Wiesz ja chyba przez mój dziesiejszy nieudany dzień też nie czuje świąt ale już dwa dni temu doszłam do wniosku że nie czuje świątecznego klimatu, jakoś tak na chłodno wszystko przyjmuje.
Fajnie że jesteś z Gdańska, ja też jestem z okolic. A w Szwajcarii jest dobra opieka ginekologiczna?
a ja wlasnie wrocilam z dorocznego spotkania mojego liceum. juz od pierwszej klasy LO spotykamy sie zawsze dzien/dwa przed wigilia. I jakos tak juz ciut bardziej swiatecznie mi sie zrobilo. smiesznie, bo wiekszosc ludzi mieszka poza Polska: Hiszpania, Argentyna, Luksemburg, jeszcze jedna laska w Szwajcarii itd. I tak sie wszyscy widzimy co rok, niektorzy co dwa i poza odleglosciami niewiele sie tak naprawde zmienia

wesolo.
co do opieki w Szwajcarii, to ja wbrew wszelkim sowim zasadom znalazlam sobie tam polskiego ginekologa. Wszytskich innych lekarzy wybieram niekierujac sie narodowoscia tylko fachowoscia ale w tym przypadku stwierdzilam, ze w innym jezyku niz polski chyba sie nie dogadam w tych kwestiach, dziwne. Jestem z niego bardzo bardzo zadowolona. Pamietam pierwsza wizyte, ktora musialam zrobic pol roku po przyjezdzie po przed wyjazdem wyszla mi w badaniu III grupa cytologii, kupalekow i potem byla II ale pol roku mialam sprawdzic. Opowiadam doktorowi a on od razu, ze to niemozliwe, zeby z III grupy po tygodniu zrobila sie II chocbym brala niewiadomo co, ze ktorys ten wynik musial byc zly. I mnie pyta co bylo pod mikroskopem, wiec ja mu mowie, ze ta III grupa byla pod mikroskopem i tak sie dlugo nie moglismy dogadac o co chodzi z mikroskopem az mnie spytal łoptalogicznie co powiedzial lekarz jak od razu po pobraniu materialu spojrzał pod mikroskop, wiec ja zglupialam i mowie, ze lekarz probke bierze, wklada do pudelka i oddaje do laboratorium i nigdy nie widzialam chyba mikroskopu w gabinecie ;/ a ten sie za glowe zlapal i mowil, ze jak nie patrza pod mikroskop w ciagu 5 minut od pobrania to wielu rzeczy nie widza. no i wtedy to ja sie za leb zlapalam! W Szwajcarii fajne u lekarzy jest to, ze nie trzeba juz nigdzie lazic badania robic tylko wszystko u niego: krew pobiera, mocz bada, usg kazdego rodzaju robi namiejscu itd, itd. tak samo internisci. Niesamowite.
A kolezanka niedawno rodzila w zwyklym, publicznym genewskim szpitalu i np. wieczorem dostawala menu, zeby wybrala co chce jesc nastepnego dnia a jak cos jej nieodpowiadalo to mogla wymyslec swoje. w menu z reguly byly salatki z rucola, makaron ze swiezym parmezanem i jakies takie frykasy. co 2 godziny chodzila pani z wozkiem i termosami pelnymi roznych trunkow. Do szpitala mozesz zabrac co chcesz a mozesz przyjsc z ulicy bezniczego i WSZYSTKO dostaniesz: od pizamy, szczoteczki do zebow, po spioszki i inne gadzety dla malucha nie mowiac juz o wkladkach, pieluchach i tak dalej.
no i maja swietne podejscie do pacjenta, dzwonia, interesuja sie. jak kieruja do specjalisty to sami sie wymieniaja informacjami i czlowiek nie musi 5 lekarzom opowiadac historii zycia. wszystko na koniec jest odsylane do lekarza glownego/rodzinnego i ten wie wszystko. super wygodne.
jednym slowem opieka rewelacyjna.
takze na razie robimy wszystko, zeby jeszcze troche tam zostac. mam nadzieje, ze sie uda.
to sie rozpisalam... przepraszam
jezu laski
ja wiem, ze pozno jest i juz zapchalam forum ale od dawna mam zapytac i zapominam.
pytanie z gruntu glupich, krepujacych ale zadac musze.
Prawie zawsze w pierwszy i drugi dzien @ jak czasem boli (bo nie zawsze boli) to ten bol idzie jakby z brzucha na druga strone w dol jakby az do odbytu, ktory momentami wtedy boli bardziej niz wszystko inne. Nie emowiac juz o tym, ze w te pierwsze dni @ wyproznienie jest strasznie bolesne. Z lupia franc zapytalam niedawno mame i siostre czy tak maja, bo bylam pewna, ze to normalne i kazdy tak ma, bo tak mam od kiedy pamietam a one w ogole nie wiedzialy o czym mowie.
Czy ktoras ma taki problem? Nie to, ze zyc sie z tym nie da ale moze cos ze mna nie tak? A moze tylozgiecie macicy ma z tym cos wspolnego?