reklama

Staranka by zostać mamą od 2010

no własnie nie znam nikogo kto by z invicty korzystał :-(

chciałam sie zapisac do Gamety ale tam trzeba przyjsc na pierwsza wizyte (150 zł) dostajesz skierowanie na badania (400 zł) no i potem znowu na wizytke (120 zł)zeby wyniki sprawdzic a w invicie idziesz na pierwsza wizyte 120 zł od razu z wynikami 350zł i lekarz decyduje co dalej robimy - to chyba lepiej prawda :)
tez mi się tak wydaje no i mają jakąś wiekszą praktykę
czytałaś opinie ja kiedyś z ciekawości weszłam no i poprzednia pani gin poleciła mi inviktę- tylko mnie jakoś drażni ten ruch tam ciągle tłum ludzi i tutaj olkale poleciła mi ginka z Szubina bo ode mnie jest tyle samo do Gdańska i Szubina więc wiesz wybrałam Szubin wiesz Ty masz w tym samej dzielnicy co pracę i bardzo blisko więc idź tam a nie do Gamety bo co znowu wszystko od początku bo pewnie z wynikami z Invicty nie przyjmą??
 
reklama
trzymam kciuki :tak:


U mnie nici z testu. Dobrze, że się wstrzymałam :tak: Temp nie kłamie ;-) Spadła dziś, więc @ idzie. Dziś brzusio boli (Nospa wzięta ;-)) i czuję, że lada chwila mnie zaleje :tak: A wczorajsze silniejsze plamienia daję, jako @ ;-)
Zaczynam dziś ziółka :sorry:
Szkoda że @ nadchodzi:-(

Witam kawujące
Ja dzisiaj na papierze znowu miałam śluzik z odrobinką krwi a brzuch mnie boli sssssssssstrasznie i no-spa nadal nie pomaga:szok:








 
Ostatnia edycja:
tez mi się tak wydaje no i mają jakąś wiekszą praktykę
czytałaś opinie ja kiedyś z ciekawości weszłam no i poprzednia pani gin poleciła mi inviktę- tylko mnie jakoś drażni ten ruch tam ciągle tłum ludzi i tutaj olkale poleciła mi ginka z Szubina bo ode mnie jest tyle samo do Gdańska i Szubina więc wiesz wybrałam Szubin wiesz Ty masz w tym samej dzielnicy co pracę i bardzo blisko więc idź tam a nie do Gamety bo co znowu wszystko od początku bo pewnie z wynikami z Invicty nie przyjmą??

pójde do invicty w nastepnym cyklu a badań nie robiłam jeszcze zrobie na świeżo we wrześniu :-)

wrzucam wam to co kupiłam dla bratanka mojego W. moglabym co chwile coś kupowac ;p





 
Ostatnia edycja:
czytam sobie Wasza dyskusje o in vitro i sobie mysle duzo...
My z P. mieszkamy za granica, bo on jest bardzo powaznie. Tu gdzie mieszkamy wszystkie badania i wszystkie leki najnowszych generacji pokrywa ubezpieczyciel i o nic sie nie trzeba martwic. Do Polski pewnie nigdy nie wrocimy, choc bardzo bysmy chcieli, bo za wszystko trzeba by placic z kieszenie a skad wziac 6 tys zlotych miesiecznie na leczenie? No i dla mnie w tym kontekscie refundacja in vitro spada na dalszy plan, chociaz prawdopodobnie innej mozliwosci na dzieccko nie bedziemy mieli. Bo tak sobie tylko mysle czy nie ma wazniejszych spraw do refundowania niz in vitro. Chyba zbyt biednym jestesmy krajem - nie leczy sie ludzi chorych, ktorym objawy chorob utrudniaja normalne zycie, a ktore da sie leczyc tylko kasy na to nie ma a na in vitro by bylo. A z drugiej strony jak najbardziej rozumiem ludzi, dla ktorych in vitro jest jedyna szansa na ciaze a jednoczesnie ich nie stac. Tylko teraz pytanie czy chcemy byc ciazy czy chcemy dziecko. Bo jesli chodzi o dziecko to w gre wchodzi przeciez jeszcze adopcja, z ktora wcale nie jest tak zle jesli chodzi o traktowanie przez rodziny. Moj ojczym przez cale zycie traktowal mnie na rowni ze swoja rodzona corka i jego rodzice tak samo, wiec to chyba zalezy od tego jak sie rodzine do tego przygotuje, a do pomocy sa tabuny psychologow i wolontariuszy...
To tak sobie rozmyslam na glos i do konca nie wiem jakie w tej sprawie jest moje zdanie...

sciskam
 
pójde do invicty w nastepnym cyklu a badań nie robiłam jeszcze zrobie na świeżo we wrześniu :-)

wrzucam wam to co kupiłam dla bratanka mojego W. moglabym co chwile coś kupowac ;p






Ale słodziutkie:tak: JA CHCE SYNA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!MIEĆ:sorry:

czytam sobie Wasza dyskusje o in vitro i sobie mysle duzo...
My z P. mieszkamy za granica, bo on jest bardzo powaznie. Tu gdzie mieszkamy wszystkie badania i wszystkie leki najnowszych generacji pokrywa ubezpieczyciel i o nic sie nie trzeba martwic. Do Polski pewnie nigdy nie wrocimy, choc bardzo bysmy chcieli, bo za wszystko trzeba by placic z kieszenie a skad wziac 6 tys zlotych miesiecznie na leczenie? No i dla mnie w tym kontekscie refundacja in vitro spada na dalszy plan, chociaz prawdopodobnie innej mozliwosci na dzieccko nie bedziemy mieli. Bo tak sobie tylko mysle czy nie ma wazniejszych spraw do refundowania niz in vitro. Chyba zbyt biednym jestesmy krajem - nie leczy sie ludzi chorych, ktorym objawy chorob utrudniaja normalne zycie, a ktore da sie leczyc tylko kasy na to nie ma a na in vitro by bylo. A z drugiej strony jak najbardziej rozumiem ludzi, dla ktorych in vitro jest jedyna szansa na ciaze a jednoczesnie ich nie stac. Tylko teraz pytanie czy chcemy byc ciazy czy chcemy dziecko. Bo jesli chodzi o dziecko to w gre wchodzi przeciez jeszcze adopcja, z ktora wcale nie jest tak zle jesli chodzi o traktowanie przez rodziny. Moj ojczym przez cale zycie traktowal mnie na rowni ze swoja rodzona corka i jego rodzice tak samo, wiec to chyba zalezy od tego jak sie rodzine do tego przygotuje, a do pomocy sa tabuny psychologow i wolontariuszy...
To tak sobie rozmyslam na glos i do konca nie wiem jakie w tej sprawie jest moje zdanie...

sciskam

Zgadzam się z Tobą ale są kobiety które tak bardzo pragną własnego dziecka że mają problem z zaakceptowaniem dzieciątka adoptowanego.Często też najbliższa rodzina ma z tym problem.
Może w tym 100 leciu doczekamy się refundacji invitro
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
pójde do invicty w nastepnym cyklu a badań nie robiłam jeszcze zrobie na świeżo we wrześniu :-)

wrzucam wam to co kupiłam dla bratanka mojego W. moglabym co chwile coś kupowac ;p





boskie ja chce takie skarpetunie te z niebieskimi pietkami :-)

poziomki ty niedobra babo mialas isc dzis na bete i co ja tu wlatuje zeby sprawdzic twoj wynik a ty co????oj nieladnie nieladnie hihihihihi

witam sie dzisiaj :-)
 
Żabko miałam iść ale zobaczyłam rano jeszcze przybrudzony śluzik na papierze i wolałam się wstrzymać.
Nie chciałam dostać @ przed wynikami bety.
Jak narazie nic się nie rozkręca i nawet ustąpiła ból brzucha, a w sob mam max termin @ więc doszliśmy z M do wniosku że jak do pon się nic nie zdarzy to idziemy na bete:tak:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry