Pisałam Wam kiedyś, że chodzę na angielski i ostatnio pracowalismy z tekstem dotyczących bodajże amerykańskich badań na optymistach i pesymistach. Zebrano spora grupe jednych i drugich i dano zadanie. Mieli w kolorowym magazynie policzyć ilość znajdujących się w nim zdięć i zgadnijcie. Optymistom to zadanie zajęło 1,5 min a pesymistom ponad 15 min. Jak to mozliwe???
na okładce tego pisma widniał spory napis Magazyn zawiera tyle i tyle zdięć, optymistom od razu rzucało się to w oczy a pesymisci liczyli zdięcia!!!
...............................
Oczywiście zadowolony, niedługo będę testować pozycję Agutki- też ci radzę w końcu musi nam sie udać skoro alles ok u nas. A próbowałaś z tymi nogami w górze?
Nie, poduszkę sobie tylko podkładam!!! Czyżbym wyczuwała uśmiech na Twojej buźce!!!

ja nie jestem przesądna co ma być to będzie nie przywiązuję wagi do takich detali jak suwaczki to są tylko małe nic nieznaczące dodatki
Spoks, trzymam kciuki, żeby Cię @ szerokim łukiem omijała na najblizsze 9 m-cy!!!
Ja już chyba przekroczyłam barierę pesymizmu, przez to chyba samemu trzeba przejść!!! Przypomniały mi się w tym miejscu Treny Kochanowskiego! Narastający smutek, żal, rozpacz i cała reszta tych wszystkich bolesnych odczuć, rezygnacja, a w końcu wolnosć, nadzieja, taka czysta bez zawachania, pogodzenie i co ma byc to będzie byle było dobrze......