Czytam Was codziennie i szczerze mam mieszane odczucia. Z jednej strony fajnie, ze ten wątek się rozkręcił., ale z drugiej strony przeraża mnie, że aż tylu z nas spotyka taka tragedia. Dopóki mnie to nie dotyczyło to tak naprawdę nie zwracałam na to uwagi.
Ale chcę Wam powiedzieć jedno, szczególnie tym, którzy dość niedawno stracili swoje pociechy, dajcie sobie trochę czasu na żałobę. Ja po stracie córeczki chciałam zacząć od razu starania i bardzo przeżyłam to, że musiałam odczekać niby 3 cykle. Nistety z 3 zrobiło się prawie pół roku ponieważ musiałam wyleczyć przyczynę która doprowadziła do tej tragedii. Teraz z perspektywy czasu wiem, że to nie był dlugi czas i był on konieczny, bym mogła sobie w głowie wszystko poukładać, wypłakać się za wszystkie czasy by do kolejnych starań przygotować się silna i w pełni gotowa do walki o swoje szczęście. Ja wiem, że może nie każda w to wierzy, ale mnie pomógł mój Aniołek. Napracowała się moja córeczka z innymi Aniołkami bym szczęśliwie zaszła w ciążę i urodziła zdrowego dzidziusia. Będąc na cmentarzu u Majeczki prosiłam ją, by pomogła mi w budowaniu pełnej rodziny. Pytałam się co by chciała mieć siostrę czy brata ... no i postarała się o braciszka. Niedługo minie rok jak urodziłam Piotrusia. Udało nam się w pierwszym cyklu, gdzie teoretycznie byliśmy pewni że nic z niego nie będzie bo było po owulacji. A Tu niespodzianka. Tak wiec dziewczyny walczcie o swoje szczęście bo warto i każdej z.nas będzie dane zostać rodzicem :-)
Napisane na ALE-L21 w aplikacji
Forum BabyBoom