reklama

Staranka by zostać mamą od 2010

A ja w tym miesiącu nie mam podobnych problemów jak wy- uodporniłam się wiem, że i tym razem nic wiec czekam sobie spokojnie i zamiast odliczać do testowania to odliczam sobie do przyszłej owulacji - no i dziś pozostało mi jeszcze 23dni:-p:eek:

Ja już przestałam się nakręcać, że moze moje dzisiejsze wymioty to coś, że może ten ból brzucha itd.

Może to kwestia tego, że ja już mam za sobą tak wiele porażek - że tym razem nie dam sobie znów zrobić krzywdy!!!

BĘDZIE CO MA BYĆ!!!!


I takie podejście jest w miarę rozsądne... choć totalne zwątpienie też na pewno nie pomaga....;-)
 
reklama
jagodka i marzi - ja nie zwątpiłam, ja ciągle liczę, że za jakiś czas będę nosiła pod serduszkiem największy cud na świecie,
ale

ja już nie mam siły na to co sama sobie robiłam - za tą ogromną nadzieję, za szukanie symptomów, za łudzenie siebie za nos

a potem

ten ogromny rozdzierający BÓL, który sie pojawiał zawsze gdy na teście po raz kolejny I krecha lub gdy przyszła @.

A to wszystko kosztem mnie, mojego M i naszej córki, która zupełnie nie rozumie dlaczego mama znów płacze, dlaczego włazi znów pod kołdrę, dlaczego nie chce się z nią bawić i ciągle jest nieszczęśliwa!!!

Dlatego doszłam do wniosku, ze znacznie szybciej sie doczekam - jeśli dam sobie szansę na spokój!!!

A jeśli nie - to jest tyle nieszczęśliwych dzieci - może gdzieś tam jest lub właśnie powstaje to dla nas!!!!
 
jagodka i marzi - ja nie zwątpiłam, ja ciągle liczę, że za jakiś czas będę nosiła pod serduszkiem największy cud na świecie,
ale

ja już nie mam siły na to co sama sobie robiłam - za tą ogromną nadzieję, za szukanie symptomów, za łudzenie siebie za nos

a potem

ten ogromny rozdzierający BÓL, który sie pojawiał zawsze gdy na teście po raz kolejny I krecha lub gdy przyszła @.

A to wszystko kosztem mnie, mojego M i naszej córki, która zupełnie nie rozumie dlaczego mama znów płacze, dlaczego włazi znów pod kołdrę, dlaczego nie chce się z nią bawić i ciągle jest nieszczęśliwa!!!

Dlatego doszłam do wniosku, ze znacznie szybciej sie doczekam - jeśli dam sobie szansę na spokój!!!

A jeśli nie - to jest tyle nieszczęśliwych dzieci - może gdzieś tam jest lub właśnie powstaje to dla nas!!!!

Agniesiar... przepraszam, że to napiszę... ale Ty i tak jesteś w lepszej sytuacji... bo masz Córcię... masz małą istotkę dla której żyjesz... i co najważniejsze... wiesz, ze możecie mieć dzidzię... to na prawdę dużo...

starając się teraz byłabym spokojniejsza będąc w Twojej sytuacji...;-)
 
Zaraz zabiore sie do czytania:)

Piekny dzis dzien mamy.Wprawdzie przeklinalam wczesne wstawanie ale teraz sie ciesze bo troche mi na wszystkim zeszlo...
Zaluje ze nie wzielam ze soba aparatu bo tak ladnie;jakies figury sloni po calym miescie porozstawiali,wielkie kolo mlynskie,lancuchowa pod samo niebo itd.szkoda ze sama bylam.

co do wizy to ja dostalam na 10 lat.Jedno z glowy.Smiac mi sie chcialo z tych calych procedur.Wielkie ogrodzenie,spowiedz przez domofon,stanie w kolejce na dworze(na szczescie tylko kilka osob) by byc sprawdzonym.Dziewczyna przede mna sie zestresowala chyba bo malo co rozumiala co ten tengi amerykanin do niej mowil a chodzilo mu o to by wyciagnela baterie z telefonu(ludzie brali tylko rozmontowywac trzeba bylo i zostawic).Zdziwilo go tez ze nie gada dobrze po angielsku...
Potem znow przez wykrywacz metalu,pobranie odciskow itd.czekanie na "wywiad" trwalo dlugo ale trajkotalam z ta dziewczyna i jakims gosciem.Ja zazwyczaj szybko kogos do rozmowy znajde i duzo nawijam.Zdziwilo mnie to ze "wywiad" odbywa sie w tym samym pomieszczeniu gdzie wszyscy siedza i wszystko slychac a czasem o prywatne rzeczy pytaja.Niektorych odeslali,niekotrych sprawdzic musieli i przyszla kolej na mnie.Zaczelam po holendersku ale facet zwatpil i prosil by przejsc na angielski.Trwalo to doslownie chwilke.Zadal mi moze 3 pytania i tyle.Pomyslalam sobie po jaka cholere taszczylam papiery i nawet zaproponowalam ze mu cos pokaze ale stwierdzil "wierze ci,dostajesz wize.przeslemy poczta..."Na 10 lat.No to fajnie.
najsmieszniejsze jest to ze wczoraj szukalam hoteli i opinii o nich i tlumacze mojemu ze to jest miasto i to drogie na dodatek i niech sie nie spodziewa ze standart hoteli nawet 4 gwiazdkowych odpowiada temu jaki znamy.Pokoje sa proste i male no i pewnie glosno jest bo to w koncu wielkie miasto.jemu troche ciezko to chyba zaakceptowac a ja sobie mysle ze przeciez i tak bede wiecej lazila a nie w pokoju siedziala.No i on zastanawia sie czy by nie poleciec w strone ameryki ale poludniowej...na pewna wyspe.Sily nie mam.to ja zalatwiam po to?No ale w sumie mi obojetnie bo oba miejsca chce zobaczyc.jeszcze nie wiem co i jak.

Potem pobralam krew w ekspresowym tempie i tyle na dzis.

Co do staranek to zaczelismy wczoraj choc to raczej nie moje dni plodne.No a moze juz sa?nie wiem,ale moj sie zbuntowal ze chce to robic wtedy kiedy cos moze z tego wyjsc.Przyznalam racje izobaczymy co z tego wyjdzie.Na razie za wiele o tym nie mysle bo jestem podekscytowaana zalatwianiem wakacji.byleby sie udalo gdzies w fajne miejsce skoczyc.
 
Agniesiar... przepraszam, że to napiszę... ale Ty i tak jesteś w lepszej sytuacji... bo masz Córcię... masz małą istotkę dla której żyjesz... i co najważniejsze... wiesz, ze możecie mieć dzidzię... to na prawdę dużo...

starając się teraz byłabym spokojniejsza będąc w Twojej sytuacji...;-)

Przykro mi że powiem to tak ostro, ale tak właśnie jest -NIC NIE WIESZ!!!:eek:

Posiadanie jednego dziecka nie spowodowało u mnie mniejszego ciśnienia na drugie, nie życzę Ci tego byś kiedyś była w takiej sytuacji jak ja - ale pogadamy jak nie będziesz mogła mieć drugiego- no chyba, że od początku zakładasz że będziesz miała jedno i to ci wystarczy!!!

Po za tym posiadanie jednego dziecka nie warunkuje możliwości posiadania drugiego -istnieje coś takiego jak bezpłodność wtórna!!!

No i jeszcze jedno nie wiem czy to jest bardziej komfortowa sytuacja my czekamy w tej chwili ponad 3 lata, a ty sie starasz o dziecko dopiero 3 cykl.
 
reklama
jagodka i marzi - ja nie zwątpiłam, ja ciągle liczę, że za jakiś czas będę nosiła pod serduszkiem największy cud na świecie,
ale ja już nie mam siły na to co sama sobie robiłam - za tą ogromną nadzieję, za szukanie symptomów, za łudzenie siebie za nos a potem ten ogromny rozdzierający BÓL, który sie pojawiał zawsze gdy na teście po raz kolejny I krecha lub gdy przyszła @.A to wszystko kosztem mnie, mojego M i naszej córki, która zupełnie nie rozumie dlaczego mama znów płacze, dlaczego włazi znów pod kołdrę, dlaczego nie chce się z nią bawić i ciągle jest nieszczęśliwa!!!Dlatego doszłam do wniosku, ze znacznie szybciej sie doczekam - jeśli dam sobie szansę na spokój!!!
A jeśli nie - to jest tyle nieszczęśliwych dzieci - może gdzieś tam jest lub właśnie powstaje to dla nas!!!!

Zdaje sobie kochana sprawę ile mysli i uczuć się kręci w tobie....ile cierpisz,choć nie wiem dokładnie co czujesz. Ja wiem,że chcesz walczyć,ale teraz najwazniejsze dla ciebie to mieć spokój wokół siebie i w sobie. Musisz odnaleźć się na nowo spokojniejsza i pełniejsza nadziei i siły do walki!!! Właśnie dlatego trzymam za ciebie kciuki!!!Walka trwa....nie poddawaj się..jeszcze nie...gdy umrze ostatnia iskierka pomyslisz o jakimś nieszcześliwym dziecku gdzieś tam...a narzie Walcz,spokojnie walcz!:tak:

No właśnie... ja też nie potrafię...
No właśnie ja tak z doskoku jestem bo cisza panuje, że hohoho... weekendzik za pasem... plany są... no i oby do poniedziałku...:-)

Testujesz w poniedziałek?słonko!?

Agniesiar... przepraszam, że to napiszę... ale Ty i tak jesteś w lepszej sytuacji... bo masz Córcię... masz małą istotkę dla której żyjesz... i co najważniejsze... wiesz, ze możecie mieć dzidzię... to na prawdę dużo...starając się teraz byłabym spokojniejsza będąc w Twojej sytuacji...;-)

Napewno posiadając już jedno dziecko komfort jest inny...wiadomo....ty martwisz się,że nie masz pierwszego a my z Agniesiar,że nie mamy drugiego...ale walka jest o to samo....
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry