Zakręcony dzień dziś miałam. Rano byłam pogadać z księdzem odnośnie chrzcin, później rynek, chciałam jechać do mamy ale mojej córce było już zadługoco i w autobusie zaczęła płakać ze jest głodna i musiałam wysiąść - dobrze ze miałam teściów po drodze to poszłam do nich, dalej znów autobus i do 18.00 u mamci.
Mogę się Wam pochwalić że w końcu udało mi się wybrać z małą na basen i jestem zachwycona. Trochę się obawiałam tego wyjścia bo kąpiel różnie znosi ale było ok. Nawet ani razu nie miała kwaśniej miny że jej się coś nie podoba/ Za tydzień znów muszę nas zapisać. A od września chciałabym by Zośka chodziła na naukę pływania. Szkoda tylko że nie ma wcześniej żadnych kursów ale wiadomo wakacje!
do spacerków to przeważnie wychodzę sama, większość koleżanek jest w pracy a z tymi co mają małe dzieci ciężko jest się umówić na określoną godzinę bo codziennie wyrabiamy się na spacer o innej porze. i też jak dziewczyny siadam na ławce i czytam gazetkę albo rozmawiam z kuzynką przez telefon - ona też ma termin na wrzesiń :-) czasami zaliczę jakieś małe zakupy.
Na popołudniowy spacer przeważnie chodzę z męzem, często siadamy sobie na ławeczce przy placu zabaw i gadamy.
A właśnie! O której godzinie wychodzicie ze swoimi dzieciaczkami? ja chyba zacznę wychodzić ok 8-9 bo później to naprawdę robi się gorąco - tylko jak tu się wyrobić!!! a drugi raz ok 17.
Joasienka - kolejny ząbek u styczniowego dzieciaczka :-) super
jumabe - żeby wszystko szybko poszło z budową, mi marzy się domek... może za 100 lat marzenie się spełni :-)
ariska - mam nadzieję, że Michasia dobrze zniesie szczepienie
I znów mnie północ zastała