Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
xTosiu świetna jest Twoja Hania :-) Mały pędziwiatr :-) A najbardziej mi się podobało "Kto naklejał kwiatki?Hania"Hi hi :-)
Ale poważnie to ona mówi, że ściany malował dziadzia, a naklejki tata 
chyba się wykończę
tak mu go naciągneła i obczysciła ze bidok takkk płakał ze myślałam ze umre. teraz po kąpieli musielismy mu nasmarowac go to ma taki czerwonyi tak płakał przez ta babe musi go teraz boleć, bo wczesniej nie miał tak.
moj mnie wnerwia, jakos tak dziwnie miedzy nami.
A tu laptop na środki, talerzyk, kubek, aspirator do nosa i jeszcze kilka rzeczy. Wkurzyłam się i powiedziałam mu żeby się nie ośmieszał, a on mi to Ty się nie ośmieszaj, sprzątnąłem pełno chusteczek
Postanowiłam się nic nie odzywać dla mojego św.spokoju. marcy, x-tosia
no oby oby, bo narazie bez zmian
wiem ze mnie macie juz dosc, ale to nic- juz wnet dam WAm spokoj jak sie poleje krwawica
Nie jedna z nas tutaj panikowała, a my od tego jesteśmy czyż nie? 



Oczywiście nie dostawałam nic do jedzenia, płaciłam tylko za łóżko. Jak ktoś przynosił rzeczy to musiał pukać w drzwi prowadzące na oddział i pielęgniarka szła je odebrać, potem przekazywała je osobie do której należą. No koszmar totalny. Nicolka trafiła tam przez odwodnienie (miała biegunkę i wymiotowała), biegunka jej niestety została, ale wypisali już ją do domu na szczęście, teraz robię wszystko żeby nie trafić spowrotem do szpitala. Daję małej gorzką czekoladę, gotuję kleik ryżowy z marchewką, oczywiście cały czas daję jej pić, żeby się nie odwodniła. W szpitalu dziennie miała zmieniany wenflon, już nie mieli jej gdzie zakładać wenflonu, całe rączki i nóżki miała posiniaczone... chcieli jej już robić wenflon w główce. Płakać mi się chciało, jak widziałam jej zapłakaną buźkę, jej krzyk i ten żal w oczkach, dlaczego mamo dałaś mnie tej okropnej pani, która robiła mi krzywdę, a Ciebie nawet nie było. Ale nie mogłam z nią być - kolejne chore zasady tego szpitala - mama nie może być z dzieckiem w zabiegowym! ehhh... znowu płaczę... Damianek też wymiotował, dlatego trafił do szpitala. Chyba jakiś wirus zaatakował naszą rodzinkę. Przez ten szpital narobiłam sobie obsesji na punkcie mycia rąk. Tam dziecko od dziecka się zarażało, było już lepiej, przyjmowali nowe dziecko, trafiało na sale już prawie zdrowego dziecka i bach znów było gorzej. Dlatego robiłam wszystko żeby jak najszybciej się wydostać z tego szpitala. Miałam tam takie chwile słabości, że siadałam i płakałam. Ten ciągły płacz dzieci, ich ból, tęsknota za mamą czy rodziną, do tego ta moja bezsilność wobec tego wszystkiego mnie przerażała. Nie można było brać na ręce innych dzieci. Mimo wszystko jak na sali Nicolki był trzymiesięczny chłopczyk zupełnie sam, i płakał nie mogłam czasem tego znieść i brałam go na ręce, potem szłam się umyć, żeby nic na Nicolkę nie przeszło. Jak miałam w szpitalu Nicolkę i Damianka to biegałam od łóżeczka do łóżeczka. Raz karmiłam słabego jeszcze Damianka obiadem, a Nicolka była akurat pod kroplówką i biegając od łóżeczka do łóżeczka, nie zauważyłam że Nicolka tak jakby owinęła się tym wężykiem z kroplówki i nagle zauważyłam że ma całą nóżkę zakrwawioną. Okazało się że wenflon jej wypadł. Musieli jej nowy zakładać, do teraz mam wyrzuty sumienia. Tak bardzo starałam się wszystkiego dopilnować, nie było mnie przy Nicoli chyba 5sekund i doszło do takiego czegoś. Pielęgniarka powiedziała że to bardzo często się zdarza i że to nie moja wina, ale jakoś nie potrafiłam jej uwieżyć, bo gdybym zauważyła to 2sekundy wcześniej Nicolka nie musiałaby być znowu kłuta. Wybaczcie że znowu się żalę, ale ten pobyt w szpitalu przerósł mnie. Potem nadrobię zaległości.