• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
Bafinko nie takich wieści sie spodziewałam wchodząc tu :(
Kochana duzo siły i walcz o ile dasz rade.

Kamkaz jak sie czujesz? Wszystko w porządku ?

Chciejka tez miałam takie mysli jak Ty ,ze dość mam starań i co gorsza ewentualnej straty jakby sie znow udało.
Jak wiesz teraz nosze pod serduchem małe szczescie
(Natana o ile nie zmieni nam sie wizja :) ) Jest cholernie trudno plamienia ,skurcze ,skrócona szyjka ,a mimo to dalej walczę. Tym cudem ponad 25tyg za nami. Ty też musisz w to wierzyć ,że w końcu sie uda. Bo gdyby nie to ,szczerze bym zwariowała.

Ania2611 duży juz Twoj synek :)
Bedzie miał imiennika ;)


Rozmaryn a co u Ciebie kochana ? Jak zdrowie?

Happy79 gratulacje i stety niestety ,ale strach i to ciagle sprawdzanie jest normalny. Kazdy bol przywołuje zle wspomnienia ,ale na początku te bóle sa tez po prostu normalne.

Migduch && za ciaze z tego pięknego ciałka żółtego :)

Izka87 za córcię niech szybko nabiera sił.
No i gratulacje oczywiście :)

U mnie nic specjalnego ,całkowity nakaz leżenia. Ciagle skurcze i krótka szyjka. Jestem tez po pierwszej dawce na rozwoj płuc dla synka. Generalnie jest cieżko ,ale jak już wspomniałam WALCZĘ. Teraz byle mały chciał chociaż do grudnia posiedzieć.

[*] za wszystkie nasze aniołki.

Pozdrawiam kochane i przepraszam ,ze mnie tak mało. Szczerze nie chce nikogo dodatkowo dobijać moim humorem. Ktory niestety ostatnio w kiepskiej formie.
Bo co mam powiedzieć ? Tak cholernie sie boje :( Dzis 25+5 ,a ten łobuz pcha sie na swiat :(
 
Marcepanku nie chcecie założyć pessara na szyjkę? Mnie też skurcze męczyły w 20 tc no i szyjka szybko się skracała i już robiła się się rozwarcie. Założyła mi lekarka w gabinecie i skurcze póki co się wyciszyły i szyjka trzyma. Może spróbuj porozmawiać z lekarzem bo wg mnie warto
 
Witam dziewczyny,
jeszcze 2 tygodnie temu nie myślałam, że będę pisać na tym wątku...
niestety stało się tak, że straciliśmy swoje maleństwo.
w końcu znalazłam cudowną Panią ginekolog, która chce mi pomoc.
Jestem po I poronieniu, nie mamy jeszcze dzieci. Jestem po ciężkiej zakrzepicy, która utrudnia mi zajście w ciąże.
Okazało się, że mam czynnik genetyczny V-leiden i to on sprawia, że dzieje się tak jak się dzieje, czyli ciąża nie rozwija się i kończy się poronieniem.
Ma któraś takiego pecha i jest w raz ze mną w tym 5% ludzi, którzy mają ten pier**ny czynnik?:(
Jedno mnie pociesza, to to że Pani ginekolog powiedziała, że jestem dla niej ogromnym wyzwaniem i czeka nas dużo pracy,
Pozdrawiam Was wszystkie bardzo ciepło....
 
Mania2401 przykro mi że i Ciebie musiało to spotkać. Witaj u nas na wątku. Jak możesz to napisz nam kilka słów o sobie.
Nie trać nadziei bo ja też byłam swego czasu "przypadek beznadziejny" wg mojego poprzedniego lekarza a hednak nie do końca miał rację. Super że znalazłaś fajnego lekarza. To jest podstawa sukcesu. Życzę Ci abyś nie musiała długo czekać na ten Mały -Wielki Cud.
 
monia witaj przykro mi z powodu twojej straty ja też teraz straciłam kruszynkę:( pewnie będziemy musiały razem odczekać te trzy miesiące a potem wracamy do walki?:) pocieszające w twoim wypadku jest to że wiesz z czym walczysz ja straciłam 3 maleństwa i nie znam przyczyny.. dopiero teraz robie badania.. poprzedni lekarz mnie olał.. ale teraz w środę byłam u nowej ginekolożki i wydaje się świetna i rzeczowa więc mam nadzieję ze na początku tego roku znów zacznie się coś dziać.. napisz o sobie coś więcej. Długo się staraliście?który to był tydzień ciąży czy robiłaś już badania??
 
Mania witaj tu, przykro, ze musialas tu trafic, ja jestem po lyzeczkowaniu, w zeszlym roku w marcu stracilam dzieciatko, super, ze masz lekarke, ktora chce Ci pomoc i daje nadzieje :-) powodzenia
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry