mika po to jest to forum i po to my jesteśmy, żeby można było pisać o wszystkim! Także pisz Kochana, będzie Ci łatwiej. A Ty jesteś jedną z nas więc musimy się wspierać w każdych chwilach. A tym dodatkowym pobraniem krwi się nie stresuj - w szpitalach tak jest.
lebara jeśli chodzi o betę,to @ przychodzi jak wynik bety spada poniżej 5. Jeśli wynik nei spada to znaczy, że macica nie jest do konca oczyszczona. Tak było w moim przypadku. tydzień po wyjściu ze szpitala miałam zacząć sprawdzać betę - wynik bardzo wolno spadał i jak się okazało, macica nie była do końca oczyszczona. Jesli beta będzie u Ciebie ładnie spadała, to usg zrób po miesiączce.
A jeśli chodzi o ciążę po poronieniu to dla mnie ciąża po poronieniu jest... ciężko to wyrazić ale w moim przypadku ogromne szczęście z każdego dnia miesza się z ogromnym lękiem w dalszym ciągu. Teraz - jak czuję ruchy jest już trochę łatwiej ale początki były bardzo ciężkie. Mój lekarz też trochę inaczej już na mnie patrzy, był bardziej ostrożniejszy na początku, duphaston itp ale we mnie ciągle jest lęk. Chyba nigdy nie zapomnę tego strachu przed każdym usg - pewnie dlatego, że w pierwszej ciąży właśnie na usg zobaczyłam, że serduszko przestało bić i mimo, że myślałam, ze nauczyłam się z tym żyć, że poradziłam sobie z tym wszystkim, to tak naprawdę dopiero teraz będąc w ciąży wychodzi jak bardzo to się odbiło na mojej psychice. Na początku było wielkie odliczanie do usg w 12 tyg, potem połówkowe, w międzyczasie "przygody" na izbie przyjęć, nie potrafiłam się cieszyć, bo lęk był silniejszy, później odliczanie do 26 tyg (żeby maleństwo było już bezpieczniejsze), jutro kończymy 30 tyg - kolejny mały kroczek. Bałam się zacząć kupwać rzeczy dla Małego. Z resztą nawet teraz mimo, ze miałam już wszystko upatrzone (meble, wózek, itp) nie chciałam nic kupować przed tym usg w 30 tyg. Może nie jest to dobre, staram się nie nakręcać negatywnie ale jak widać u mnie strach jest ciągle ogromny. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego szczęścia kiedy można już przytulić swoją małą, zdrową, kruszynkę. Ale staram się do tego dążyć. Powoli, zgodnie z mottem Martusi "małe kroczki, cierpliwość, wiara...". Długo by tu jeszcze pisać ale myślę, że dziewczyny które nie straciły nigdy swoich dzieci nie zdają sobie sprawy z tego jak wiele złego może się stać przez te 9 mies, jest im łatwiej niż nam. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Z jakiegoś powodu spotkały nas te tragedie ale chcę wierzyć w to, że zostaną nam one wynagrodzone. Popatrzcie ile dzieciaczków już mamy na forum: Paul, Emi, Igorek, teraz Stelcia. Wiele to kosztuje ale da się zdobyć to szczęście
lebara jeśli chodzi o betę,to @ przychodzi jak wynik bety spada poniżej 5. Jeśli wynik nei spada to znaczy, że macica nie jest do konca oczyszczona. Tak było w moim przypadku. tydzień po wyjściu ze szpitala miałam zacząć sprawdzać betę - wynik bardzo wolno spadał i jak się okazało, macica nie była do końca oczyszczona. Jesli beta będzie u Ciebie ładnie spadała, to usg zrób po miesiączce.
A jeśli chodzi o ciążę po poronieniu to dla mnie ciąża po poronieniu jest... ciężko to wyrazić ale w moim przypadku ogromne szczęście z każdego dnia miesza się z ogromnym lękiem w dalszym ciągu. Teraz - jak czuję ruchy jest już trochę łatwiej ale początki były bardzo ciężkie. Mój lekarz też trochę inaczej już na mnie patrzy, był bardziej ostrożniejszy na początku, duphaston itp ale we mnie ciągle jest lęk. Chyba nigdy nie zapomnę tego strachu przed każdym usg - pewnie dlatego, że w pierwszej ciąży właśnie na usg zobaczyłam, że serduszko przestało bić i mimo, że myślałam, ze nauczyłam się z tym żyć, że poradziłam sobie z tym wszystkim, to tak naprawdę dopiero teraz będąc w ciąży wychodzi jak bardzo to się odbiło na mojej psychice. Na początku było wielkie odliczanie do usg w 12 tyg, potem połówkowe, w międzyczasie "przygody" na izbie przyjęć, nie potrafiłam się cieszyć, bo lęk był silniejszy, później odliczanie do 26 tyg (żeby maleństwo było już bezpieczniejsze), jutro kończymy 30 tyg - kolejny mały kroczek. Bałam się zacząć kupwać rzeczy dla Małego. Z resztą nawet teraz mimo, ze miałam już wszystko upatrzone (meble, wózek, itp) nie chciałam nic kupować przed tym usg w 30 tyg. Może nie jest to dobre, staram się nie nakręcać negatywnie ale jak widać u mnie strach jest ciągle ogromny. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego szczęścia kiedy można już przytulić swoją małą, zdrową, kruszynkę. Ale staram się do tego dążyć. Powoli, zgodnie z mottem Martusi "małe kroczki, cierpliwość, wiara...". Długo by tu jeszcze pisać ale myślę, że dziewczyny które nie straciły nigdy swoich dzieci nie zdają sobie sprawy z tego jak wiele złego może się stać przez te 9 mies, jest im łatwiej niż nam. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Z jakiegoś powodu spotkały nas te tragedie ale chcę wierzyć w to, że zostaną nam one wynagrodzone. Popatrzcie ile dzieciaczków już mamy na forum: Paul, Emi, Igorek, teraz Stelcia. Wiele to kosztuje ale da się zdobyć to szczęście
Ostatnia edycja: