Fifka
♥ Chłopcowa Mama ♥
Martocha ja też bym na twoim miejscu leciała do szpitala... ja jak zaszłam w ciaże z Konradem też plamiłam od samego początku i co pare dni jeździłam do szpitala sprawdzać czy wsio okej - niestety mamy po stracie są przewrażliwione... ileż ja się wtedy napłakałam... 
Gatto moja teściowa z moim mężem leżała w szpitalu 6 miesięcy... myli ją na leżąco bo dwie ciąże straciła a w 3 urodziła przedwcześnie i dziecko zmarło... mój mąż jest 4 dzieckiem które co prawda urodziło się w 33 tygodniu ale żyje...
Ani@k tak jak napisałam Gatto... moja teściowa jest takim przypadkiem :-( Mam nadzeję że doczekasz się upragnionego dzieciątka! :*

Gatto moja teściowa z moim mężem leżała w szpitalu 6 miesięcy... myli ją na leżąco bo dwie ciąże straciła a w 3 urodziła przedwcześnie i dziecko zmarło... mój mąż jest 4 dzieckiem które co prawda urodziło się w 33 tygodniu ale żyje...
Ani@k tak jak napisałam Gatto... moja teściowa jest takim przypadkiem :-( Mam nadzeję że doczekasz się upragnionego dzieciątka! :*
ciągle chodzę zestresowana, wiem że nie powinnam się denerwować ale jeżeli w grę wchodzi życie lub śmierć bliskiej osoby (nie przesadzam) to wierzcie mi, nie idzie się nie denerwować. Nie chcę pisać dokładnie co i jak bo to zbyt osobiste, ale ostatnie dni były naprawdę ciężkie. Ze stresu i brzusio też się napinał. Czekam tylko aż wreszcie się trochę życie uspokoi, bo ostatnie trzy tygodnie to co chwilę wychodzi coś przykrego...