• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Małgoniu1..gratulacje, bardzo się cieszę z Tobą z Twojego małegi szczęścia. Ciesz się ciążą i bardzo na siebie uważaj. Mam nadzieję, że i ja niebawem do do Ciebie dołączę.
 
reklama
Pietrucha Kochana, jest mi tak strasznie przykro, wiem jak to bardzo boli, wiem jak ciężko. Ta informacja dobiła mnie, myślałam, że Tobie grudnióweczce się uda, że będzie dobrze...
Mój Aniołek jest w Niebie od 13 maja, razem z innymi i znów kolejny Aniołek poleciał do Nieba. Boże, czemu to robisz???
Jesteś wspaniałą dzielną kobietą, musisz dać radę się podnieść i podjąć kolejną walkę, my Kobiety tak mamy - upadamy i wstajemy idąc dalej do przodu, bez względu na wszystko.
Bądź tutaj dalej z nami, Dziewczyny dają wielką siłę, mi pomogły się podnieść, u Ciebie też przyjedzie ta chwila. Jesteśmy z Tobą!!!!!!
 
Pietrucha.. Nie umiem powstrzymać łez. Nie wiem co Ci napisać. Jak Bóg moze tyle razy pozwalać na to... Nigdy tego nie zrozumiem.
Jestem z Tobą! Tyle albo aż tyle.

Teraz tym bardziej boję się mojej dzisiejszej wizyty.
 
Pietrucha strasznie mi przykro....nie potrafie zrozumiec dlaczego tak sie stalo...nie rozumiem dlaczego Bog daje nam radosc i nadzieje a potem w taki sposob ja odbiera...tule Cie mocno Kochana.
 
Ostatnia edycja:
pietrucha przytulam najmocniej jak umie,brak słów.....DLACZEGO???:-(:-(:-( jestem z Tobą


Weszłam żeby przywitać się już z NL, a tutaj taka tragiczna wiadomość....Dziewczyny skąd brać siłę????
siedzę i płaczę:-(:-(:-(:-(
 
Aniu, są też dobre wieści. Ja mam za miesiąc 40-tkę, trzy straty za sobą, sporą nadwagę, Hashimoto, nie wiadomo co jeszcze. A kończę pierwszy trymestr. Ja , która nie wierzyłam, że się uda. Też mi brakowało sił, wiary po każdej stracie dziecka, po każdym ujemnym teście ciążowym. Ale walczyłam dalej, choć miałam ochotę już się poddać. I jwierzę, że każdej z Was słońce zaświeci. Nie wiem ile Ten u Góry zaplanował tych trudnych chwil, ale nie wierzę, żeby tak mało być zawsze. Zaświeci słońce.
Niestety, każda taka tragiczna wiadomość odświeża wspomnienia. Boże, dlaczego trzeba tak cierpieć? Pamiętam każdą chwilę z tych ciężkich dni, chciałabym to wszystko wymazać z pamięci, ale się nie da. I wiecie, moja lekarka boi się cholernie zajść w ciążę i chociaż jej mąż bardzo chce dziecka, ona robi wszystko, żeby w ciążę nie zajść. Tyle cierpień co ona się naogląda. Są też przecież radosne chwile i jest ich więcej. A mimo wszystko strach dominuje.

I jeszcze coś dla mnie : Dziewczynki, pomóżcie - co na zgagę? Nie sądziłam, że to może być tak uciążliwe, ani spać, ani jeść, ani pić. Nie pomaga Gaviscon, mleko już też nie, Coca cola średnio (ale to z kolei cukier, który muszę ograniczać). Jestem nie do życia, snuję się jak cień po domu. I znów ta migrena, ale chyba wiem po czym - po Pregnylu, na szczęście we wtorek był ostatni zastrzyk. Daje mi się we znaki ta ciąża, oj daje, 24 godziny na dobę.

Anncka - jak po wizycie? To już 15 tydzień, największe zagrożenie dawno minęło. Więc nie ma innej opcji, jak tylko dobre wiadomości.
 
Ostatnia edycja:
U nas też na szczęście dobre wieści. Maluch ładnie rośnie - niestety nie dostałam zdjęcia ale gin obiecał że na wizycie na miesiąc (a będzie to już połówkowe!) dostanę dużo zdjęć :-) no i odstawiamy luteine...
 
Anncka, no i tak ma być.

Mika, oj ciężko się podnieść, ale nie ma innego wyjścia. Najgorsze to się poddać. Nie można. Na szczęście zawsze Osoby na tym forum są wielkim wsparciem. Mi bardzo pomogłyście, gdy świat się walił. A walił się wiele razy, zawsze mogłam liczyć na pomoc.
Jutro lecę po hurtową ilość Rennie, ale jeszcze noc przede mną, pewnie znów będę spała na półsiedząco.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry