carollina
Fanka BB :)
Karo - no to fajne weselicho w cieplym miesiacu sie szykuje... kazda chyba przezywa inaczej... ja juz od 2-3 dni przed weselem bralam Persen w malych dawkach, a w dniu wesela dawka normalna i bylo super
zdenerwowanie bylo, ale takie spoko...
Elka - super beta... niech rosnie i rosnie...
Agawa - pierwsze co pomyslalam, to o kopniaku w dupala dla Ciebie za takie myslenie... a tak na serio to a nóż wlasnie w tym wirze pracy wciagnie Cie cos innego (np. kielkujaca w Tobie dzidzia) za to trzymam mocno kciuki &&&&&&&&&&&
A maj to juz za miesiac
Madziorek - dziekuje ze pytasz... u mnie kiepsko... mdli mnie okropnie, a wieczorem zaczelo kłóć podbrzusze... Mimo wszystko twierdze, ze to dobre znaki....
Bardzo dobrze ze sie cieszysz z ciazy.. najwyzszy czas... zaraz drugi trzymestr, a potem trzeci... szybko zleci... tylko koncowka sie ciagnie... Mam nadzieje, ze u Ciebie wszystko w porzadku z objawami... ze nie wymiotujesz jak Ameritum...
Izka - sliczny ten Twoj "prawie" roczniaczek
Ameritum - bardzo wspolczuje... narazie to organizm musi odpoczac po tych wszystkich przezyciach...
Cola wygazowana jest dobra, a tutaj lekarze jeszcze polecaja przegotowana cole np. dla dzieci...
Na nas dziala ryż ugotowany na posolonej wodzie, ale tak, zeby ta woda sie wygotowala w calosci (nie wolno jej wylewac, bo ta skrobia jest najwazniejsza) jesli ryż Ci sie rozgotuje i wyjdzie papka, to niewazne, ale pomaga... Dziala zapierajaco i moze zostanie w rzoladku na dluzej...
Mi polecali jeszcze tzw. "marchwianke" (tj. zupa z marchewki) marchewka tez dziala zapierajaco... ale jej nie robilam, bo ryz byl ok.
I Borówki przetworzone (np. takie ze sloiczka we wlasnym syropie) mi to tesciowa podsunela kiedys, bo mielismy sporo borowek i zrobilam kilka sloiczkow. Mowila, ze tak 2-3 lyzeczki zjesc z tymi owocami kilka razy dziennie... tez zapieraja...
Ja jeszcze znajac swoj organizm dorzucilabym banany, ale na kazdego inaczej dzialaja... Jesli u ciebie dzialaja zapierajaco, to dobrym daniem bedzie ryz z bananami...
Aha, no i teraz musisz dobrze nawodnic organizm. Mysle, ze najlepsza woda mineralna niegazowana, a jesli lubisz to herbatka mietowa... Mam nadzieje, ze o to Ci chodzilo... i ze choc troche pomoglam...
Ania - chyba kazdy ma cos co zmienilby w tym dniu... (oprocz Agawy chyba) ja np. nie przejmowalabym sie tak goscmi, bo i tak kazdemu nie dogodzi... ale ogolnie to fajnie wspominam swoj slub i wesele...
Ja narazie co kilka dni przezywam gehenne (ale wrecz odwrotnie niz Ameritum), bo sliwki dzialaja (do tego co kilka dni pije mielone siemie lniane), a przy tym mimo wszystko boli brzucho.
Ostatnio strasznie zabiegana jestem... praca, przedszkole, dom, praca i tak w kolko... a we wtorek z tej pieknej pogody i po zmianie czasu nawet o angielskim zapomnialam...
A od wczoraj jeszcze moj K mi choruje... dzisiaj mial wolne i lezal (wiec to tak jakby miec kolejne dziecko) Do tego te mdlosci... i zmuszanie sie do zjedzenia czegos, bo jak jestem glodna to mi sie gorzej robi...
Dzisiaj to mi juz rece opadaly, bo oduczamy Mikolaja pieluchy i mimo, ze wysika sie na nocnik, to za 10 minut przychodzi zesikany... do tego chyba on sie denerwuje, bo jeszcze nic nie wie o fasolce, a ja mu mowie, ze mnie ciagle brzuszek boli, ze podnosic go nie moge, tylko kucam jak go przytulam... no nic... musimy dac rade... dalej zbieramy usmiechniete buzki za siku do nocnika...
Dosc juz tego marudzenia... ide spac bo jutro nieplanowany wypad do pracy na kilka godzinek...
Buziakuje wszystkie kobietki i przesylam ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dobrej nocki :-)
Elka - super beta... niech rosnie i rosnie...
Agawa - pierwsze co pomyslalam, to o kopniaku w dupala dla Ciebie za takie myslenie... a tak na serio to a nóż wlasnie w tym wirze pracy wciagnie Cie cos innego (np. kielkujaca w Tobie dzidzia) za to trzymam mocno kciuki &&&&&&&&&&&
A maj to juz za miesiac

Madziorek - dziekuje ze pytasz... u mnie kiepsko... mdli mnie okropnie, a wieczorem zaczelo kłóć podbrzusze... Mimo wszystko twierdze, ze to dobre znaki....
Bardzo dobrze ze sie cieszysz z ciazy.. najwyzszy czas... zaraz drugi trzymestr, a potem trzeci... szybko zleci... tylko koncowka sie ciagnie... Mam nadzieje, ze u Ciebie wszystko w porzadku z objawami... ze nie wymiotujesz jak Ameritum...
Izka - sliczny ten Twoj "prawie" roczniaczek
Ameritum - bardzo wspolczuje... narazie to organizm musi odpoczac po tych wszystkich przezyciach...
Cola wygazowana jest dobra, a tutaj lekarze jeszcze polecaja przegotowana cole np. dla dzieci...
Na nas dziala ryż ugotowany na posolonej wodzie, ale tak, zeby ta woda sie wygotowala w calosci (nie wolno jej wylewac, bo ta skrobia jest najwazniejsza) jesli ryż Ci sie rozgotuje i wyjdzie papka, to niewazne, ale pomaga... Dziala zapierajaco i moze zostanie w rzoladku na dluzej...
Mi polecali jeszcze tzw. "marchwianke" (tj. zupa z marchewki) marchewka tez dziala zapierajaco... ale jej nie robilam, bo ryz byl ok.
I Borówki przetworzone (np. takie ze sloiczka we wlasnym syropie) mi to tesciowa podsunela kiedys, bo mielismy sporo borowek i zrobilam kilka sloiczkow. Mowila, ze tak 2-3 lyzeczki zjesc z tymi owocami kilka razy dziennie... tez zapieraja...
Ja jeszcze znajac swoj organizm dorzucilabym banany, ale na kazdego inaczej dzialaja... Jesli u ciebie dzialaja zapierajaco, to dobrym daniem bedzie ryz z bananami...
Aha, no i teraz musisz dobrze nawodnic organizm. Mysle, ze najlepsza woda mineralna niegazowana, a jesli lubisz to herbatka mietowa... Mam nadzieje, ze o to Ci chodzilo... i ze choc troche pomoglam...
Ania - chyba kazdy ma cos co zmienilby w tym dniu... (oprocz Agawy chyba) ja np. nie przejmowalabym sie tak goscmi, bo i tak kazdemu nie dogodzi... ale ogolnie to fajnie wspominam swoj slub i wesele...
Ja narazie co kilka dni przezywam gehenne (ale wrecz odwrotnie niz Ameritum), bo sliwki dzialaja (do tego co kilka dni pije mielone siemie lniane), a przy tym mimo wszystko boli brzucho.
Ostatnio strasznie zabiegana jestem... praca, przedszkole, dom, praca i tak w kolko... a we wtorek z tej pieknej pogody i po zmianie czasu nawet o angielskim zapomnialam...
Dzisiaj to mi juz rece opadaly, bo oduczamy Mikolaja pieluchy i mimo, ze wysika sie na nocnik, to za 10 minut przychodzi zesikany... do tego chyba on sie denerwuje, bo jeszcze nic nie wie o fasolce, a ja mu mowie, ze mnie ciagle brzuszek boli, ze podnosic go nie moge, tylko kucam jak go przytulam... no nic... musimy dac rade... dalej zbieramy usmiechniete buzki za siku do nocnika...
Dosc juz tego marudzenia... ide spac bo jutro nieplanowany wypad do pracy na kilka godzinek...
Buziakuje wszystkie kobietki i przesylam ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dobrej nocki :-)
,ze kazalam taksówkarzowi w drodze powrotnej jechać do mcdriva, ale mąż mi zabronił w sukni jeść w Macu! 
....walcz bo jest o co,trzymam baaardzo kciuki!!! fajnie że wszystko się jakoś toczy powoli ale do celu:-)