• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Pietrucha gratuluję pęcherzyka :) Ja na Twoim miejscu poszłabym szybciej do tego Twojego gina,żeby sprawdzić o co chodzi. Ja się zupełnie nie znam na temacie, ale skonsultuj to zanim zaczniesz się kuć.
 
reklama
ja tak na szybciutko

pietrucha nie można z sufitu wziąć sobie choroby autoimmunologicznej, jaką jest zespół antyfosfolipidowy!!!!!
Ja robiłam badania w tym kierunku po ciąży, którą straciłam w czerwcu. Na takie badania składa się: antykoagulant tocznia, przeciwciała antykardiolipinowe, przeciwciała przeciw beta 2-glikolipoproteinie, a do tego można białko C i S, oraz przeciwciała przeciwjądrowe ANA. Mi to ostatnie badanie wykazało nieprawidłowości i z tymi wynikami poszłam do reumatologa, który zlecił kolejne parametry mające albo potwierdzić chorobą autoimmunologiczną. To, że straciłaś ciąże nie oznacza automatycznie, że z tego powodu. Idź na konsultację jeszcze do innego lekarza, będziesz spokojniejsza. Nie znam się na tyle na farmacji, żeby wiedzieć, czy takie zastrzyki mogą być brane bezpodstawnie. Wiem, że przy tego typu chorobach lekarz przepisuje kobiecie w ciąży acard, albo encorton.
Ogólnie to super, że ten lekarz którego dziś odwiedziłaś uderzył w te tony, ale czemu dopiero teraz kiedy jesteś w ciąży???

Buziaczki.
 
Wiecie , dzisiaj nie mam co już pisac, humor pt "bez kija nie podchodź". Dzięki za Wasze rady, ale dzisiaj nic nie pomoże.
W dodatku wyszedł mi test owulacyjny pozytywny, chyba odpuszczę ten cykl, bo mnie wkurza wszystko a mąż najbardziej.

Galwaygirl, prześlij mi dietkę. Ja niestety od małego mam problemy z wagą. I naprawdę żywię się zdrowo, mam przeczytaną niejedną książkę o zdrowym żywieniu, a schudnąc nie mogę. A że po dwóch poronionych ciążach przybyło mi 15 kg, bo wtedy pozwalałam sobie na zachcianki, w końcu mogłam zjeść bułkę z serem a nie ciemny chleb z chuda szynką, w końcu spaghetti a nie kurczaka z warzywami, i tak jedząc normalnie przybyło mi kg i zrzucic ich nie mogę. Wiem - sport, ale rower nie- bo kręgosłup mam chory (wertepy zakazane, chyba że wyłącznie ścieżki rowerowe bez wertepów, ale to nierealne u mnie), basen nie- bo zatoki i co chwilę chora jestem, biegać nie cierpię, pozostają kijki, czasem sobie pójdę na spacer ale brak mi systematyczności.

Koniec użalania.

Martoocha się odezwała, czy przegapiłam coś?
Mika - cały czas o Tobie myśle i wiem, że będzie dobrze. Intuicja mi podpowiada, że będzie teraz dzidzia. Z całego serca Ci tego życzę i żebyś zapomniała o koszmarze w zeszłym tygodniu.
Pietrucha - ciężaróweczko kiedy idziesz na USG?
Eska - przecież Ty kochana niedawno wracałaś z wakacji zaskoczona testem. A tu suwaczek zasuwa , że hej!
Ozila, Marcela - u Was to samo, mkną te suwaczki , że hej!
Elka - może to TEN cykl? Ty przynajmniej nie masz problemu ze starankami i się na nie cieszysz. Tak trzymaj!
Gdzie jest NETA?
Suana
- jak tam choróbsko? Minęło? Staranka były?
Magda - pokoik ... pamiętasz :)
Celta, że Ty masz taką cierpliwośc, ja już bym kilka testów zrobiła. Ja wiem czemu - Ty czekasz na piękną tłuściutką kreseczkę a nie bladziocha w dniu @ :).
Maddziorek staraczko &&&&&&&&&&&

Agawa, Ewik -musimy sie wspierać, Kochane, dajcie mi czasem kopa jak będe się za bardzo użalać. Ja z Ewikiem miałysmy na zmianę wzloty i doły, teraz obie dół? Nie może być.
 
Ostatnia edycja:
Pietrucha ja tez mialam wykonywane to badanie co celta. U mnie wszystko wyszlo ok, a tez stracilam 2 ciaze zniewiadomojakiego powodu. A nie wiesz czy teraz mozesz zrobic badania na to? Bo je sie z krwi robi.... Na pewno bedzie dobrze. Gratuluje pecherzyka.
 
Pietrucha, doczytałam, że już po wizycie jesteś. Wiesz co, ja miałam podobną sytuację. Tzn zespół antyfosfolipidowy u mnie wykluczono, wszystkie p/ciała miałam ujemne, a jednak gin, mój znajomy gin , wiedząc że jesetm po jednym poronieniu zalecił mi Clexane. Nie mogłam dostać ze zniżką, bo nie było wskazań udokumentowanych, płaciłam 100% a to drogi lek. Spojrzał na moje wyniki a miałam wysokie ASO po parę miesięcy wcześniej przebytej anginie i że niby to zadecydowało? Nie wiem, zastanawiał się i następnego dnia sam przyszedł i powiedział, że by mi jednak włączył Clexane. No i Acard to od początku. To ma ułatwić przepływ krwi w łożysku a na początku ułatwić zagnieżdżenie - tyle wiem, co jeszcze nie wnikałam, zaufałam że może mi to pomóc. Namieszałam Ci pewnie. Może któraś z dziewczyn da bardziej konkretną odpowiedź.
 
Cześć dziewczyny.

Zastanawiałam się w którym temacie zacząć się udzielać i stwierdziłam, że nikt lepiej nie zrozumie kobiety po stracie upragnionego maleństwa, jak druga kobieta, która to samo przeżyła. Trochę Wam tu czasem posmucę, bo jeszcze nie doszłam do siebie po tej stracie. Może nie będę się udzielać codziennie, ale będę zaglądać.
Cały czas jest mi ciężko, popłakuję po kątach, i sama już nie wiem, czego chcę. Z jednej strony bardzo chciałam mieć drugie dziecko i nadal chcę, a z drugiej stromy jest żal i smutek z powodu maleństwa, które było, ale Go nie ma. Nie wiem, czy jestem gotowa na kolejną ciążę, czy nie? Skąd mam wiedzieć, kiedy ten moment będzie dobry... Mętlik, i mieszane uczucia w mojej głowie...
Gin mówi, że już moglibyśmy się starać, a z kolei psychiatra (do którego chodzę tylko po L4) odradza, mówi, żeby czekać, że za dużo mam jeszcze obaw i lęków w głowie... Tyle, że ja zawsze je będę miała, bo skoro coś się nam przydarzyło raz, to może przecież nam się przydarzyć drugi raz. I o tyle nie boję się samego poronienia, ale tego, że maleństwo może być znowu chore. Synek, którego mamy jest zdrowym, radosnym, pełnym energii dzieckiem, ale u drugiego podejrzewano rozszczep kręgosłupa, wodogłowie, wodonercze, z serduszkiem było coś nie tak i to wszystko prawdopodobnie przyczyniło się do poronienia.
Kompletny mętlik...
Trochę Wam nasmuciłam, ale czasem potrzebuję, żeby to wszystko wyrzucić z siebie...
 
maddllena- kazda z nas podejrzewa co Ci się dzieje- niepewność jutra, lęk za utraconym największym szczęściem, chęć poczucia w sobie znowu tego szczęścia, strach że znowu odejdzie... Będą to uczucie, które towarzyszyć Ci będą długo, może zawsze, lecz z różną intensywnościa. Ja teraz jestem mega pozytywnie naładowana, ale dwa dni wcześniej miałam pod górkę. Trzeba nam się nauczyć żyć z tymi uczuciami, bo są one częścią nas. Muszą się z tym nauczyć żyć nasi bliscy, bo pewnie nie raz będziemy dawały im popalić naszymi huśtawkami nastrojów... Myślę, że w końcu chęć posiadania dzidzi będzie na tyle silna, że będzie minimalnie większa od strachu... I w tedy będziesz wiedziała, że to ten czas. Ale strach pozostanie...

Na szczęście jest forum. Wspieramy się, staramy odganiać złe chmury, pozwalamy się sobie wypłakać kiedy trzeba. Głowa do góry, masz wspaniałego synka, i własnego Aniołka, który już zawsze będzie nad Wami czuwał. Przed Tobą jeszcze wiele, wiele dobrego. Powodzenia w walce z codziennością, żeby z każdym dniem była coraz szczęśliwsza... ;*
 
Malgonia kochana dzieki za pamiec :) dzis mam 45 dc, od dwoch lat nigdy mi sie @ nie spozniala dluzej niz 5 dni, ostatni test w piatek wieczorem- oczywiscie negatywny... biore luteine od kilku dni na wywolanie, piersi bola od wczoraj wiec moze i @ przyjdzie w koncu. przepraszam ze tylko o sobie ale lekcje odrabiam z Matim teraz.
 
reklama
Małgonia dziękuję, czuję się już lepiej i tak, starania były! Teraz zostaje mi tylko czekać cierpliwie z nadzieją, że tym razem się udało :) Na szczęście w pracy czas mija szybko!

Pietrucha u mnie zespołu anty-fosfolipidowego nie stwierdzono ale mój gin (lekarz z ogromnym doświadczeniem) powiedział, że acard i fraxiparynę włączymy na pewno. Podobno ten zespół może pozostać ukryty i nigdy ni wyjść w badaniach albo uaktywniać się dopiero w ciąży więc lepiej włączyć leki, jeśli tak jak u mnie, problem był z przepływami w ciąży i tak naprawdę nie znam przyczyny..
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry