Danutaski,
gratuluję jeszcze raz i cieszę się razem z Tobą , że największe szczęście masz już przy sobie ;-)
No niestety, większość porodów odbywa się właśnie w ten sposób, tylko każda z nas ma inną wrażliwość na ból i inaczej to opisuje. Taka jest prawda...
Ja też pierwsze dziecko rodziłam tak długo, też na początku bez postępu, byłam łyżeczkowana, miałam duży krwotok, potem zastrzyki w szpitalu (omal nie transfuzja)...Dlatego uważam że tylko kobiety są stworzone do rodzenia dzieci i tylko one potrafią przez to wszystko przejść...
Najważniejsze że już po wszystkim , teraz ciesz się każdą chwilą z dzieckiem
No i napisz czy Nina podobna do tej z USG ;-)
A a propos gazów:
Moja Lidia ostatnio wzdymała się ostatnio dość mocno no i po wizycie pediatry zakupiłam jej Esputicon(pochodna Espumisamu) Czytałam wcześniej w necie że na niektóre maleństwa ten lek działa wręcz odwrotnie. Dzieci jeszcze bardziej prężą się, płaczą itp. No i chyba na Lidię też tak zadziałał. Na szczęście szybko odstawiłam a po rozmowie z miłym farmaceutą zakupiłam herbatkę z kopru i melisę ...dla siebie. One szybko przenikają do pokarmu, dobrze na nas oby dwie wpływają i faktycznie...po wzdęciach ani śladu.