witam się z Wami po kilku dniach nieobecności...
u mnie troszkę lepiej, przez kilka dni była u mnie siostra (nie widziałyśmy się ponad trzy lata, także bardzo się cieszyłam że przyjechała...). Miałyśmy trochę czasu żeby pogadać. Ja i moja rodzinka (mąż, rodzice, rodzeństwo...) mieliśmy na początku małe obawy co do przyjazdu mojej siostry, a to dlatego że przyjechała ze swoim chłopakiem (są razem 7miesięcy). Na początku nie bardzo go lubiliśmy, bo zaczął nam dyktować jak mamy się zachowywać w jego obecności. W domu mówimy po śląsku, a nasz gość jeszcze zanim do nas przyjechał, zaczął nam mówić, że przy nim nie mamy używać gwary śląskiej, bo on jej bardzo nie lubi. No więc całą rodzinką wkurzyliśmy się i specjalnie gadaliśmy takim śląskim że chyba co trzeciego słowa nie rozumiał. Po dwóch dniach złość mu przeszła i stwierdził że ten nasz Śląski język wcale nie jest aż taki zły i da się go polubić, nawet prosił o tłumaczenie niektórych słów których nie rozumiał. Przed wyjazdem w swoje strony nauczył się wielu śląskich nazw a co więcej zaczął ich używać. Śmiesznie brzmiała mieszanka śląskiego z czystym polskim, hahaha... mieliśmy niezły ubaw. Te kilka dni spędziliśmy w miłej atmosferze. Za około pół roku znów się wszyscy spotkamy z czego bardzo się cieszę.
Poza tym, parę nowinek u nas, Nicolka potrafi sama robić po 5-8 kroczków, później ląduje na pupie, raczkuje do najbliższej szafki lub osoby, wstaje i znów idzie 5-8 kroczków bez trzymania i tak w kółko hihi. Całymi dniami gada sobie "ma-ma, mam..." "ta-ta, ta-ta..." "ba-ba", "da-da-da-da...." i inne tego typu wyrazy. Lubi robić "kosi-kosi łapki..." (klaszcze w rączki jak tylko ktoś zacznie mówić kosi, kosi łapki, pojedziemy do babci...). Jak ktoś wychodzi z domu to Nicolka robi papa (macha rączką i mówi "pa-pa-pa-pa-pa...."). Z nowych umiejętności to chyba tyle.
Jak się wszystko u mnie poukłada, to będę pisać częściej, puki co napisałam o tym co fajne i przyjemne... nie chcę się żalić.
Buziaczki dla Was
Ilonka - oby ułożyło się po Twojej myśli
xTosia - nie zmuszaj małej do jedzenia, tak jak dziewczyny napisały, to normalne że przy chorobie mniej je. Zdrówka życzę
Marcy - ucałuj Wojtusia!
Ewelka - u nas też są w Biedronce kombinezoniki fajne, takie miśkowate, cieplutkie. Pewnie te same co u Was. U nas są rozmiary od 68-92 także z mężem zastanawiamy się czy Nicoli nie kupić takiego kombinezonu, puki co ma w domu jeden więc możliwe że nie kubimy drugiego
Pozdrawiam wszystkie!
ps. przepraszam że się tak rozpisałam