Małgonia gratulacje. To jednak nie panikowałaś tylko zaczynał Ci się rozkręcać poród. Super że masz Wojtusia przy sobie. Niech Wam rośnie ku radości w zdrowiu. Przykro że takie zołzy spotkalaś na swojej drodze.
Goschon ucałuj Emiilkę. Gratulacje. Niech zdrowo rośnie. Cieszcie się każdą chwilą. Spora dziewucha jak na 35tc.
Martoocha, Natka, Aniu - super że dalej walczycie.
Aniu Ty mi z tym plamieniem stracha napędziłaś. Czytałam z zapartym tchem i czekałam na dobre wiadomości. Który u Ciebie już tydzien? Ja znikłam ale mnie nie wywiało. Wiało może i mocniej ale nie zauważyłam bo u nas sie dzieje pozytywnie. Przeprowadziliśmy się w zeszłym tygodniu i przydałoby się 2 doby w 1.
Gosiak super że II kreski. Oby tak dalej
Nanu... pisz co u Ciebie bo ta beta zaskoczyła, może jednak nie wszystko stracone???
Pietrucha Walczcie dalej!!! My się modlimy. Już teraz z górki macie&&&&& za prenatalne
Madziorek, Anncka buziaki chłopakom. Dzieciaczki piękne
Rurka głupie????? Jest przepiękne!!! Lili, Lileczka. Powiedz że braliście pod uwagę Kunegunda to może wtedy bardziej się spodoba
AniaKropla no i co u Ciebie?&&&&&&&&&&&&
Michalina i jak tam mój brzuszek? Na pewno Daniel

w końcu po Adasiu
Carollina biedaku, co z Tobą? Oby to okres bo jak źle się oczyściłaś to operacja chyba... Moja koleżanka tutaj tak miała tylko szybciej po porodzie jej się to ujawniło. Daj znać co z Tobą. A jak Lenka pije z butli to może byś odciągała swoje, może uda się trochę na zapas uzbierać? Szkoda że Mama musiała już jechać, teraz najbardziej by się przydała
Elka to jak wyniki dobre i idzie ku lepszemu to czekam na Twoje II
Agawaa Ty to hardcore baba. Jeszcze mało masz siłowni w domu + brzuszek to jeszcze aerobik

No i nie przesadzaj z tym sprzątaniem. Tyle czekaliście na Piotrusia... obyś nie zaszkodziła i doczekała grzecznie do 39tc.
Ozila a kiedy to przedszkole planujesz otwierać? Będziesz z kimś czy całkiem sama?
Magda88 ależ piękne jesteście... obie
Mika, Karaiwna, Doris i wszystkie które pominęłam pozdrawiam :*
Rozrósł się znów wątek

Witam wszystkie nowe Aniołkowe Mamy
[*] wskakujcie na listę staraczek i czybko z niej wyskakujcie. Tak jak były weekendy że 1 post tak teraz po kilku dniach miałam 15 stron do nadrobienia.
Ja napiszę że dzieci to nie zawsze płacz od rana do nocy, nie koniecznie poharatane sutki i nieprzespane noce.
Owszem przy Piotrusiu co 1,5h max karmiłam więc w dzień odsypiałam jak tylko się dało. Moi obaj chłopcy to ssaki, w drugiej dobie miałam już mleko zamiast siary a zamiast bólu sutków miałam mega bóle szybko obkurczającej się macicy ale dałam radę przeżyć choć chwilami prawie mdlałam z bólu w trakcie karmienia. Ja smarowałam brodawki miesiąc przed porodem lanoliną, codziennie wieczorem, do tego ponoć anatomię mam dobrą i nakładki są mi zbędne. Karmienie nie powinno boleć więc jak boli tzn że coś nie tak i trzeba ostrożnie wyjąć cycę z buzi delikatnie podważając uścisk małym palcem. Może to oczywiste ale np mojej sis tego nikt nie powiedział i jak zabolało wyrwała gwałtownie i miała rany. Ja przy Piotrusiu nie miałam ani jednej ranki karmiąc 16 miesięcy, Adasia karmię 7 tygodni i też nic. Na początku wsmarowywałam swoje mleko tak na wszelki wypadek. Jestem na diecie: lekkostrawnej i beznabiałowej. Mam ubogie menu, piję herbatkę z kopru włoskiego, laktacyjne, nawet nauczyłam się jeść otręby i owsiankę na wodzie (choć nie znoszę) by miał lepsze trawienie i Adasia brzuszek nie boli, cerę ma lepszą (próbowalam wprowadzić nabiał) i jest szczęśliwy. Od początku nauczyliśmy obu że można być szczęśliwym nie tylko u rodziców na rączkach ale i w koszyku/łóżeczku. Pozakujemy biało-czarne obrazki, gugamy do Niego i odpowiada nam ghyy, śmieje się, wodzi wzrokiem. Życzę takich początków a łzy tylko szczęścia

Na laktację karmi polecam;-) ja nie potrzebuję ale piję tak na wszelki wypadek

;-) M też tak na wszelki wypadek mi pomaga w piciu, hehehe. Trzeba słuchć swego dziecka i się nie stresować bo dziecko się nakręca i nakręcacie się oboje. U nas np nie wchodzi w grę woda ciepła w kąpieli bo płacze że za zimna, troszkę cieplejsza i kąpiel stała się przyjemnością. Ja się nie mądrzę, piszę że nie zawsze początki muszą być straszne a może moje rady komuś pomogą.
Przepraszam za tak długi post ale wreszcie się dorwałam do kompa to raz a dobrze i idę dalej się rozpakowywać i obiad gotować.