nie zapomnę tego strachu przed każdym usg - pewnie dlatego, że w pierwszej ciąży właśnie na usg zobaczyłam, że serduszko przestało bić i mimo, że myślałam, ze nauczyłam się z tym żyć, że poradziłam sobie z tym wszystkim, to tak naprawdę dopiero teraz będąc w ciąży wychodzi jak bardzo to się odbiło na mojej psychice. Na początku było wielkie odliczanie do usg w 12 tyg, potem połówkowe, w międzyczasie "przygody" na izbie przyjęć, nie potrafiłam się cieszyć, bo lęk był silniejszy, później odliczanie do 26 tyg (żeby maleństwo było już bezpieczniejsze), jutro kończymy 30 tyg - kolejny mały kroczek. Bałam się zacząć kupwać rzeczy dla Małego. Z resztą nawet teraz mimo, ze miałam już wszystko upatrzone (meble, wózek, itp) nie chciałam nic kupować przed tym usg w 30 tyg. Może nie jest to dobre, staram się nie nakręcać negatywnie ale jak widać u mnie strach jest ciągle ogromny. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego szczęścia kiedy można już przytulić swoją małą, zdrową, kruszynkę. Ale staram się do tego dążyć. Powoli, zgodnie z mottem Martusi "małe kroczki, cierpliwość, wiara...". Długo by tu jeszcze pisać ale myślę, że dziewczyny które nie straciły nigdy swoich dzieci nie zdają sobie sprawy z tego jak wiele złego może się stać przez te 9 mies, jest im łatwiej niż nam. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Z jakiegoś powodu spotkały nas te tragedie ale chcę wierzyć w to, że zostaną nam one wynagrodzone. Popatrzcie ile dzieciaczków już mamy na forum: Paul, Emi, Igorek, teraz Stelcia. Wiele to kosztuje ale da się zdobyć to szczęście :)
 
Ostatnia edycja:
reklama
Dużo przeszłyście Dziewczyny echh,ale teraz zakończenie będzie na pewno szczęśliwe :-)Bardzo się boję ciąży już na samą myśl...i pewnie będę się bała aż do dnia porodu...Ale też bardzo chcę w niej być,jak będzie dziewczynka to dostanie takie samo imię jak ta kruszynka...Jak tylko zamykam oczy to ją widzę,wyobrażam sobie jak będzie wyglądała,i to mi daje chwilę szczęścia i wtedy zapominam...Ale myślami już jestem np.przy świętach Bożego Narodzenia,bo miały być radosne,już wtedy mieliśmy być po usg połówkowym..A jedna dziewczyna w rodzinie(która też będzie na tych świętach)-też jest w drugiej ciąży,ma termin porodu na kwiecień,kilka dni przed moim terminem ech.I nie wiem jak ja spędzę te święta,nie życzę jej absolutnie źle,chcę żeby jej dzidziuś rósł zdrowo,ale pewnie jak będę widzieć jej brzuszek,to będzie mi jeszcze bardziej przykro..Bo miałyśmy obie rozmawiać o dzieciach,a nie tylko ona...Tego okresu czasu boję się najbardziejNa patologii ciąży,leżała dziewczyna po 5 czy 6 straconych ciążach-teraz ostatnia ciąża z in-vitro,bo już nie ma drożnych jajwodów.Czeka na bliźnięta,jest w 7 miesiącu,ale już ma skurcze i musi odpoczywać.I co zobaczyłam przypadkiem...że normalnie pali w tej ciąży!Jak to zobaczyłam,to aż poczułam ukłucie zazdrości i takiej niesprawiedliwości:że ja tak o siebie dbałam,a moje dziecko odeszło...A ona nie docenia tego szczęścia,które ją w końcu spotkało..
 
Mika, każda z nas przeżywa z Tobą, jak nie będziesz nic pisać to jeszcze bardziej będziemy się denerwować.
dziewczyny po zaśniadach zachodzą w ciążę i rodzą zdrowe dzieci, więc tym się teraz nie zamartwiaj. To co lekarze Ci przedstawili to najgorszy scenariusz, z bardzo minimalnym prawdopodobieństwem. Wiesz zanim zrobią Ci zabieg muszą mieć 100% pewność i dowód w dokumentacji medycznej, dlatego pewnie drugi raz Cię kłują. Trzymaj się Mikunia, niech szybkoCi zrobią łyżeczkowanie i miej już to za sobą.
 
lebara mi lekarz kazał powtarzać betę co 3 dni, bo był za wolny spadek. Po poronieniu lawinowo zaczęłam dowiadywać się o ciążach znajomych, na każdej imprezie była jakaś dziewczyna z brzuszkiem - to jakieś dziwne zrządzenie losu... ciężko było mi na nie poatrzeć i nie myśleć o swojej dzidzi. Wiadomo, że nie życzy się nikomu nic złego - tym bardziej, że same to przeszłyśmy - ale kłucie w sercu było. Ja w ubiegłe Boże Narodzenie też miałam cieszyć się z ciąży, a niestety dochodziłam do siebie po zabiegu. Smutne były tamte święta i tak bardzo modliłam się o to, żeby następne były już lepsze. Marzę o tym, że z Maluszkiem na rękach razem z mężem będziemy ubierać choinkę. JAK NA RAZIE PLAN JEST W REALIZACJI :) Mały okopuje mnie od środka i mam nadzieję, że jeszcze wysiedzi tam co najmniej 6 tyg, że urodzi się cały i zdrowy i święta spędzimy razem w domu.
 
Martula Mała jest prześliczna! Mam nadzieję, że szybko opanujesz sytuację z karmieniem :)

Mika tak mi przykro... to nie jest sprawiedliwe!!! Do cholery, czemu osoby, które pragną dziecka muszą tak cierpieć? Nie wmawiaj sobie,że jesteś gorsza. Tak się po prostu stało,ale to nie Twoja wina!
 
lebara napisałam CI na priv o gin.

mIKA my jesteśmy tu na dobre i na złe. Płakać razem z radości i smutku!!! Nie znajdziesz takiego drugiego wątku! I bedzie z Tobą, będziemy CIę pocieszać!!! Mnie też dziewczyny pocieszały, były ze mną, wtedy kiedy nie miałam siły rozmawiać z nikim z rodziny!!!! I melduj nam co u CIebie!!!!!!!!!!!!!!
 
Mika jesteśmy z Tobą ;**:*


a u mnie nie wiem czy przez wysiłek , czy może to czas ale pojawiło się krwawienie, dziwne ciut ale może takie ma być pierwsze od poronienia.. zobaczymy jak sie to rozwinie.. dopiero pierwszy dzień.
 
reklama
mika tak mi przykro :( ale dziewczyny maja racje my tu jetesmy od wszystkiego razem nie raz wylewalismy moze lez i byly monenty usmiechu na naszych buziach wiec nie znikaj jesli masz tylko ochote to pisz i placz a my poplaczemy razem z Toba to naprawde pomaga trzymaj sie dzielnie jestes silna babka napewnoo dasz rade :*

martoocha zapomnialam ostatanio napisac jaka masz piekna kruszynke i taka malutka sie wydaje :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry