Nulciu bardzo mi przykro,ze Ty tez...kazda nowa historia sprawia,ze serce peka mi z zalu...miesiac temu czulam to co Ty teraz!wtedy zastanawialam sie dlaczego ja,dlaczego to musialo spotkac mnie....teraz,choc bol nie minal,zastanawiam sie dlaczego cierpi tak duzo kobiet...
chcialabym Ci pomoc,powiedziec cos co pomoze Ci to przetrwac ale wiem,ze jedynym lekarstwem jest czas...jak pisaly dziewczyny,musisz to przezyc,poukladac to w glowie i sercu i dac sobie czas!!nie trzymaj tego w srodku...wyplacz sie,wykrzycz ,wygadaj!!ja choc bardzo chcialam nie moglam tego zrobic...mieszkam za granica,daleko od rodziny i znajomych (oni nie zdazyli dowiedziec sie,ze bylam w ciazy),tutaj za poronienie odpowiada natura i zamiast slow wsparcia slyszy sie,ze tak mialo byc...
trzymaj sie i pamietaj,ze nie jestes sama!!!!