• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Staranka by zostać mamą od 2010

Moja mama to nawet majtki stringi prasuje...i skarpetki :-) i zawsze w domu jak w pudełeczku...choć jako gówniarę zawsze mnie to denerwowało że tak musi być wszystko poskładane.
 
reklama
Mój też się czasami za prasowanie złapie, ale ja wolę żeby tego nie robił...bo efekt kiepski i pewnie później wszyscy myślą że ja mu tak wyprasowałam.
 
ja nie prasuję majtów :-p ani skarpetek. a niech sobie trochę bakterii jest- wkońcu na coś człowiek się uodpornić musi. moja mama jak byłam mała to w domu trzymała pedantyczny porządek, ani grama kurzu i pyłu. no i się dorobiłam alergii na kurz, sierść zwierząt :tak: męczyłam się z zastrzykami, inhalacjami itp. aż dostałam swój pokój, kurzu w nim było od groma i po paru dniach alergia się zgubiła :-D potem jeszcze miałam w pokoju królika i też nie miałam ani kaszlu ani duszności. coś jednak musi być w powietrzu, żeby organizm to poznał i sam się nauczył z tym walczyć. dzieci mojej cioci to na wszystko pouczulane są, bo ona ma w domu niemal sterylnie. jak kuzyneczkę wzięłam w wakacje do siebie- do zwierząt, kurzu, pyłu (jak to na wsi), to po paru godzinach kataru już nie miała, koty mogła ściskać i szukać jajek w sianie u sąsiadów. i nic jej nie było. a ciocia co 20 minut dzwoniła jak mała się ma, że jak ma katar to dać jej kropelki, jak kaszel to cośtam. a ja nic jej nie dałam. chwilkę się pomęczyła, organizm zaakceptował i było super- nawet barany goniłyśmy po stodole :-p
 
bunia masz świetne lekarstwo na alergie :-D

missiiss a co to za imprezka była ?

a pewnie- sprawdzone :-D najczęściej alergie robią się, gdy organizm czegoś nie zna, nie ma jak się uodpornić to z tym walczy. gorzej z pyłkami, bo to już najczęściej taka uroda. ale kurz i takie tam, to nie alergia, tylko walka organizmu z tym, czego nie zna. gorzej było wtedy z ciocią- "nie dałaś jej leku!!! jak ty możesz być tak nieodpowiedzialna!!". ale jak zauważyła, że mała miesiąc później dalej nie kaszle i nie prycha to mi przynała rację i wysłała synka na wakacje- jego też uodporniłam i oboje teraz mają alergię dawno za sobą. ciekawe co by było, gdyby ciotka się dowiedziała, że razem z małą taplałyśmy się w błocie a potem za świniakami u sąsiadów goniłyśmy :-p na szczęście do dziś nie wie, a Emi sie nie wygadała :-p mała miała wtedy 5 lat, to sobie wyobraźcie takiego krasnala całego w błocie, z iskrami w oczach jak za świniakami małymi biega (do dużych bym jej nie wpuściła przecież). a to jeszcze miastowe dziecko co przed spacerami zawsze słyszało- tylko sie nie ubrudź. normalnie szok z nią przeżyłam :-D a potem do jeziora i potaplać i umyć do domu :-D to były czasy- jak mieszkałam na tej wsi zabitej dechami u mojego Grzesia (jak byliśmy narzeczeństwem). ale sytuacja się poinaczyła i się stamtąd wyprowadziliśmy.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry