witam sie popoludniowo,
straszna historia z tym pozarem. nawet nie chce wiedziec co Ci ludzie teraz przezywaja, to musi byc koszmar.
na targu staroci nie bylo prawie nic ciekawe, wiekszosc to smieci. znalazlam jedna komodke co by slicznie w naszym przedpokoju wygladala ale sprzedawali ja bez transportu a tramwajem bym nie przewiozla

no nic - zawsze troche kasy w portfelu zostanie. za to w centrum sztuki wspolczesnej byl olbrzmi obraz bloku z wielkiej plyty na modzelewskiego w warszawie

prosze jakie to dziela sztuki!

leb mnie znow boli, i znow mdli i posmak w buzi oblesny. poleze godzinke to moze przejdzie. sista poszla w guitar hero pograc to nie bedzie sie nudzic. musze ja w koncu na jakas calodniowa wycieczke zabrac, a ze byla tu u mnie juz kilka razy to juz nie wiem gdzie (bez samochodu) mozna dojechac.moze do lyonu we francji pojedziemy jutro/poniedzialek.
ja juz sie przestaje ciazowo nakrecac, bo sluz mi zanika czyli @ bedzie...
erba a Ty cos ze sluzem zaobserwowalas na poczatku? ze wiecej, mniej, bez zmian, jak zawsze czy cos?
przyznam sie bez bicia, ze zrobilam dzis po wstaniu test (z reszta pisalam wam wtedy posta ale cos sknocilam i sie nie wkleil) i az go z obudowy wydostalam, bo nie wiem czy tam jest cien cienia czy to tylko zwidy. moja siostra tez nie wie, wiec czekac trzeba. jutro powtorze

- skoro juz paleczke dostalam, to bede wypelniac obowiazki posiadaczki ;-)
a P. jest w warszawie i szuka nam miejsca na wesele i mi przesyla zdjecia i linki. nic mi sie nie podoba: albo tanie i takie sobie albo drogie i sztywniackie. Ja marzylam o weselu w olbrzymim ogrodzie jego rodzicow ale jakis jest opor (bardziej mojego P niz jego rodzicow) i tam bylo by super - mozna by wszystko urzadzic jak sie chce i przytulnie by bylo i milo i u siebie. a uznalam, ze skoro i tak juz z roznych wzgledow zycie mamy z lekka przesrane to wesele chce miec porzadne... najgorsze, ze czasem jak juz sie nakrece na jakis pomysl to ciezko mnie od niego uwolnic - taki uparciuch ze mnie
ide legnac. bisou! (po francusku = buziak)