reklama

Staranka by zostać mamą od 2010

reklama
Obraz jajników na USG - są wypełnione pęcherzykami (niepęknięte jajeczka), wysoki poziom androgenów (gł. testosteron), zły stosunek FSH do LH, brak owulacji, nieregularne cykle, zbyt dużo owłosienia, otyłość. Wystarczą 2 objawy, by stwierdzić zespół pcos. Ja np. jestem szczupła i niewłochata, ale jajkniki tragedia i hormony też. Tak więc objawów dość sporo i zdecydowanie utrudniają życie, w tym zaciążenie (niestety :-( )...
 
Zielona, masz ty los z tymi kreskami!
na pewno wędrujące zapłodnione jajo nie wytrwarza żadnego hcg, produkcja zaczyna się dopiero po zagnieżdżeniu w endometrium. u Ciebie to myślę że albo testy są lewe i wadliwe (to się zdarza wbrew pozorom dość często- i na to stawiam) albo dochodzi u Ciebie to tzw mikroporonień- czyli że zarodek się zagnieżdża, zaczyna się wytwarzać hcg, Ty je wyłapujesz testem, ale zarodek się jednak nie utrzymuje. ponoć 30% bardzo wczesnych ciąż kończy się w ten sposób, to normalna selekcja naturalna, tylko że 99% kobiet o tym nie wie, bo nie testują tak wcześnie.

w każdym razie żeby to sprawdzić musiałabyś zacząć robić bety zaraz po zobaczeniu cienia kreski- bo przy testach to nigdy nie można być niczego pewnym, a przy becie miałabyś pewność.
 
mmm..., pół roku temu odłożyłam antyki, choć i przed nimi miałam niezłe przejścia z cyklami (ale oczywiście zanim polski lekarz wpadnie na pomysł zrobienia USG albo zbadania hormonów, to mija pół wieku :-/ ), to jednak od tych 6 miesięcy cykle zaczęły się paskudnie rozjeżdżać, no i badania w końcu wykazały zespół pcos. Mój lekarz, wiedząc o planach zaciążenia, zadecydował o laparoskopii, bo to daje największe szanse na ciążę, a leczenie hormonami jest długie i niekoniecznie przynosi skutek. Tak więc: leczenie jako takie zaczynam od zabiegu, cieszę się, że nie musiałam przechodzić drogi "rok bez ciąży -> leczenie hormonami -> ewentualna laparoskopia" :-)
 
Robale, rozumiem że miałas negatywne doświadczenia z beznadziejnymi lekarzami, ale powinnaś sprawdzić co się dzieje. jeśli zaszłaś w ciążę przed tym psedokrwawieniem to 8-10 dni po dnim powinnaś mieć już dwie tłuste krechy a nie rysę. nie chcę Cię straszyć, ale trzeba się upewnić że zarodek jeśli jest to jest w macicy a nie np gdzieś poza nią.
czy w ogóle planujesz wybrac się do lekarza? jeśli jesteś w ciąży to przecież nie ma żadnego terminu @ to na jaki termin chcesz czekać z następnym testem?
zatroszcz się o siebie kochana, zwłaszcza że masz już jedną stratę na koncie.
 
reklama
Robale, rozumiem że miałas negatywne doświadczenia z beznadziejnymi lekarzami, ale powinnaś sprawdzić co się dzieje. jeśli zaszłaś w ciążę przed tym psedokrwawieniem to 8-10 dni po dnim powinnaś mieć już dwie tłuste krechy a nie rysę. nie chcę Cię straszyć, ale trzeba się upewnić że zarodek jeśli jest to jest w macicy a nie np gdzieś poza nią.
czy w ogóle planujesz wybrac się do lekarza? jeśli jesteś w ciąży to przecież nie ma żadnego terminu @ to na jaki termin chcesz czekać z następnym testem?
zatroszcz się o siebie kochana, zwłaszcza że masz już jedną stratę na koncie.
Emma popieram cie w 100%. Juz to Robaczkowi pisalam zeby poszla na jakies badania bo przeciez takie rzeczy trzeba sprawdzac jezeli sie stara o fasolke
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry