• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Danutaski, wiem co czujesz ale ze mną jest chyba jeszcze gorzej :-) Mnie czasami tak dech zapiera że ledwo oddycham, od razu muszę zmienić pozycję bez względu na to gdzie jestem i co robię. Siedzieć siedzi mi się źle, spać to już w ogóle- albo na lewym albo na prawym boku- innej opcji nie ma, i oczywiście poducha między nogami być musi. Nie uwierzysz ale codziennie mężowi biadolę że mam już dość tej ciąży, że chciałabym aby się skończyła. Ale wiadomo, to tak naprawdę głupie gadanie, bo wiadomo że dzidziuś musi dojrzeć tak jak dojrzewa owoc, aby sam mógł spaść z drzewa w odpowiednim czasie....

Ja byłam w piątek u lekarza. Nie pisałam bo w sumie nic ważnego się nie zdarzyło. Tzn. zlecił kolejne badanie moczu i krwi, nawet mnie nie zbadał. Zapowiedział też że za 2 tyg. mam przyjść z wynikami i wtedy zrobi mi wymaz z pochwy i odbytu (na paciorkowca).

Od samego początku mam na plusie 10 kg. Nie jest tragicznie...Mam za to mega obrzęki, głównie nóg ale jeśli nie mam dużego ciśnienia to nie mam się czym martwić.

Martwię się bardziej tym, że coraz bardziej ciągnie mnie do dołu i macica stawia mi się co chwilę. ja tak naprawdę trochę też to bagatelizuję. Bo dużo chodzę, ciągle coś robię, po prostu nie umiem usiedzieć w miejscu. Za dużo się dzieje w ciągu ostatnich dni. Odświeżamy sobie cały dom. Ja co prawda mało robię ale ROBIĘ , cholercia. No nie potrafię inaczej:sorry2: A to jest takie niebezpieczne:-( Ale pójdę za 2 tyg. do lekarza to mnie zbada i sprawdzi od razu stan szyjki, ewent. rozwarcie.....


Apropos tego co pisałaś o przygotowaniach- rozumiem Cię, bo będziesz miała pierwsze nowo narodzone dziecko. Ja też przy pierwszej ciąży zgromadziłam wszystko przed porodem, łącznie ze smoczkami, butelkami, termometrami czy nożyczkami. I wiesz co jest najlepsze? Że nie użyłam ani jednego smoczka ani nawet gruszka nie przydała mi się. Jedynie ze 2 butelki miał do picia. Uwierzysz? :tak:
Do dziś mam to wszystko na strychu, może przyda się teraz, przy drugim dziecku. Ale nie było to w ogóle używane....

Za 2 dni odświeżamy garderobę jako ostatni pokój, wtedy mąż zniesie z góry wszystko co z dzieckiem związane. Będę segregować ubranka, bo mam ich b. dużo.
Reszta typu wózek, łóżeczko, krzesełko do karmienia stoją już na piętrach:-)

Ogólnie cieszy mnie to że nic tym razem nie kupuję, śmieszne jest to że zakupiłam jak dotąd (w porywach) jedynie 2 pary malutkich skarpeteczek dla maluszka, bo bardzo mi się podobały i półśpiochy na pupkę . A tak poza tym nic, zupełnie nic :tak: I nawet nie ogarnął mnie szał zakupów. Ale jestem twarda :-)
 
reklama
Wyszlo idealnie, zdolna bestia jestes:-)
Wszystko co mialam dla Sary spakowalam w karton i wlozylam do szafy, lacznie z pamietnikiem, ktory pisalismy dla niej. W kuchnie ( duza polaczona z jadalnia, wiec serce mieszkania) w komodzie na poleczce stoi w szklanym swieczniku swieca z jej imieniem i data, ta sama ktora mi dali w szpitalu przy wypisie... teraz mialaby 7 miesiecy :-(

Dzięki Myszko, głównie Mój S. działał - ja byłam tylko dzielnym pomocnikiem:)
Ja też pisałam pamiętnik dla szkraba... zdążyłam zapisać tylko 5 stron.... też zajął miejsce w koszu:/
 
hej dziewczyny, ja nawet o takich rezczach nie mysle :eek: chyba za wczesnie,co? a tak w ogole to nie wiedzialam, ze to wszystko trzeba tak analizowac:-(myslalam, ze kupie lozeczko w ikea za 50€ i czesc piesni, a wozki za tyle kasy?? mamma mia!!
 
Gatto nie no rozbawilas mnie na calego:-D
Jest tyle tego wszystkiego, ze jak u nas to spokojnie po 150€ miesiecznie trzeba odkladac, zeby pod koniec kupic wszystko, choc u nas wozki o wiele tansze sa gdzies od polowy listopada, bo w grudniu juz wprowadzaja modele na nastepny rok.
Te dooperelki wychodza sporo, bo to tu 5, tam 15 i uzbiera sie calkiem ladna sumka, no ale tak jak pisalam my lozeczko jak juz to wieksze, zeby potem bobo mialo lozko, na jakies 5-6 lat.
 
wiecie to takie dziwne jest...
jak byłam w ciąży cieszyłam się ale bałam się mówić o niej... Mężczyzna mnie przekonał żeby powiedzieć najbliższym. potem po stracie wszystko trzeba było odkręcić (najtrudniej było siostrzenicy powiedzieć że projekt "kuzynka" się opóźnia...
bałam się oglądać ciuszki dla kruszyny i dla siebie (te na brzuch) a jak kupiłam pierwsze spodnie (dwie pary w świetniej cenie na allegro) to przyszły zaraz po tym jak wyszłam ze szpitala...
a teraz myślę, że trzeba się cieszyć każdą chwilą... delektować tym cudem co się dzieje i którego jesteśmy częścią. nie wiem czy to ma znaczenie, ale ja ciągle miałam w tyle głowy myśl, że nie powinnam się zbyt szybko chwalić, bo wiele się może stać... tym razem już tak nie chcę... to są moje refleksje... :-)

miłego wieczoru
 
Anila u mnie gdy M zobaczyl usg zapanowalo istne szalenstwo, cieszylismy sie jak cholera, mimo ze to byl najtrudniejszy dla nas czas, masa problemow pomimo tego wszystko bylo ksiazkowo, gdy zaczelam za duzo myslec, stres sie nawarstwil i zaczal sie porod...tym razem nie bede myslec i tyle problemy nie zajac i nie uciekna;-)
Mam zamiar delektowac sie kazdym dniem, a ze chlopaki mnie wtedy rozpieszczac beda to juz wiem, wiec nie bede sie ograniczac;-) ale mam plan:-D
 
Ostatnia edycja:
Spelnia sie w swoim czasie, wczesniej czy pozniej, ale sie spelnia:-) musimy byc cierpliwe i wierzyc

Serduszko juz slyszalas, piekny suwaczek mamy, to chyba czas i rodzine oswiecic, na pewno poczujesz sie lepiej, no i nie bedziesz sie chowac po katach ;-)
Ja bym powiedziala :-)
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry