Pianka
Fanka BB :)
Hej
Dzięki dziewczyny za odp, ja właśnie strasznie wspominam ból porodowy
Noelle a czy jest jakaś granica do kiedy można podać to znieczulenie? bo z córą czekałam na ostatnią chwilę żeby jechać i też tak teraz bym chciała
mi się w sumie skurcze regularne zaczęły o 21 co 10min jak w zegarku ale jeszcze nawet męża w międzyczasie wykorzystałam
myślałam że się rozejdą bo ze skurczami nocnymi męczyłam się już kilka tygodni ale jak pojawiła się krew to wiedziałam że się już nie rozmyją i czekałam sobie w domu-wykąpałam się, dopakowałam torbę itp jak o 2 nad ranem były co 3 min to odeszły mi wody i poszłam budzić męża, przed 3 byłam na IP kobita jak mnie zbadała to stwierdziła że szybciutko urodzę takie silne skurcze regularne co 2 min (tyle że ja pomyślałam że szybko to góra 2 godz a nie 6..)ale niestety rozwarcie nie szło więc ładowali we mnie oksy i tak leżałam do rana aż urodziłam po 9..ale naprawdę tyle godz takich mocnych i częstych skurczy myślałam że umrę :/ z resztą ten szpital znany jest z tego że nic nie pomogą tylko czekają w styczniu koleżanka tam rodziła to jak wypchnęła już dziecko to zemdlała z wysiłku nie mówiąc że 15 szwów miała po nacięciu
u mnie mała dodatkowo była zablokowana bo źle rączki ułożyła więc mimo zmiany pozycji rodzenia która nic nie dawała czekali z nacięciem aż w końcu mała urodziła się z siniakami i złamanym obojczykiem od skurczy
a i tak mnie nacięli na 7 szwów
więc na dzień dzisiejszy wizja igły w kręgosłupie jest dla mnie chyba mniej przerażająca niż powtórka z rozrywki zwłaszcza że póki co synek jest większy niż córa na tym samym etapie
ale znając życie i moje szczęście i tak się na nic nie załapię
tylko mąż już zaczyna marudzić że może na dziecko źle to znieczulenie wpływa itp ale tak sobie myślę że przecież w każdym cywilizowanym kraju kobiety rodzą ze znieczuleniem i nic się raczej nie dzieje co nie?
Dzięki dziewczyny za odp, ja właśnie strasznie wspominam ból porodowy
Noelle a czy jest jakaś granica do kiedy można podać to znieczulenie? bo z córą czekałam na ostatnią chwilę żeby jechać i też tak teraz bym chciała
mi się w sumie skurcze regularne zaczęły o 21 co 10min jak w zegarku ale jeszcze nawet męża w międzyczasie wykorzystałam
myślałam że się rozejdą bo ze skurczami nocnymi męczyłam się już kilka tygodni ale jak pojawiła się krew to wiedziałam że się już nie rozmyją i czekałam sobie w domu-wykąpałam się, dopakowałam torbę itp jak o 2 nad ranem były co 3 min to odeszły mi wody i poszłam budzić męża, przed 3 byłam na IP kobita jak mnie zbadała to stwierdziła że szybciutko urodzę takie silne skurcze regularne co 2 min (tyle że ja pomyślałam że szybko to góra 2 godz a nie 6..)ale niestety rozwarcie nie szło więc ładowali we mnie oksy i tak leżałam do rana aż urodziłam po 9..ale naprawdę tyle godz takich mocnych i częstych skurczy myślałam że umrę :/ z resztą ten szpital znany jest z tego że nic nie pomogą tylko czekają w styczniu koleżanka tam rodziła to jak wypchnęła już dziecko to zemdlała z wysiłku nie mówiąc że 15 szwów miała po nacięciu
u mnie mała dodatkowo była zablokowana bo źle rączki ułożyła więc mimo zmiany pozycji rodzenia która nic nie dawała czekali z nacięciem aż w końcu mała urodziła się z siniakami i złamanym obojczykiem od skurczy
a i tak mnie nacięli na 7 szwów
więc na dzień dzisiejszy wizja igły w kręgosłupie jest dla mnie chyba mniej przerażająca niż powtórka z rozrywki zwłaszcza że póki co synek jest większy niż córa na tym samym etapie
ale znając życie i moje szczęście i tak się na nic nie załapię
tylko mąż już zaczyna marudzić że może na dziecko źle to znieczulenie wpływa itp ale tak sobie myślę że przecież w każdym cywilizowanym kraju kobiety rodzą ze znieczuleniem i nic się raczej nie dzieje co nie?
mam nadziej, że kryzys szybko minie
no wiesz,co innego komus wbijac co innego jak ktos sie kreci z igła koło mnie
ale fakt że jak się dziecko urodzi to wolałabym myśleć o nim a nie o bólu...
ostatnio nam się tutaj tak spokojnie zrobiło :-(
ciekawe jak domik się czuje, bidulka